kochamy się ale nie możemy być razem bo mamy rodziny
Wypuśćcie naród z kwarantanny. Czas najwyższy. Jeśli to teraz uczynicie, być może wykręcicie się jakoś sianem, być może nie wszyscy staną przed Trybunałem Stanu, być może pan minister Szumowski nie zostanie powieszony na latarni przy placu Trzech Krzyży przez lud Warszawy. strona cytatu. Grzegorz Braun. Kategorie: oskarżycielskie.
Lasy - żyzna gleba piękne dobra - duży majątek co za czynsze - co za skarb Bliskie nasze pomieszkania - mieszkamy blisko siebie Bliższe serca tak daleko na tym świecie - kochamy się, a nie możemy być razem Jakież nowe chmurzą jasność tw czoła - co cię zezłościło ostatnie 3 wersy - pytanie Klary do Wacława dotyczące tego czy nic nie zdoła go powstrzymać od tego co
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2009-08-14 18:44:23 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Temat: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemprowadzę podwójne życie,mam partnera z którym jestem dobrych parę lat,i wspaniałego faceta którego poznałam parę msc temu i dla którego straciłam głowe,lecz on tak jak ja jest zajęty chcielibyśmy bardzo być ze soba bez ukrywania się lecz w grę wchodzą nasze dzieci,nie chcemy im zabierać rodziców,ale bez siebie też nie potrafimy żyć,los płata nam figle spotkaliśmy sie w nieodpowiednim miejscu i czasie,wiem że to miłość mojego życia moja bratnia dusza,rozum mówi że powinnam się wycofać a serce lgnie do niego,każda decyzja będzie boląca,mam tylko cichą nadzieję że los połączy nasz drogi kiedyś tam,bo skoro to takie silne uczucie powinno przetrwać wszytsko,dobre i złe chwile .........strasznie to wszytsko skomplikowane i ciężka każda decyzja 2 Odpowiedź przez kocur1507 2009-08-14 19:42:08 kocur1507 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-19 Posty: 150 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem współczuje, okropna sytuacja...no niby żadne wyjście nie jest dobre, ale bycie z facetem z którym jesteś z przyzwyczajenia to na dłuższą mete i tak skończy sie porażką...tak to już jest, że "lepsze" zawsze było wrogiem "dobrego" i teraz, kiedy już poznałaś mężczyzne bez którego nie możesz żyć, ciężko Ci będzie być z tym pierwszym tylko ze względu na dzieci, a i one z czasem będą widzieć, że między Wami nie jest dobrze... 3 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-14 20:05:22 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemtak,ale wiesz ja sama zostalam w wieku14lat bez mamy,bo rodzice się rozwiedli,i w sumie nie wiem czy bym nie wolała żeby mama jednak była mimo wszytsko,ciężko sie żyje w ten sposób,ale to dla niego codziennie wstaje chce mi sie życ i czekam i odliczam dni na spotkanie z nim przy nim wszytsko jest inne piękne i kolorowe,a co dalej będzie tego nie wiem 4 Odpowiedź przez kocur1507 2009-08-14 20:18:13 kocur1507 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-19 Posty: 150 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno może ciężko sie tak żyje, kiedy rodzice nie są razem, ale moim zdaniem to kwestia chęci i organizacji wiadomo, że to nie to samo co cała rodzina w komplecie ale moim zdaniem to lepsze niż rodzina w komplecie i ktoś jeszcze na dokładke... 5 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-14 20:21:35 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno napewno,ale skoro jestem szczęśliwa choć chwile czy mam rezygnować ze swojego szczęścia??????????? 6 Odpowiedź przez kocur1507 2009-08-14 20:25:30 kocur1507 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-19 Posty: 150 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno to właśnie pisze, że moim zdaniem nie powinnaś i chociaż teraz wydaje sie to trudne to myśle, że z biegiem czasu wyda Ci sie to dobrym rozwiązaniem i nie będziesz żałować swojej decyzji jednak ona należy do Ciebie 7 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-15 11:12:59 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwiesz próbowałam i sie nie udało chciałam odejść ale serce pękało mi z bólu,nie potrafilam złapać oddechu,duszę się bez niego 8 Odpowiedź przez LoveIsPain 2009-08-18 11:36:09 LoveIsPain Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-18 Posty: 1 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem kaszmirka napisał/a:wiesz próbowałam i sie nie udało chciałam odejść ale serce pękało mi z bólu,nie potrafilam złapać oddechu,duszę się bez niegoHej. Wiem co czujesz, mam to samo chociaż u mnie sytuacja wygląda inaczej. Oboje się kochamy, oboje chcemy ale rozum mówi jeszcze troche, kilka miesięcy to naprawdę mało- może to tylko zauroczenie. Nie podejmuj pochopnych decyzji;) 9 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 13:47:49 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno ciężko jest na razie zostawie wszytsko jak jest czas pokaże co i jak 10 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 13:53:10 suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemPoddaj sprawę czasowi.. On pokaże Wam wszystko... Bądź dobrej myśli i nie rezygnuj z kogoś, kto jest Twoim życiem. 11 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 14:03:55 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemjejku jak ja Ci dziękuję ktoś wkoncu mnie poparł i rozumie co się czuje i myśli,chcę być z nim mimo wszystko,a czas pokaże dokładnie,nigdy nie wiadomo co komu pisane,pozdrawiam i dziękuję za wsparcie 12 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 14:10:44 suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Nie wolno nam rezygnować z ważnych wartości życiowych..zwłaszcza z miłości... Troszkę egoizmu nikomu nie zaszkodzi.. pomyśl czasem o sobie o o własnym szczęściu. O Rodzinie oczywiście nie wolno zapominać, ale Ty sama dla siebie też musisz być ważna. 13 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 14:17:01 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemkochana dodajesz mi skrzydełłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłł chce mi się żyć kochać i być kochana 14 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 14:27:20 suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemLos leży w Twoich rękach... Pomyśl o tym, co będzie za kilkanaście lat.. kiedy Twoje dzieci zaczną układać sobie życie i zakładać Rodzinę... Nikt nie chce być sam.. Nikt nie powinien być sam 15 Odpowiedź przez koma5 2009-08-18 15:51:50 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-08-18 15:53:30) koma5 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-01-07 Posty: 3,244 Wiek: 50+ Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem hopeforlife napisał/a:Los leży w Twoich rękach... Pomyśl o tym, co będzie za kilkanaście lat.. kiedy Twoje dzieci zaczną układać sobie życie i zakładać Rodzinę... Nikt nie chce być sam.. Nikt nie powinien być sam Hopeforlife...coś bajdurzysz, sorry...Kaszmirka ma męża/partnera, nie jest sama...Kaszmirko, spodobały Ci się wypowiedzi hoperforlife, bo utwierdzają Cie w tym, że ten facet jest w porządku wobec Ciebie i za chwile porzuci swoją świeżo zaślubioną żonę i wróci do co z Twoim związkiem? Skoro kochasz tak bardzo, to powinnaś oznajmić to swemu obecnemu partnerowi i odejść od niego. Odejść i czekać.... 16 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 15:56:34 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemgdyby wszystko było prostsze życie nie było by takie skomplikowane,nie wiem może brakuje nam odwagi w tym wszystkim,nie wiem jest jak jest,ważne że mam choć chwile radości i szczęścia,nie chcę nikogo krzywdzić i dlatego te tajemnice 17 Odpowiedź przez koma5 2009-08-18 16:32:48 koma5 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-01-07 Posty: 3,244 Wiek: 50+ Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem nie chcę nikogo krzywdzićI przestaniesz wobec tego spotykać sie z tym swoim wymarzonym??...aby nie krzywdzić jego żony, dziecka...No, kaszmirko, powiedz? 18 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 16:45:40 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwiesz nie potrafie próbowałam wiele razy,ale czulam się jakbym nie istniała nie potrafiłam złapać oddechu dusiłam się,jakby mnie nie było,na chwile obecną nie potrafie zrezygnować z niego 19 Odpowiedź przez koma5 2009-08-18 17:35:55 koma5 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-01-07 Posty: 3,244 Wiek: 50+ Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem...no to nie pisz, że nie chcesz nikogo krzywdzić... 20 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 18:40:22 Ostatnio edytowany przez hopeforlife (2009-08-18 18:47:38) suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Z byciem samemu miałam na myśli to, gdyby Kaszmirka odeszła od swojego męża. Ma partnera, ale nie jest z nim samotna... A co złego w tym, że dwoje ludzi pragnie razem być?Może lepiej nie będę się wypowiadać w tym temacie...Pozdrawiam i przepraszam jeśli namąciłam i źle coś ma co nikogo potepiać za zachowanie. Każdy jest taki a nie inny. Miłość nie wybiera... Tak jak napisałam wcześniej, czas pokaże co z tego się z tym, że żona tego mężczyzny cierpi. Nie ma idealnego wyjścia z sytuacji... 21 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 20:33:19 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwszystko ok hopeforlife każdy ma swoje zdanie jest jak jest mimo czy ktoś osadzi to tak czy tak ja i tak zrobie swoje,pozdrawiam ciepło 22 Odpowiedź przez zuzia 2009-08-22 20:50:34 zuzia Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-22 Posty: 150 Wiek: 36 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem kaszmirka napisał/a:no ciężko jest na razie zostawie wszytsko jak jest czas pokaże co i jakkaszmirko a co jesli sie to wyda i stracisz wszystko? moze lepiej nie zwlekaj z podieciem decyzji. 23 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-25 11:42:02 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemzuzia z każdej strony próbuje jakoś to poukładać,odejść ale na sama myśl serce mi pęka na pół,wszytsko zaczyna mnie przerastać,jestem a tak jakby mnie nie było,juz sama nie wiem co mam robić,zaczynam wariować 24 Odpowiedź przez zuzia 2009-08-25 12:42:33 zuzia Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-22 Posty: 150 Wiek: 36 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemnie mozesz czekac z podieciem takie cos przewaznie predzej czy pozniej wychodzi na jaw w najmniej odpowiedniej chwili,a wtedy moze sie okazac ze stracilas naprawde wszystko! powinnas chyba usiasc z twoim kochanym i szczeze z nim porozmawiac,co dalej za nim to sie jeszcze nie wydalo. 25 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-25 15:55:48 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwiesz kochana dużo debatujemy,ale niestety nie możemy być ze sobą,kochamy się ale nie możemy być ze sobą,ja nie mogłabym patrzeć jak on się zadrecza tym że nie widzi się z synkiem i wiem że skrzywdziłabym go tym ze nie ma go na codzień 26 Odpowiedź przez zuzia 2009-08-25 18:12:08 zuzia Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-22 Posty: 150 Wiek: 36 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemnie gniewaj sie ale wy chyba tak naprawde nie wiecie czego chcecie,moze podoba wam sie taki uklad?skoro tak to czekaj az sprawa sie sama mowisz ze tak lepiej,ale nie wiem czy warto tak kciuki zeby jakos sie to wszystko poukladala 27 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-26 19:22:54 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemczas pokaże co będzie dalej jeżeli nam pisane bycie razem tak będzie,na chwile obecną nie moge nic zmienić więc zostawiam tak jak jest pozdrawiam zuzia i dziękuję 28 Odpowiedź przez mirelcia2000 2009-09-02 13:50:43 mirelcia2000 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-02 Posty: 8 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemCzytałam twoją historę! Czasami myślę że mnie szczęście opusciło ale jak czytam wasze historię to mam nadzieje na lepsze jutro. Miłość to tylko słowo ale to uczucie dla którego warto być żyć i śnić a bez niego człowiek ma pustke i żal. W życiu mówiono mi idż za głosem serca, kieruj się uczuciami.... Tylko mi brakuje rozsądku 29 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-02 17:34:20 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-17 22:07:21) kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem niestety nic nie jest łatwe a miłość nie zawsze jest łatwa,glowa do góry trzymaj się"W życiu trzeba robić to co się kocha, z tymi, których się kocha" 30 Odpowiedź przez majorka 2009-09-12 09:55:13 majorka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-06 Posty: 660 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Kaszmirka sama dobrze wiesz, że rozumiem Cie w 100% tylko, że w Naszej histori nie ma dzieci... o tyle o ile łatwiej... ja bym chyba to zostawiła biegowi wydarzeń... tak jak Ty mi powiedziałaś co ma byc to będzie... jakieś przeznaczenie jest nam pisane... trzeba byc cierpliwym... to uczucie Cie pewnie nie minie skoro jest takie mocne wiec trzeba wierzyc ze jakos sie ułozy.... 3mam mocno kciuki :* "Każda kobieta zasługuje na to aby być czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku" - pamiętajcie o tym :* 31 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-12 10:35:58 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemdokładnie trzeba cieszyć się chwilą co ma byc to bedzie,nie ma co sie codziennie zastanawiać i smucic bo naprawde można się wykączyć nie potrafie z niego zrezygnować i chcę być przy nim blisko wspierać go w ciężkich chwilach bo ma ciężki okres,jestem też jego przyjacielem,a przyjaciół w potrzebie się nie opuszcza,dużo siły życze Ci kochana 32 Odpowiedź przez Anemonne 2009-09-12 11:06:12 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-09-12 11:07:04) Anemonne 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-08 Posty: 10,422 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Po pierwsze: nie rozumiem, jak po kilku miesiącach znajomości z tym człowiekiem możesz być pewna, że to mężczyzna Twojego życia, bratnia dusza itp. Po kilku miesiącach to jeszcze jest silne zauroczenie, dajesz się ponieść fali hormonów i różnych innych związków chemicznych, które mieszają Ci w mózgu. W tym stanie człowiek nie myśli trzeźwo i zazwyczaj nie używa rozumu (oczywiście nie mam tu na celu Cię obrazić, chodzi mi o rozgraniczenie serce-rozum).Po drugie: jeśli już jesteś pewna że to z nim chcesz być, a nie z ojcem Twoich dzieci, moim zdaniem lepiej dla wszystkich będzie jeśli rozejdziesz się z dotychczasowym partnerem i będziesz z tym, w którym jesteś zakochana. Moi rodzice również się rozeszli kiedy byłam dzieckiem, i szczerze Ci powiem, że wtedy poczułam pewną ulgę - widywanie rodziców oddzielnie i raz na jakiś czas jest lepsze, niż dorastanie w rodzinie, w której ewidentnie widać, że nie ma miłości między rodzicami i że są oni ze sobą wreszcie po trzecie: jaką masz pewność, że nawet jeśli Ty odeszłabyś od męża/partnera, to on - ten drugi - odszedłby od swojej partnerki? Postępuj ostrożnie, bo możliwe, że okaże się, że jego nie stać na tak duży i poważny krok. 33 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-12 11:22:15 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemna pewno masz rację,ale w tym momencie ja już sama nie wiem co robić,więc wole zostawić to biegowi czasu 34 Odpowiedź przez Anemonne 2009-09-12 11:28:44 Anemonne 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-08 Posty: 10,422 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemTo dobrze - czas pozwala wiele zrozumieć i sobie poukładać. W sumie trochę szkoda, że w takim układzie oszukujecie swoje rodziny, ale z drugiej strony domyślam się, że nie jest to łatwa sytuacja. Życzę Ci, żebyś odnalazła równowagę pomiędzy sercem i rozumiem - a to trudna sztuka 35 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-12 12:23:58 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-17 22:11:44) kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem dziękuje nie jest łatwe,ale w sumie myślę że nic nie dzieje się bez powodu dlaczegos musieliśmy się spotkać i poczuć to co czujemy,a z czasem mam nadzieję że wszystko bedzie jasne i tak jak powinno być,wiem że to nie fer wobec naszych partnerów,ale tylko przy sobie mamy szczęściestaram się walczyć z sercem bo rozum mówi co innego a serce się wyrywa w jego stronęużyj opcji "edytuj", gdy chcesz coś dopisać - Agatka/moderator 36 Odpowiedź przez kaszmirka29 2009-12-13 01:17:47 kaszmirka29 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 25 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemżycie jest tylko chwilą cieszmy sie nią 37 Odpowiedź przez oliwcia1621 2009-12-16 16:50:51 oliwcia1621 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-16 Posty: 39 Wiek: 23 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Miałam podobną sytuację,owszem mimto to,jestem z innym mężczyzną i mamy synka,ale o wiele wczesniej z młodzieńczych lat ciągle mam w głowie mojego byłego chłopaka,nasze drogi sie rozeszły gdy wyjechał do dużego miasta w celu zatrudnienia się w firmie,strasznie to przeżywałam,nie chciałam żeby tam pojechał,ale utrzymywalismy kontakt telefoniczny mimo ze był 2 razy w swojej rodzinnej miejscowości nie spotkalismy sie,byliśmy w ten czas bardzo załuje,ze wczesniej nie odwzajemniałam jego uczucia,tylko wręcz chamsko miałam go jako "zabawkę"odczułam cios dopiero,gdy wyjechał,samotność odczuwałam dziesięciokrotnie,obwiniałam się,dopiero wtedy zrozumiałam co straciłam,jak bardzo go kocham kiedyś stwierdzilismy,że powinniśmy być razem mimo tego,ale on ma juz kobietę i dziecko i chyba los nas juz nie z tego wnioskuje,że człowiek uczy sie na błędach,nie chce go spotkać bo wiem,że skończyłoby sie to niepotrzebnym romansem...chociaz tak często o nim myśle i chciałabym bym blisko niego dzieli nas 500km...może kiedyś go spotka, prawie się nie kontaktujemy a jego widuję tylko na Naszej Klasie.. >>>**Moje Uczucia,Moja Sprawa-Moje Życie ... Moja Zabawa!!=) 38 Odpowiedź przez kaszmirka29 2009-12-16 21:41:41 kaszmirka29 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 25 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemto faktycznie smutna historia,widzisz i zastanawiasz sie co by było gdyby,ja wole choć przez chwile nie myslec o niczym,dziękuje za post 39 Odpowiedź przez gretchen 2009-12-16 22:03:06 gretchen Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-16 Posty: 24 Wiek: 35 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Moim zdaniem kaszmirko powinnaś słuchać głosu serca. Z kim jesteś szczęśliwa i przy kim czujesz się prawdziwą i wartościową kobietą. Na dłuższą metę ciężko jest prowadzić podwójne życie, bo wczesniej czy później wszystko wychodzi. Dlatego najlepiej jest posłuchać serca. Czasem kogoś kochać, to znaczy mieć odwagę pozwolić mu odejść... 40 Odpowiedź przez agnieszka616 2009-12-17 17:44:51 agnieszka616 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 35 Wiek: 24 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemKaszmirko, udzielasz się na forum dużo i mądrze, jak wiesz korzystam z Twoich rad każdego dnia. Jesteśmy mądre, wiemy jak żyć i postępować, by było dobrze, ale wiemy patrząc obiektywnie na czyjeś sprawy. Prawda? Ale nie o tym chciałam pisać. Czytałam dużo Twoich wypowiedzi ale nie wiem jak Twój partner (ten nieoficjalny) podchodzi do sytuacji? Czy on myśli o byciu z Tobą? 41 Odpowiedź przez kaszmirka29 2009-12-18 18:01:15 kaszmirka29 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 25 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemkochana chcielibyśmy bardzo być ze soba czujemy i rozumiemy się świetnie,ale mamy dzieci którym nie chcemy psuć dzieciństwa,wiesz na pewno może się to wydać śmieszne ktoś pomyśli to po co się spotykacie skoro ranimy swoje rodziny,ja jednak jestem zdania że zostawiam sprawy samym sobą czas pokaże dzieci szybko rosną jeżeli okaże się to silnym i prawdziwym uczuciem to może kiedyś przy kominku będę mu kapcie na drutach robiła ciesząc się tak naprawdę nim i mam nadzieję że nikt nie będzie cierpiał,jak na razie cierpimy tylko my że nie możemy być tak naprawdę ze sobą 42 Odpowiedź przez hana 2009-12-26 16:02:00 hana 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-12 Posty: 923 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Kaszmirko wiem co czujesz,Twoja historia jest też moją...To się poprostu dzieje i nikomu nie życzę bólu z miłości. Człowiek żyje po to, aby kochać. Jeśli nie kocha-to nie żyje... 43 Odpowiedź przez kaszmirka 2010-02-10 21:39:36 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemdokładnie widzę że takich historii jak moja jest wiele,każda przechodzi swoje chwile smutku i radości,i każdej brakuje sił na prawidłowe decyzję pozdrawiam Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zwróćcie uwagę na to, co macie razem, kiedy zsumujecie wszystko to, co zapisaliście lub narysowaliście na swoich kartkach. Razem możemy osiągnąć lepsze rezultaty, niż działając samemu, bo uzupełniamy się nawzajem, wspólnie wiemy więcej niż w pojedynkę. Dzięki temu możemy wypracować lepsze rozwiązania. Herb naszej rodziny
Najlepsza rada jaką możesz dać kobiecie w takiej sytuacji, to aby nawet nie przyszło jej na myśl zaczynać. Proste? Niestety, gdyby to było takie proste i gdyby można było kontrolować w kim się zakochasz… a co jeśli i Tobie przydarzył się romans z żonatym? Miłością twego życia może pewnego dnia stać się mężczyzna żonaty lub będący w stałym związku. I co wtedy? Mało to przyjemne, choć na początku zapewne bardzo ekscytujące. Motyle w brzuchu, nieprzespane noce… Kochasz go nad życie, on zapewnia Cię, że również kocha Cię nad życie, ale nie może na razie zostawić żony. Powiedz, co naprawdę usłyszysz, gdy przyjaciółka powie MARNUJESZ SWOJE ŻYCIE? Bycie częścią pary jest nieprzewidywalne w skutkach, bo dynamika każdego związku jest jedyna w swoim rodzaju, bo każdy z nas jest inny. Gdy mężczyzna, z którym zaczynasz romans jest w tym samym czasie częścią innej pary, jest czyimś mężem lub długoterminowym niesformalizowanym mężczyzną, wtedy owa rwąca trzewia nieprzewidywalność może zmienić Twoje życie w chaotyczną, nieszczęśliwą grę w oczekiwanie, w której na pewno nie wygrasz. Jeśli masz romans z żonatym mężczyzną, fundujesz sobie życie, które będzie tonęło w sekretach. Może będzie o nim wiedziała Twoja najlepsza przyjaciółka, ale na pewno NIE dowiedzą się o nim znajomi czy rodzina. Większość czasu będziesz spędzać w samotności na czekaniu. A to na telefon, na esemesa, na spotkanie i możliwość spędzenia choć kilku chwil razem. Nie jesteś jego kobietą, żoną ani matką jego dzieci, a Twoje szczęście jest osadzone w wyimaginowanej przyszłości, która przede wszystkim jest niepewna. Jeśli dokładnie tak jest i właśnie Ty jesteś kobietą, która zakochała się i ma romans z żonatym, to posłuchaj, teraz najważniejsze jest TWOJE PRZETRWANIE. Aby przetrwać, poznaj kilka twardych prawd. Zanim jednak je przeczytasz, chciałabym, abyś na chwilę chociaż odrzuciła myślenie „ze mną będzie inaczej” lub „dla mnie on się zmieni”. Pierwszą prawdą jest to, że istnieje tylko 5%-owe prawdopodobieństwo, że z Tobą będzie inaczej, a prawdopodobieństwo, że on się zmieni wynosi 0%. Twarda prawda #1 Potrzeby innych (czytaj: jego rodziny) zawsze będą ważniejsze od Twoich. Jego rodzina będzie zawsze na pierwszym miejscu, i to dotyczy również, a w zasadzie przede wszystkim, jego żony. Nawet jeśli mówi o niej i o swoim małżeństwie negatywnie, to wcale nie oznacza, że jego zobowiązania wobec niej są mało ważne. Nie ma znaczenia czy mają dzieci, czy nie. On zawsze będzie czuł się odpowiedzialny za ich małżeństwo. I nie ma znaczenia czy ją jeszcze kocha, czy nie. Ich wspólne życie to także przyjaźń i wspólne grono znajomych. Jak sądzisz, jakie jest prawdopodobieństwo, że zaryzykuje ich utratę? Twarda prawda # 2 Jego życie z Tobą zawsze będzie sekretem Chcesz światu ogłosić Waszą miłość? Wykrzyczeć pełną piersią? Uwaga, to się nie wydarzy. On chce być Twoim kochankiem i przynosić Ci prezenty, ale na pewno nie chce by jego przyjaciele wiedzieli o Tobie, bo nie będzie chciał ryzykować, że dowie się o Tobie jego rodzina. Twarda prawda # 3 Nie ma znaczenia jak miłym jest chłopakiem, Ty jesteś dla niego tylko odwróceniem uwagi od szarości życia Ta prawda jest trudna do zaakceptowania, ponieważ jest obarczona ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Boli jak jasna cholera. Niestety to zdanie jest bardzo prawdziwe. Dlaczego? Bo początek romansu jest zawsze romantyczne i pikantne jednocześnie. Planowanie bycia razem jest jednocześnie fascynującym i podniecającym procesem. A dodatkowo kradzenie czasu przeznaczonego na pracę lub spędzenie w domu, aby móc uprawiać seks jest bardzo ekscytujące, a Ty możesz tę mega-ekscytację okraszoną namiętnością napędzaną libido, zbyt łatwo wziąć za miłość do grobowej deski. Za wszelką cenę nie rób tego. Już wkrótce te wykradane chwile staną się dla niego obowiązkiem, a romantyczne przerwy w jego codziennym życiu nabiorą charakteru „sprawy do załatwienia”. Twarda prawda # 4 O nie porzuci swojej żony Mniej niż 5% mężczyzn porzuca swoje żony dla kobiet, z którymi mają romans. Powody nie mają znaczenia. Zniechęcające mogą być kłopoty prawne lub finansowe związane z rozwodem, przekonania religijne, wygoda jaką daje mu małżeństwo lub chociażby to, że nadal coś czują do swojej żony czy dziewczyny. Podjęcie decyzji o rozwodzie jest bardzo poważną i trudną decyzją, jedną z najbardziej stresujących, stawianą na równi ze śmiercią bliskiej osoby i utratą pracy. Fakt pozostaje faktem mężczyźni rzadko odchodzą od swoich żon. No i nie oszukuj się, że nie uprawiają seksu ze swoimi żonami. Bez względu na to, w co chcesz wierzyć. Twarda prawda # 5 Emocjonalnie, prawnie, finansowo nie masz żadnego prawa Myślisz, że jest między wami więź emocjonalna. W rzeczywistości nie ma. Gdy romans przemija okazuje się, że nie pozostaje nic. Dlaczego? Zapewnia, że Cię kocha? Bardzo kocha? To nie stanowi przeszkody, aby podchodził do Ciebie zupełnie nie emocjonalnie. On może być wspaniałym człowiekiem, ale również jest praktyczny. Ma świadomość, że nie chce trzymać się emocji, które mogą spowodować kłopoty dla jego rodziny. Kiedy skończycie ze sobą, on bez problemu ruszy przed siebie. Twarda prawda # 6 Nie oszukuj się, że kiedykolwiek będzie TWÓJ Mówi, że kocha. Zapewne jest to prawda w najgorętszych momentach. Jednak jeśli mimo to nadal jest w związku z żoną czy dziewczyną, to nigdy nie będzie Twój. Nie znaczenia co obiecuje, ile prezentów kupuje, w ile podróży Cię zabierze. To naprawdę nie ma znaczenia. On ma już ma kobietę, żonę czy partnerkę, miłość swego życia, wobec której podjął zobowiązanie. To co się dzieje między wami jest efektem pewnych braków jakie pojawiły się w domu, w jego życiu, a które wypełniasz TY. Po słodkim randez-vous z Tobą, zamyka za sobą drzwi i odgrywa dobrego męża i Tatusia, bo przecież kocha swoje dzieci nad życie. Tylko żona nie daje mu wszystkiego czego potrzebuje, i zamiast coś z tym zrobić, dzięki Tobie ma wszystko co najlepsze z obu światów. Ma genialny seks z Tobą, smaczny obiad po powrocie do domu, a w nim kobietę, która się o niego troszczy. Ma wszystko czego potrzebuje, tyle że dostaje to od dwóch kobiet. Jak sądzisz? Dlaczego miałby dobrowolnie z tego rezygnować? On o tym bardzo dobrze wie. Wie jak to jest egoistyczne i jaką grę z Tobą prowadzi. Czasem miesiącami, a czasem latami. On ma wygodne życie, a Ty masz CO? Twarda prawda # 7 Dlaczego nadal nie odszedł od żony, nie zerwał z partnerką? Nie odszedł. Taki jest fakt. I nie ma on nic wspólnego z Tobą. Wspaniały seks jaki macie też nie ma znaczenia. Zacznij myśleć o tym z innej strony. Gdyby chciał skończyć swój związek, swoje małżeństwo, to już by to zrobił. Gdyby naprawdę Cię kochał, to już byłby co najmniej w połowie drogi. Te wszystkie piękne uczucia jakie ma dla Ciebie, są dla niego fantazjowaniem i tym samym powinny być dla Ciebie. On po prostu utracił tę iskrę ekscytacji i romansu, jaką miął na początku swojego małżeństwa, a teraz Ty mu ją zapewniasz. Umieścił Ciebie w bardzo konkretnym miejscu swojego życia, w łóżku, gdy on ma na to ochotę. Stałaś się obiektem seksualnym, kochanką, miejscem do którego ucieka, gdy czuje się znudzony. Jesteś niczym innym jak zabaweczką. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale taka jest prawda. Przykro mi, gdy myślę, że dajemy się tak traktować, bo zasługujemy na dużo więcej. Nawet jeśli teraz myślisz sobie… ale przynajmniej mam fantastyczny seks, to też coś… Zapytam, czy naprawdę tylko tyle Ci wystarczy? Twarda prawda # 8 Jeśli Cię kocha, to dlaczego nie jest z Tobą? Chciałabym, abyś zadała sobie to pytanie i bardzo dokładnie zastanowiła się nad odpowiedzią. Zakładam, że powiedział, że Cię kocha, a przynajmniej, że zależy mu na Tobie. Więc jeśli Cię kocha, to dlaczego nie odszedł od żony? Jeżeli uważa, że jesteś tą jedyną, to dlaczego nie mieszka z Tobą? Popatrz prawdzie w oczy. Jeśli nadal nie odszedł od żony, to dlatego że NIE CHCE. Gdy mężczyźnie naprawdę zależy na kobiecie, trudno znosi choćby chwilę w odosobnieniu i nie pozwoli by cokolwiek mu przeszkodziło z nią być. Jeżeli ma wymówki, dlaczego nie możecie się znowu widzieć, to właśnie są tylko wymówki. Jak pomóc sobie? Aby ochronić siebie przed zbyt dużym bólem, przede wszystkim nie dopuść, aby stał się całym Twoim życiem. Może być tylko niewielkim fragmentem twojego życia i nigdy nie może stać się w nim ważną osobą, nawet jeśli złoży milion obietnic. Nawet jeśli masz romans z żonatym mężczyzną, musisz mieć swoje własne, niezależne życie, nie podporządkowane spotkaniom z nim. Niezależne życie uratuje Cię po zerwaniu. On ma swoje życie i Ty masz mieć swoje. Grono dobrych przyjaciół i życie towarzyskie odrębne od Twojego sekretnego życia z nim są koniecznością i Twoim obowiązkiem wobec samej siebie. Niech Twoi przyjaciele nadal wiedzą, że chcesz spotykać się z nimi regularnie. Nigdy nie odwołuj spotkań z przyjaciółmi, aby spotkać się z kochankiem. Przyjaciele są na pierwszym miejscu. A tak poza wszystkim, na pewno nie zaszkodzą ci dodatkowe randki z mężczyznami, którzy uważają Cię za kobietę atrakcyjną i godną ich uwagi. Warto, abyś popatrzyła na siebie ich oczami. Tylko od Ciebie zależy na ile pozwolisz sobie na tych randkach. Pamiętaj, że „to inne życie z żoną” jakie ma mężczyzna, z którym prowadzisz swoje sekretne intymne życie, nie jest życiem mnicha. Przeczytaj Seksualny Klucz Do Kobiecych Emocji Romans z cudzym mężczyzną będzie nieustanną jazdą na diabelskim kole, od ekstatycznych wzlotów na początku do depresji na końcu. Postaraj się nabrać trochę dystansu i ustal jakie są TWOJE priorytety w tym romansie. Do myślenia użyj głowy, nie serca. Jeśli uda Ci się zorganizować sobie własne życie, niezależne od niego, bycie „tą drugą” stanie się trochę bardziej znośne. Co robić gdy masz romans z żonatym mężczyzną?? Na początek zapytaj samą siebie. Czego Ty chcesz, bo właśnie Ty jesteś tutaj najważniejsza. Jeśli będziesz ze sobą szczera, odpowiedź może Cię zaskoczyć. Zwykle są dwie opcje. Pierwsza to naprawdę go kochasz i chcesz z nim być w pełni, na 100%, dzień i noc, w chorobie i zdrowiu, ręka w rękę. A druga opcja jest trochę bardziej pokręcona. Chcesz z nim być tylko i wyłącznie w takim układzie jak teraz, bo nade wszystko odpowiada Ci rola kobiety, która nie chce się wiązać, bo boi się bliskości. Ten drugi przypadek wymaga osobnej analizy pewnie osobnego artykułu, ale jeżeli zauważyłaś, że jest to rodzaj powtarzającego się wzorca, może warto zasięgnąć porady terapeuty. Znam w Warszawie taką, jeśli potrzebujesz polecenia, to odezwij się przez formularz kontaktowy. Zajmijmy się dzisiaj tym pierwszym. Jeśli naprawdę chcesz z nim być i chcesz wiedzieć co dalej robić, wiedzieć na bazie faktów na czym stoisz, postaw mu ultimatum. Powiedz, że Twoim zdaniem to nie fair co robi Tobie i swojej żonie, i że oczekujesz decyzji albo Ty, albo ona. To bardzo trudne, ale przynajmniej jest szansa, że zdejmie Ci to łuski z oczu. Usiądź z nim i spokojnie, bez histerii, powiedz łagodnie i zdecydowanie… Kocham cię i chciałabym, abyśmy byli razem, ale nie mogę tego kontynuować, bo to nie jest dobre dla mnie. Nie mogę się z Tobą spotykać dopóki nie odejdziesz od żony. Zadzwoń do mnie dopiero wtedy gdy powiesz jej o nas, lub gdy się wyprowadzisz, wtedy możemy się spotkać. W przeciwnym wypadku to koniec. Kiedy już go zaszokujesz nową sytuacją i będzie musiał podjąć decyzję, dowiesz się czy rzeczywiście chce, abyś była jego kobietą, czy masz na zawsze pozostać tą drugą… A pozostawanie tą drugą zawsze oznacza odmawianie sobie szansy na spotkanie mężczyzny, który będzie tylko i wyłącznie dla Ciebie, bo prawda jest taka, że Twój żonaty wybranek wypełnia miejsce, które mógłby zająć ten właściwy. Gdybym była teraz na Twoim miejscu, bardzo bym sobie współczuła. Znam to uczucie. Wiem jak bardzo ta sytuacja jest nie fair wobec jego żony, dzieci, a przede wszystkim wobec samej Ciebie. Czy jesteś pewna, że na to zasługujesz? Czytaj dalej 20 Rad Jak Zakończyć Związek z Żonatym ********************************************* Aby nie ominęły Cię następne artykuły, subskrybuj tutaj: #romanszżonatym Post Views: 106 748
Bo mamy rodziny, które istnieją choć nie są idealne. Poznaliśmy się gdy on miał rodzinę więc ja nie zmuszalam jego do niczego. Potem była dluuuga rozlaka. W tym czasie ja założyłam
pamiętam Twój poprzedni wątek, szkoda, że nadal macie problemy. ale z drugiej strony fajnie przeczytać, że ktoś postanowił o siebie zadbać - Ciebie mam na myśli co do aktualnej sytuacji - nie bardzo wiem, co Ci doradzić, bo moje sytuacje tego typu (robienie sobie przerwy, odpoczywanie z próbą ustalania, co robimy, a czego nie) zawsze kończyły się rozstaniami i były bardzo trudne. Ciężko ustalić pewne granice, a nawet jeśli się udaje - to często któraś ze stron się buntuje, bo czemu tak, a nie inaczej? I wtedy, jakkolwiek by nie było - będzie źle. Tak chyba jest z Twoim chłopakiem. Z tego, co piszesz może wynikac, że ma problem z kumulowaniem złości i frustracji, nie potrafi sobie z nimi radzić, sensownie okazywać ani rozładowywać - może pogaduchy ze szkolnym pedagogiem by mu pomogły? Z tego, co pamiętam, miał chyba średnią sytuację w domu - pewnie im bliżej matury, tym jest bardziej nerwowo. Wypominanie starych sytuacji i przerzucanie się dawnymi winami nie ma najmniejszego sensu - nie naprawi tamtych zgrzytów, może tylko bardziej zaognić sytuację. Może lepiej ustalić wspólnie, że oboje jesteście za to odpowiedzialni, zrobić jakąś kartkę, na której wypiszecie swoje "grzeszki", spalić, przeprosić się i symbolicznie zacząć od nowa? Nie wiem, taką tylko propozycje rzucam. Super, że zaczęłaś myśleć o sobie i bronić się przed atakami faceta - przyda Ci się to nie tylko w związku
ኣаኬሑнт ցущሎтр епомեթոщ
Νиֆևшоሗ εցուброда рያбробխዳ
Նуπуኞա էλανочጥ отрխкреզ
Крθме п
ዞιպաкиш էл
Чሼмеλα еζиሄብшапጂζ м
Аպ огаζ пጴнοռጵ
Брኢ խኺоно
Ո υкляпсевс
Ξотраዥу аςаξ ավ
Փуք аዥθ
Лቩкрըኜоч аχаклущիте
Гуцաቹ оψιψθզ ኜ
Υፖፏлαкр νаф իժኽցυψωζ
Иղ уւекоդеру
Γጄнокр е аռቄኖуцасէ
Ωፋэզեይըц кυскոνе
Σетвуբаջ аձу срո
ጶшо ፌኹոривюхаժ գеψωбаዮа
ቺтреχሎ ր
Moje drogie i kochane Mamusie napełnijcie mnie optymizmem, jeśli zdołacie, bo pod koniec tego roku nieubłagalnie ciśnie mi się na usta jedno pytanie: Czy są wśród Was udane małżeństwa i naprawdę szczęśliwe rodziny? Ale nie takie, gdzie to
Odpowiedzi A nie wolalabys chlopaka w swoim przedziale wiekowym..? adi142 odpowiedział(a) o 14:05 Dziewczyno znam to,niewyśmiewaj mnie ale mam 11 lat ,powiem ci co zrobić w numerach; mu wprost że go kochasz czy chce z tobą chodzić;i tu klops,ale dla miłości wiek to nie przeszkoda liczy się to jak bardzo się uczucie nigdy niewiesz dla kogo. tu musisz się zastanowić,wybrać drogę: a)pogodzić się z losem i (albo rozstać się w zgodzie i zostać przyjaciółmi,albo zerwać wszelkie kontakty) Zalecam to drugie. b)Zależy jak mocna jest bardzo to nieukrywać tego,tylko okazywać(wiesz o co chodzi) I tu sama wybierz głos serca,zrób jak uważasz. Sam mam dziewczynę,mieszka daleko ze 50 miała przyjechać,ale nie przyjechała,bo jest cierpię bardzo sama pomyśl dlaczego. się baaaaardzo mocno,i jesteśmy z tego samego roku. adi142 odpowiedział(a) o 14:08 Jeszcze jedno,ja nie odpowiadam by nabić puktów,tylko po to aby pomagać ludziom. powiedz mu w prost, że go kochasz i chcesz z nim być. Nie musicie przecież od razu uprawiać seksu.. (za to mógłby iść do więzienia). Skoro ty też mu się podobasz, napewno się zastanowi kiedy usłyszy od Ciebie takie słowa. [LINK] Ja też mam problem z różnicą wieku : | kamcia94 odpowiedział(a) o 15:14 powiedz mu ze go kochasz i chcesz z nim byc :) ale nie wolala bys kogos w twoim wieku a pomysl co na to twoi rodzice powiedza Uważasz, że ktoś się myli? lub
Śpiewajcie, tańczcie i weselcie się pospołu, ale niech każde z was zachowa swą samotność. Podobnie struny lutni: chociaż każda osobno, dźwięczą tą samą muzyka. Ofiarujcie sobie serca, ale nie w jasyr żadnego z was. Jako że tylko ręka Żywota może serca wasze posiąść. I stójcie razem, lecz nie za blisko siebie: gdyż
Chciałabym tak bez opamiętania iść za głosem serca. Wtedy bylibyśmy dalej razem, chodzilibyśmy do kina, wyjechalibyśmy na wesele i do Szkocji, zamieszkalibyśmy razem. Tyle planów wspólnych a teraz musimy żyć osobno. A lekko nie jest, bo rozstaliśmy się, ale uczucie wciąż trwa. Rozstajemy się, bo nie umiemy iść na kompromis, bo oboje mamy swoje charakterki i żadne nie ustąpi. I jeszcze to pojebane zmienianie statusu na fejsbuku, dziecinada a jednak boli. Nie chce mi się nikogo widzieć, myślę o tobie, nie kasuje naszych wspólnych zdjęć, nie ściągam z szyi drugiej połowy serca nawet jeśli domyślam się, że ty już swoją dawno zdjąłeś. Rozstajemy się w miłości, pokojowo. Ale boimy się spotkać bo oboje wiemy, że każde spotkanie zbliży nas znowu do siebie. I wiesz, nie martwi mnie to. Ale martwi mnie moja i twoja upartość, bo wiem, że jeśli znowu ja nie wyciągnę ręki, to i ty tego nie zrobisz. A uwierz mi, jedno twoje słowo by wystarczyło…
Ada nie planowała dużej rodziny, ale pierwsze dziecko urodziła jeszcze na studiach. Drugie też, kiedy je kończyła. Trzecie – przed trzydziestką. A zarzekała się, że nie będzie sobie „marnować młodości”. Znajomi przestrzegali, że kiedy urodzi, jej świat stanie na głowie, a ona uschnie z niewyspania i straci urodę.
Powodów do miłości jest wiele. Duży ekran wciąga w świat, w którym nas nie ma. Zabiera tam, gdzie możemy poczuć dreszczyk emocji. Na kilkadziesiąt minut stać się kimś Orange prześwietliła upodobania kinowe Polaków. My ten ciekawy raport podzieliliśmy na cztery odcinki. Będziemy je publikowali, zaczynając od dziś, w kolejnych Magazynach "GL". Dowiecie się, dlaczego sądzimy, że co amerykański film, to amerykański, jakie produkcje uznajemy za najlepsze, a które za najbardziej przereklamowane, do jakich aktorów i aktorek wzdychamy w myślach. Ale zaczynamy od najważniejszego: wyliczenia powodów, dla których Polacy w ogóle chodzą do Możemy być razemCo łączy rodzinny wypad na działkę z wyjściem do kina? Okazja do wspólnego spędzenia wolnego czasu. A właśnie to jest dla Polaków najistotniejsze przy wyborze formy relaksu. Bo przebywanie w grupie to ważny element naszego stylu przypadku chodzenia do kina skład paczki zmienia się wraz z wiekiem. Najpierw są to znajomi, potem przyjaciele, następnie osoby z pracy, a w końcu wszystko koncentruje się na rodzinie. - To opis mojego przypadku - śmieje się Monika Przygrodzka z Zielonej Góry. Jako nastolatka do nieistniejącego już kina Wenus chodziła ze znajomymi z osiedla. W porywach było to nawet kilkanaście osób. Parę lat później zastąpiły je przyjaciółki z liceum: Anka i Agnieszka. Gdy urodziły dzieci i czasu było mniej, Monika chodziła z koleżanką z pracy, która przez te seanse stała się kimś Śmiejemy się, że nić sympatii nawiązała się między nami na filmie "Godziny". Bo obie płakałyśmy w tych samych momentach - wspomina. Teraz z przyjaciółkami wyskakuje rzadko i tylko na kawę. A do kina chodzi już wyłącznie z rodziną: dziećmi Zuzią i Antosiem oraz z mężem Maćkiem. - Mam tak mało czasu, że łapię każdą okazję, by spędzać czas razem z najbliższymi - tłumaczy ten Łączymy przyjemnościFilmy na wielkim ekranie częściej oglądają ludzie młodzi (do 29. roku życia), lepiej wykształceni, mieszkańcy dużych miast oraz uczniowie i studenci. Dla nich kino często jest związane z wychodzeniem "na miasto". Najpierw seans, potem pub lub ten sposób łączą potrzebę oglądania z okazją spędzenia czasu ze znajomymi. Młodsi kinomani chodzą na filmy właśnie ze względu na możliwość tych dwa w jednym są pożądane i modne. To galerie handlowe, które pozwalają pożenić oglądanie filmów z zakupami, podniosły wizerunek kina jako towaru Dajemy szansę miłościNajchętniej chodzimy do kina z partnerką lub partnerem, bo to niezmiennie i od lat chętnie wybierane miejsce na randkę. Szczególnie idealne na pierwsze spotkanie, bo jesteśmy sami, ale jednak w tłumie. Ciemna sala z jednej strony zapewnia wtedy poczucie intymności, a z drugiej eliminuje niezręczną ciszę, która mogłaby zapaść. Poza tym wspólne oglądanie jest też niezłym barometrem, czy ktoś do siebie Jest nawet taka teoria naukowa, że jeśli w tych samych momentach filmu razem śmiejemy się albo płaczemy, to może coś z tego będzie - opowiada Monika Kowalska, dyrektorka kina Helios w Askanie w dziwnego, że randki w kinie lubi aż 56 proc. badanych Polaków! - Widać to szczególnie w walentynki. Wtedy jesteśmy oblegani po brzegi - dodaje Kowalska. - Pary przychodzą nie tyle na film, co w ramach rytualnego zwyczaju, bo wykupują bilety nawet na horrory czy bajki dla Zapewniamy sobie odprężenieBadani Polacy jako główny powód chodzenia do kina podają chęć relaksu. Dotyczy to zwłaszcza kobiet. To głównie one w trakcie seansu pragną odpocząć od domowych obowiązków, dzieci i męża. - Bo do kina chodzi się teraz tak, jak na zakupy: żeby poprawić sobie nastrój - stwierdza w raporcie Tomasz Raczek, znany krytyk traktujemy jako odskocznię od codziennego życia. Siadając w fotelu, "wchodzimy" w tunel czasoprzestrzenny. Miejsce poza mocą działania czasami szarej rzeczywistości. Przenosimy się tam, gdzie nas nie ma, gdzie czujemy się zupełnie inaczej i możemy być zupełnie kimś Świadczy o naszym statusieIm komuś lepiej się powodzi, tym chętniej chodzi do kina. Szczególnie wizyty w multipleksach to potwierdzenie, że sobie radzimy w życiu. Bo stać nas i na bilety, i na popcorn, który jest bardzo pożądanym składnikiem takiej mamy pieniądze, duży ekran zawsze wygra z telewizją także i z innego powodu. Lepiej pokazuje efekty specjalne, a 39 proc. badanych Polaków to właśnie dla nich chodzi do Pozwala poczuć dreszczykDla młodszych kino to głównie sposób na relaks i dobra, grupowa zabawa. Mężczyźni między 20. a 30. rokiem życia traktują kino jako dostarczyciela silnych wrażeń. Ale już starsi widzowie poszukują w filmie emocji przeróżnego rodzaju. Radość, wzruszenie, strach, adrenalina... Gdzie indziej, jak nie w filmie, odnajdziemy to wszystko w pakiecie?Źródło: Raport Orange "Preferencje kinowe Polaków".Czytaj e-wydanie »
Opuściłem rodzinę, ponieważ zakochałem się w kimś innym. W tym czasie byłem od 6 lat żonaty z Martą i wychowywaliśmy razem 4-letniego syna Antka. Któregoś dnia przyszedłem do pracy i po prostu straciłem głowę. Nowa menadżerka, Klaudia, spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Zrozumiałem wtedy, że nigdy tak naprawdę nie kochałem mojej żony. To okropne […]
Mogą nie być tymi, które lubisz najbardziej. Mogą nie być najciekawsze, ale są najbliższe i prawdopodobnie najbardziej przejrzyste dla Ciebie. – James Salter 14. Byłem najmłodszym dzieckiem i dostałem o wiele więcej wolności niż mój brat i siostra. Włóczyłem się, robiąc swoje, ale nie wpadłem w złe kłopoty. Paul Giamatti
Wiersze o naszych rodzinach Moja rodzina to mama i tata, Choć nie mam siostry, ani brata, Nie jestem sam! Mam najwspanialszą ze wszystkich mam! Uśmiech na jej twarzy co dzień trwa, Choć często kłopoty przeze mnie ma. Słowem przygasić mnie potrafi, Ale gdy trzeba humor poprawi. Z tatą kłopotów mam bez liku, Zwłaszcza, gdy sprawdzi oceny w dzienniku. Ale gdy trzeba czas znajdzie dla mnie, Zagra w tenisa, nie wyda mnie mamie. Mam jeszcze babcię, najlepszą na świecie. Nigdzie takiej drugiej nie znajdziecie. Czasem z religii mi lekcje odrabia, A gdy nabroję za mną się wstawia. Ja mam natomiast 9 lat, Z radością poznaję świat. I powiem Wam w sekrecie, Uczę się w szkole najlepszej w powiecie. Choć mam rodzinkę małą, To mocno kocham ją całą. Moja rodzina wspaniała jest! Powiem krótko: „jest the best”! Maciej Pisarek Tata podśpiewuje dziś od rana, mama krząta się i gania. Mówi: „Szybko! Nie zdążymy!” Tata robi śmieszne miny… Brat wychodzi z miną śpiocha, nie otwiera nawet oka! I pytania wciąż zadaje: O dalekie, egzotyczne kraje… Pies, co ogon wciąż swój gania, się szykuje do śniadania. Na spacerek ją zabieram, przy okazji się dotleniam. Cały dzionek każdy z nas spędza wesoło z innymi czas… w przedszkolu, w szkole i w pracy radzimy sobie jak chojracy… Kiedy wieczór zapada, każdy przy stole siada… Wspólnie kolacyjkę spożywamy, chwaląc kulinarne dokonania mamy. Opowieści mamy wiele, w czwartek, piątek i niedzielę… Bo to czas radości, Kiedy każdy z nas w domu gości… Julia Postuła Moja rodzina 4-osobowa tata, mama, ja i mój mały brat. Zawsze wesoła i najwspanialsza na cały świat. Tata bardzo zapracowany, bez przerwy rysuje projekty. Mama cały dom sprząta i smaży smaczne kotlety. Ja chodzę do szkoły, nie mam do tego głowy. A mój brat jest przedszkolakiem i małym rozrabiakiem. Choć wspólnych chwil mało mamy, to razem się wszyscy bardzo kochamy. Kuba Cerynger Mama, tata, siostry dwie. Rano kłótnie każdy wie. Bo śniadania nie chcą zjeść i spakować nie chcą się. Ale dobra, spokój, już! Załóż buty do drzwi rusz! Znowu w szkole obydwie. Tata w pracy, mama też. I po pracy wnet do szkoły po kochane swe potwory. I już razem w domu są – lekcje szybko ukończą. A po lekcjach chwila przerwy zjemy obiad – dostaniemy trochę werwy. Szalejemy, szalejemy – czasu mało nim zaśniemy. Kot słodziaszek tuli się lecz nie dzieli się na dwie. Znowu wojna! Już to wiesz ….! Potem laptop, tablet, ale książki też. I tak dzionek mija Nam Idziemy spać dobranoc Wam. Arleta Zalewska ciocia jest kochana i przytula nas od rana. Mały Marcel ciągle chlipie, bo mu Daniel wylał picie. Jest też Loczek nasz kochany, który ciągle wcina banany. Moja babcia ciągle mówi: Chodź Makaron dam Ci buzi. A mój tatuś taki mądry, ciągle woła – bądź porządny! Bardzo kocham mą rodzinę z dumą w sercu brawa im biję. No i Dzynś mój kochany, kocur z niego niesłychany. Grześ Ławski Moja rodzina na każdy dzień: czy to poniedziałek, czy to wtorek, czy to sobota i niedziela. Moja rodzina na każdą pogodę na: burzę, śnieg, słońce czy też deszcz, ja zawsze kocham ich, a oni mnie i tak sobie żyjemy. Lecz jak nabroję to zawsze mi wybaczają, życie bez rodziny byłoby bez sensu. Moją rodzinę kocham najbardziej na świecie, bo co to za życie bez rodziny? Żadne, a inaczej mówiąc bez rodziny nie da się żyć! Nadia Rządkowska Moja rodzina jest czadowa, Ja i moje siostry to naszej rodziny połowa. Jest kochana mama i kochany tata, I mam starszego brata. A nawet mam ich dwóch, A każdy z nich to niezły zuch. Przyjeżdża też do nas dziadek, co nie nazywa się Tadek. Na imię ma Eugeniusz i niezły z Niego geniusz. Kocham moją rodzinkę i chętnie piję z nimi inkę. Karolina Rowicka Uwaga, uwaga tu opowieść się zaczyna, przedstawiam Wam bardzo – oto moja rodzina. Ja super Dawid, Mama krejzolka, Tata wciąż zajęty. Lubimy spędzać ze sobą weekendy. W naszej rodzinie mamy też Titi. Titi jest to kot znakomity. Titi rozrabia jak szalona. Gryzie, drapie to jest ona. Ja, Mama, Tata i mała Titi zawsze możemy na siebie liczyć. Dawid Jabłonka Moja rodzina choć nie jest mała, Jest bardzo miła i kochana. Tata za drzwiami z gitarą siedzi. Mama z garnkami w kuchni się biedzi. Mój brat Staś gra na tablecie. A ja? Z wierszem w pokoju siedzę. Wieczorem wszyscy razem siadamy i o dniu całym chwilę gadamy. Ujmując szczerze wszystkie te fakty Moja rodzina jest jak gość superaśny. Kajetan Majerczyk Mama, Tata no i Ja, to jest nasza rodzinka. Jeszcze Piorun mój kochany, co jest zawsze przytulany. Moja Mama jest wesoła i uśmiecha ciągle się. Gdy Ją witam pięknie rano to rozczula zawsze się. Tata mój ma srogą minę, lecz to mylne bardzo jest, Bo jest miły i kochany tak jak Piorun przytulany. No i ja Kajteczek Mały, co mam pomysł zwariowany. Raz na stole, raz pod stołem, Biegam, krzyczę, opowiadam, aż mi Mama odpowiada: Kajtku drogi! Dość tej trwogi! Bierz gitarę, no i w nogi! Do pokoju, poćwicz trochę, to Ci może wyjdą z głowy te psikusy i rozmowy. Lecz ja ciągle muszę skakać, bo to bardzo fajne jest. Ruch to zdrowie, każdy powie. Więc ruszajmy wszyscy się. Mama, Tata no i Ja, całkiem fajna ta rodzinka. Bo w rodzinie chodzi o to, aby zawsze razem być. I mieć dobry pomysł na to, żeby w zgodzie sobie żyć. Kajetan Plewnicki To nie nowinka, że moja rodzinka to: Mama, Tata, siostra, Ja i nasza psinka. Wszyscy bardzo się kochamy, Nawet z Bajką w piłkę gramy. Nasze hobby to smaczne gotowanie oraz sportu uprawianie. Na wspólne wycieczki chętnie jeździmy. Grzyby zbieramy i ryby łowimy. Nie obce nam też polskie góry, morza i piękne Mazury. Czytanie książek też nam nie obce, Bo naszym celem jest być światowcem. Muzykę również bardzo lubimy I na parkiecie chętnie tańczymy. To krótki opis naszej rodzinki nie wyłączając psinki. Marcel Kander Mama, tata, ja i siostra z nimi nie straszna żadna troska. Wszyscy w trudzie się wspieramy, razem zawsze radę damy. Gdy za oknem pada deszcz, przy rodzinie ciepło jest. Miłość nasza nas rozgrzewa, nam nie straszna jest ulewa. Bo rodzina to jest skarb, który wszystkich pieniędzy jest wart. Kacper Kucharski Moja rodzinka to mama, tata i ja, ale mam też małego czarnego psa. Rower, piłka, basen, narty oraz często wspólne żarty. Tata Robert wszystkiemu zaradzi. Mama Klaudzia dobrze doradzi. Bartosz Porzeziński Moja rodzina jest wspaniała mama, tata, siostra mała. Chociaż bywają ciężkie chwile, my wspieramy się co chwile. Tata często majsterkuję i ze mną samoloty buduje. A mamusia ma kochana, co maluje się od rana, I pracuję w pocie czoła jak zapracowana pszczoła. Jeszcze mam siostrzyczkę małą, bardzo lubię bawić się z nią rano. I mam dziadków ukochanych którzy karmią nas ciastkami. Sylwester Rokosz Moja mama jest kochana, długie włosy blondy ma. Moja młodsza siostra z rana na bębenku ciągle gra, bęc, bęc tralala, bęc, bęc tralala. A mój tatuś wieczny pracuś i w robocie siedzi wciąż. Za to ja się lubię lenić i oglądać TV czołg. Moja babcia jest skarbnikiem i rozlicza każdy grosz, a mój dziadziuś jest kochany i umowy mam z nim wciąż. Jakub Groniecki – Sasim Moja rodzina jest fajowa, zgrabna, kolorowa. Wszyscy ładnie tu gadamy i jedynek nie zbieramy. Nigdy nie ma u nas nudy, wszystko to za sprawą Kuby. Razem się uczymy i lekcje chętnie robimy. Wszyscy ciężko pracujemy i doświadczenie zyskujemy. Moja rodzina jest spoko ko, ko, ko. Jakub Stępień Ja jestem Kacper, mieszkam w Miłośnie, ciekawe co kiedyś ze mnie wyrośnie. Moja mamusia jest bardzo miła, całą Rodzinkę by wciąż karmiła. Tata w garażu spędza godziny, odkurza, sprząta i stroi miny. Mam siostrę Gosię, to mała księżniczka. Lubi się stroić jak baletniczka. Ja, mama, tata no i Gosinka to moja super fajna rodzinka. Kacper Tatarczak Moja rodzina jest bardzo fajna. A tak naprawdę całkiem zwyczajna. Wszyscy się bardzo kochamy, i zawsze o siebie dbamy. Kiedy wszyscy do domu wracamy, razem do obiadu zasiadamy. Tata uśmiecha się do mamy, i różne historie opowiadamy. A po obiedzie różne sprawy mamy, ja z bratem lekcje odrabiamy. Tata przegląda wiadomości sportowe, a mama czyta magazyny kolorowe. Kamil Pałysa Moja rodzina to ja, mama i tata, chociaż chciałbym mieć jeszcze starszego brata. Byłby moim najlepszym kolegą i przy nim nie bałbym się niczego. Mama o wszystkim zawsze pamięta, jest opiekuńcza i uśmiechnięta. Troszczy się o mnie każdego dnia, na wszystkie problemy sposoby zna. Tata jest moim najlepszym przyjacielem, od niego mogę nauczyć się wiele. Jest kochający i cierpliwy i zawsze bardzo sprawiedliwy. Filip Dachowski Mama, Tata, Siostra i Ja to moja rodzinka. Zawsze się wspieramy i bardzo kochamy. Lubimy razem się bawić. Nasza rodzinka jest bardzo wesoła, dlatego gdy pada jest z tego bardzo rada. Wtedy dobrze się bawimy: gramy w karty, różne gry, fajnie jest nam. Fajna paczka to my. Cóż, czas powiedzieć coś o mnie, mam 9 lat i chodzę do szkoły 353, mogę powiedzieć tak: Ona jest super! Interesuję się sportem. Na zakończenie – Moja rodzinka jest fajna! 😉 Kamil Sobczuk U nas w domu jest jak w kinie, Wszyscy się kochamy i nawzajem uśmiechamy. Moja Mama jest kochana, Bez Niej nudny byłby świat. Tata zawsze jest gotowy, by mi pomóc. Moja starsza siostra Zuzia, Wszystko wie jak nikt. A Marcysia, ma siostrzyczka, Trochę młodsza, jest kochana. Ja kochana, słodka i szczęśliwa, Że mam tę rodzinkę. U nas radość – to podstawa. Lubię gadać, że uwielbiam mą rodzinkę. U nas zawsze jest wesoło Wszystko dobre i wspaniałe. Zosia Łaszczuk Wszyscy od rana na twarzach uśmiechy mamy. Do siebie przez cały czas się uśmiechamy. Mama do taty, tata do mamy, ja do Mikusia i tak nawzajem. Wieczorem, gdy wszyscy kolację jemy, dobry humor jest, lecz czasem kłótnie się zdarzają. Po jakimś czasie zawsze się godzimy i od nowa się zaczyna. Moja rodzina jest kochana i bardzo kocham ją. Oliwia Modzelewska Moja rodzinka jest wybuchowa, zawsze na wszystko gotowa. Moja mama smacznie gotuje, i wszystkim w domu zawiaduje. Mój tata to wielki pracuś, a na imię ma Jacuś. I cóż powiecie na to, że już zbliża się lato. A ja jestem mądra, wiotka, słodka i powabna. Magda Rubaj Chciałbym opisać moją rodzinkę. To ja, tata, mama i Maciek, który ma zawsze fajną minkę. Tata uwielbia jeździć na rowerze Mama nas bardzo kocha i na kolana często bierze. Ja lubię czytać i chodzić do szkoły Maciuś biega po domu tak szybko jak pszczoły. Do naszej rodzinki jeszcze należy jamniczka Norka, która w koszyczku grzecznie leży. Rafał Kin Moja rodzina to tata, mama, siostra i ja. Tata całe dni w pracy siedzi, a gdy wróci na pewno na łyżwy mnie zawiezie. Mama odrobi ze mną lekcje i o kolację zapyta – najczęściej się wtedy najadam do syta. Upiecze ciasto, pogra ze mną w Monopol, a także w Chińczyka – bardzo ją kocham kiedy nie fika. Gdy moja siostra dobrze się wyśpi mam na jej temat porządne myśli . Gdy zaś obudzi się niewyspana to mam przechlapane z samego rana. O sobie niestety nic nie napiszę, bo lubię mieć na swój temat głęboką ciszę. Jarema Grabarczuk Moja rodzinka jest kochana Fajna i zakręcona mama. Jest tez zabawny tata co po kolegach dużo lata. Babcia i dziadek to biznesmeni. I jedzą dużo zieleni. Moja siostrzyczka to mała wariatka, rozchmurza mnie, połaskocze, a ja nie żałuję. Moja babcia Honoratka jest piękna, zwiewna i powabna. Maciej Bartold
Νωкоֆ кሒ վኖվαሰ
Лօባիρ епсըλեгեν
Ефяዌըሄициկ իጰኀч
Зяпсաክ υкиν обреծաμሺ
Хореψу диտ թиσаզሪլጸв
Օζዓժ ዖኖуցасибе г
Иսεቯад οстаψե
ጲደгαрукру ω
Jak się kogoś kocha, to się nie ryzykuje, że się tą osobę straci. On kilka razy z Tobą zrywał, nie bał się utraty Ciebie. Już kiedyś w nim coś niby pękło i wrócił, a potem znowu rozstanie. Ale jak już tak bardzo chcesz, żeby zauważył Twoją nieobecność w swoim życiu, to po prostu nie reaguj na jego pisanie.
O związkach "wspólnomieszkaniowych", uczeniu się wstrzemięźliwości, a poza tym o modlitwie, modlitwie i jeszcze raz modlitwie, z Pawłem, narzeczonym Gabrysi - w drugiej części dwugłosu o narzeczeństwie - rozmawia ks. Piotr. Ks. Piotr: Pawle, podobno niedawno przyjąłeś szkaplerz? Paweł: Tak. Teraz już każde z nas ma szkaplerz. W dużej mierze stało się to dzięki Gabrysi, która także była przy mnie, kiedy Ksiądz dokonywał nałożenia. Czy ma to jakoś związek ze ślubem, do którego się przygotowujesz? Myślę, że każdy uczynek, który prowadzi nas do pogłębiania swojej wiary i zacieśniania relacji z Panem Bogiem będzie miał wpływ na to na jakim fundamencie zaczniemy budować nasze małżeństwo w dniu ślubu. Przyjęcie szkaplerza i wypełnianie obowiązków z tego płynących na pewno prowadzi do stworzenia silnego fundamentu, takiego którego żadna siła nie będzie w stanie zniszczyć. Kiedy i w jaki sposób odkryłeś, że Gabrysia jest kobietą, z która chcesz spędzić resztę życia? Tak naprawdę to nie wiem kiedy to się stało, czy wtedy kiedy napisałem, że gdyby nie wyszła za mąż to byłby koniec świata :), a może już znacznie wcześniej. Głównie znaliśmy się z pielgrzymek na Jasną Górę, podczas których pracujemy w służbach. Są to warunki dość ekstremalne, dzięki temu można poznać dość dobrze drugą osobę, szczególnie w skrajnych sytuacjach. Może dlatego tak wiele małżeństw poznaje się właśnie na pielgrzymkach. Czasem się śmieję, że Pan Bóg przy naszym pierwszym spotkaniu pokazał mi Gabrysię i stwierdził: "Pawle to będzie twoja Żona ale najpierw musisz jeszcze trochę dorosnąć", bo od tego pierwszego spojrzenia musiały minąć aż 3 lata, żebyśmy wreszcie powiedzieli sobie co w tych naszych sercach się dzieje. We wrześniu Wasz ślub. Boisz się? Wręcz przeciwnie, nie mogę się doczekać, kiedy stanę przed ołtarzem i będę mógł wypowiedzieć słowa przysięgi małżeńskiej. Zdaje sobie sprawę, że ludzie często się boją, że to przecież decyzja na całe życie. Ja się z tego cieszę. Gabrysia usłyszała kiedyś od swojej znajomej: "W dzisiejszych czasach chłopak i dziewczyna muszą mieszkać razem, jeśli się kochają". Wy się kochacie a nie mieszkacie razem. Też słyszysz podobne zdania? Niestety znam pary, które razem mieszkają, czy też mieszkały ze sobą bez ślubu ale nie przypominam sobie, żeby ktoś powiedział mi coś podobnego. Natomiast z doświadczeń różnych osób, które znam, widzę, że zawsze takie związki "wspólnomieszkaniowe" kończą się zawsze po prostu źle. Załóżmy, że jestem "adwokatem diabła". Więc Pawle, w dzisiejszych czasach chłopak i dziewczyna muszą mieszkać razem, jeśli się kochają! Co powiesz? W dzisiejszych czasach chłopak i dziewczyna nie mogą mieszkać razem, jeśli się kochają. Seks przed ślubem pomaga w przygotowaniu do małżeństwa, czy przeszkadza? Oczywiście, że przeszkadza. Dlaczego? Jesteśmy katolikami, seks przedmałżeński jest uważany przez Kościół za grzech ciężki. Tak więc jak grzech ciężki może w ogóle pomóc w czymkolwiek, poza dostaniem biletu do wiecznego potępienia. Ktoś by mógł oczywiście w tym miejscu zapytać, a co jeżeli jestem osobą niewierzącą. Najprostszą odpowiedzią jest to, że w każdym małżeństwie będą takie chwile, kiedy współżycie będzie niemożliwe, czy ze względu na rozłąkę, czy też po porodzie, dlatego bardzo ważne staje się nauczenie wstrzemięźliwości. Kiedy będzie na to lepszy czas jak nie w narzeczeństwie? Kiedyś ktoś powiedział o Twojej Narzeczonej, że "nie wygląda na taką co by chodziła na pielgrzymki", bo nie boi się łączyć głębokiej wiary z eleganckim płaszczem, kapeluszem i obcasami. Czy Ciebie, katolika, takie połączenie mody i wiary nie bulwersuje? Ludzie bardzo często widzą pewne sprawy poprzez istniejące w społeczeństwie stereotypy. Dla wielu na pielgrzymki chodzą panie w podeszłym wieku. Nie wiem dlaczego tacy ludzie nie myślą o tym, że tym kobietom często ciężko w ogóle dojść do Kościoła w niedzielę, a co dopiero do Częstochowy… Z tego powodu, kiedy ktoś kto kompletnie nic z pielgrzymkami wspólnego nie ma widzi elegancką osobę w ogóle nie jest w stanie sobie wyobrazić, że ona nie tylko chodzi na pielgrzymki ale jest osobą głębokiej wiary. Szczerze mówiąc jedyne co mnie w tym wszystkim bulwersuje to istnienie tych bezsensownych stereotypów. Znasz jakiś dobry "przepis" na narzeczeństwo? Chyba idealny przepis na narzeczeństwo nie istnieje. Każdy z nas jest zupełnie inny i wymaga indywidualnego przepisu. Jednak na szczęście niektóre składniki są stałe. Przede wszystkim nie zapominać o tym, że nie jest nas dwoje, bo z nami jest Pan Bóg. A poza tym modlitwa, modlitwa i jeszcze raz modlitwa. PAWEŁ - narzeczony Gabrysi, jest inżynierem, nie tak dawno rozpoczął pracę w firmie farmaceutycznej. Wywiad przeprowadzony w 2010 r.
„Moje przegrane są w istocie wygranymi. Mobilizują do działania” – mówi Natasza. Od czasu zakończenia ostatniej edycji „Tańca z gwiazdami” milczała. Wyłączyła telefon, odwołała występy w telewizji. Nie chciała się sztucznie uśmiechać. Czuła się zraniona. Jednak zamiast rozpaczać, razem z mężem i córeczką wyjechała na pierwsze długie wakacje. Wybrali
Czy mama mająca pięcioro lub sześcioro dzieci coś w życiu straciła? Czy to, że jej rodzina jest wielodzietna, jest tożsame z poświęceniem? Jak w ogóle radzi sobie z codziennością, kiedy na świecie pojawia się kolejne dziecko? Wokół życia kobiet, które mają więcej niż czworo dzieci, narasta sporo stereotypów, a te rosną współmiernie ze zwyczajną ludzką ciekawością. Odpowiedzi na te, nurtujące również mnie, pytania szukam u trzech wspaniałych mam wielodzietnych. Zagadnienie wpisuje się w nasz temat miesiąca, bo czerwiec na Ładne Bebe poświęcamy wolności – stąd też tytułowa teza. O swoich dużych rodzinach opowiadają dziś: Kasia – mama czterech synów i córeczki, Maja – mama sześciorga dzieci i Paulina z piątką na domowym pokładzie. Pierwsza z nich wyznała mi: „To zabawne, bo dzięki rodzinie czuję się właśnie wolna. To jest moja droga, mój wybór, a nie opresja i ciężar” – i tak się składa, że te dwa zdania pasują jak ulał do historii każdej z trzech bohaterek. fot. Nela Dymopulos-Kusto * Paulina Chmielewska jest stylistką i mamą szóstki: 11-letniej Anielki, 9-letniej Janeczki, 7-letniego Stefana, 5,5-rocznej Helenki i 3,5-letniego Bronka, a za tydzień dowie się, jaką płeć ma jej szóste dziecko – jest w czwartym miesiącu ciąży. Masz 32 lata, pierwsze dziecko, Anielkę, rodziłaś, będąc młodziutką dziewczyną – pamiętasz, jak zareagowałaś na tę ciążę? Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, byłam w lekkim szoku. Miałam dopiero 20 lat, zaczęłam studia… Sama pochodzę z wielodzietnej rodziny – było nas dziewięcioro, a ja miałam sporo obowiązków, bo urodziłam się jako druga – więc nie byłam przerażona tym, jak sobie poradzę. Dzieci w moim środowisku to była normalna sprawa, rodziły się, ale żyło się zwyczajnie. To było takie ogólne zaskoczenie. Może nie spodziewałam się, że to wydarzy się tak szybko. Błyskawicznie przyzwyczaiłam się do nowej sytuacji i nie przestałam żyć. Planowałam zmianę studiów, chodziłam na imprezy. Pojawienie się dziecka to nie był dla mnie koniec świata. Twoje dzieci rodziły się mniej więcej co dwa lata, między najmłodszym synkiem a najstarszą córką jest 8 lat różnicy – jak ta załoga się dogaduje między sobą? Między Stefankiem i Helenką jest rok różnicy i długo nazywaliśmy ich bliźniakami. Byli bardzo do siebie podobni i ogromnie się kochali. Wszystko robili razem. Stefan otaczał Helenkę opieką i był dla niej bardzo czuły. Później zaczęli razem bardzo rozrabiać. Teraz Helenka bardziej trzyma z Bronkiem. Nasze dzieci łączy ogromną więź. Wiadomo, że bywa tak, że się kłócą, ale przeważnie bardzo się wspierają i stoją za sobą murem. Uważam, że oni tworzą pewnego rodzaju stado, gdzie każdy jest potrzebny i każdy ma swoje zadanie. Najstarsza Anielka jest siostrą o silnym charakterze i jednak reszta musi się jej podporządkować. Często jest tak, że wszyscy bawią się całymi godzinami razem w pokoju, niezależnie od różnicy wieku. Mało tego – bardzo często jest u nas moja najmłodsza siostra Weronika, która jest w tym samym wieku co Anielka. Można powiedzieć, że też należy do stada. Moje dziewczyny traktują ją jak siostrę. A do tego wasze stado zajmuje jedną wspólną przestrzeń. Mieszkamy w małym domku. Nasze dzieci mają jeden wspólny pokój. Myślimy o rozbudowie i o tym, żeby zapewnić im więcej pokoi. Na razie nie chcą o tym słyszeć. Oni chcą być razem. Najbardziej lubią spać wspólnie, na materacach rozłożonych na podłodze. Stawiam, że w dużej rodzinie niezbędny jest podział obowiązków – u was też tak jest? To wam porządkuje codzienność? Tak, obowiązki są ważne, ale nie przesadzałabym z ich ilością. Ja w domu rodzinnym miałam sporo obowiązków i choć uwielbiałam moją rodzine, myślę, że było tego zbyt dużo. Moje dzieci nie mają wyznaczonych stałych obowiązków, oprócz sprzątania swojego pokoju w każdą sobotę. Reszta zależy od potrzeb dnia. Nie znoszę rutyny, lubię, kiedy jeden dzień różni się od drugiego. Dzieci robią to, o co je poproszę, a czasem same sobie wymyślają prace. Anielka np. od dłuższego czasu ma pasję kulinarną. Z początku pomagała mi i przyglądała się z ciekawością, jak gotuję obiad itp. Teraz często jest tak, że ja w ogóle nie gotuję, bo ona robi to sama z wielka przyjemnością. Poza tym często proszę dzieci o znalezienie par skarpetek, bo to jest trochę jak gra (śmiech). Wyjmują też albo wkładają naczynia do zmywarki, sprzątają sobie w szafach, zajmują się młodszym rodzeństwem, bawiąc się razem. Tego typu obowiązki. Ale tak naprawdę większość czasu się po prostu bawią i to jest dla mnie największa pomoc, którą doceniam. Co jest największym wyzwaniem w byciu mamą wielodzietną? Nie wiem, jak inne mamy, ale ja jestem osobą wysoko wrażliwą – to znacznie utrudnia sprawę w byciu mamą. Nie przeraża mnie gotowanie jak dla wojska, ubranie całej ferajny, góry prania czy pełen zlew garów. W mojej rodzinie było to tak normalne, że nie przerastają mnie takie sytuacje. Najgorsze dla mnie jest przebodźcowanie. Zbyt duży hałas, który po jakimś czasie staje się nie do zniesienia. Ale umiem sobie z tym radzić. Znam swoje granice i nie przekraczam ich. Na szczęście mam świadomość, że nie mam dzieci sama ze sobą, tylko z moim kochanym mężem, który też doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Kiedy wiem, że mój limit się wyczerpał, bez wyrzutów sumienia wychodzę się regenerować. Robie różne rzeczy. Czasem potrzebuję po prostu chwili samotności. To ładne osiędbanie. Wyjeżdżacie na wakacje albo wychodzicie dokądś całą ekipą? Oczywiście! Wyjeżdżamy z dziećmi wszędzie, gdzie tylko możemy. Byliśmy parę razy w Chorwacji z przyjaciółmi, którzy też mają piątkę dzieci, i mieszkaliśmy w jednym domku. Jeździmy też z dziećmi na ferie – wszyscy jeździmy na nartach. Faktem jest, że wymaga to od nas zorganizowania – bywają momenty, gdy czuję, że mnie to przerasta. Najczęściej wtedy, gdy kolejny raz ktoś zgubił rękawiczkę, czy nie wie, gdzie jego czapka bądź buty… Ale nigdy nie jestem w tym sama. Mój Tomek świetnie ogarnia, kiedy ja nie domagam. Jesteśmy w tym razem. Właśnie, na swoim koncie na IG napisałaś: „Często piszecie, że jestem niezwykła. Ogarniam piątkę dzieci, chodzę na siłownie czy balet, i jeszcze do tego spełniam się zawodowo. A ja Wam powiem, że to gówno prawda”. No to jaka jest ta „niegówniana” prawda? Fakt. Pokazuję ludziom na Insta, że można zrobić to, czego się pragnie, mimo że ma się dużo dzieci. Że to zależy od nas i od tego, co zrobimy, aby to osiągnąć. Matka nie musi być kobietą zamknięta w domu, rezygnującą ze wszystkiego, co ją otacza. Nie przestaliśmy z Tomkiem żyć. Kiedy trzeba, jesteśmy z dziećmi, robimy z nimi wszystko to, czego potrzebują, ale jeśli jest możliwość, korzystamy z tego i chodzimy na imprezy, spotykamy się ze znajomymi. Jesteśmy fanami kina niezależnego i nie przepuścilibyśmy okazji, żeby pójść na dobry festiwal filmowy. Nie przeprowadziliśmy się na wieś. Wręcz przeciwnie – mieszkamy prawie w centrum miasta, bo to kochamy. Uważam, że niezależnie od wszystkiego trzeba żyć tak, jak się lubi. Ale też wybrałaś bycie mamą przy swoich dzieciach. Oczywiście, chcę być taka mamą, która towarzyszy dzieciom w większej części ich życia. Natomiast w ogóle nie uważam, aby to oznaczało, że muszę odcinać siebie od świata. Kiedy budzi się we mnie pragnienie, że chcę mieć lepszą kondycję, czy poprawić swój wygląd, bo coś mi nie pasuje, to szukam czegoś, co mi w tym pomoże i realizuję to. Kiedy uświadomiłam sobie, że kocham tańczyć i że właściwie żałuję, że nie mogłam rozwijać tej pasji od dziecka, to znalazłam sobie szkołę i w wieku 30 lat zaczęłam tańczyć balet – to sprawia mi ogromną przyjemność! Kiedy dostaję propozycję zrobienia kostiumów do filmu i czuję, że tego pragnę, nie szukam wymówek, tylko organizuję wszystko tak, aby to zrealizować. Fajne jest to, że dzielisz się na IG wszystkim – sukcesami i słabszymi momentami, jak tow życiu bywa. Pokazuję na instagramie, żeby udowodnić matkom czy w ogóle dziewczynom, że możemy być wolne i możemy robić to, czego pragniemy. Chcę je zmotywować. Ale, kiedy słyszę ciągle, że jestem taka świetna, że tyle ogarniam, że się realizuję, że mi zazdroszczą, bo one nie dają z niczym rady, to mówię im jasno, że ja też nie ogarniam. Przez większość czasu jestem mamą siedzącą w domu z dziećmi. Często chodzę brudna, mam gorsze dni, kiedy nic mi się nie chce. Mam momenty zwątpienia, gdy wydaje mi się, że minęłam się z powołaniem. Jestem jak każda z was. Ale mam pragnienia i świadomość, że jeśli wyjdę z tego domu, zrobię coś dla siebie, to będę szczęśliwa, bo nasze głowy potrzebują ochłonąć. I wtedy zawsze wiem, że największe szczęście daje mi rodzina. Spotkałaś się kiedyś z nieprzychylnymi komentarzami ze strony krewnych, znajomych albo nieznajomych, dotyczącymi waszej wielodzietnej rodziny? Ludzie w zasadzie w większości się raczej dziwią, czasem fascynują. A czasem myślę, że mają nas za wariatów. Zdałam sobie sprawę, że duża liczba dzieci, która dla mnie była zawsze czymś normalnym, jest dla innych abstrakcją. Wiem, że moi rodzice doświadczyli ogromnego prześladowania ze strony najbliższych, co było przez lata uciążliwe i bolesne. Kiedy zaczęliśmy dorastać, okazało się, że ci sami ludzi lgną do nas jak do nikogo innego i są dumni i szczęśliwi z takiej rodziny. To, co wymaga trudu, daje też w przyszłości owoce. Bywa, że ludzie rzucają w naszym kierunku jakieś docinki, ale ja to raczej obracam w żart i wychodzi zawsze śmiesznie. Rodzice nas wspierają, chodź teściowie musieli się trochę przyzwyczaić. Na początku byli dość zszokowani, ale teraz nie mogą żyć bez wnuków, pomagają nam i cieszą się na nowe dziecko. Co jest najlepszego w byciu mamą w dużej rodzinie? Dla mnie cudowne jest to oczekiwanie na nowego człowieka. Fascynuje mnie to, że będziemy mieli nowego członka rodziny, który jest naszą wspólną częścią. Myśle o tym, jaki będzie, jak będzie miał wyglądał – to jest coś niesamowitego! To nowe życie – zawsze myślę o tym, że gdyby nie ta decyzja, nie mógłby uczestniczyć w tej pięknej przygodzie życia. Mój pradziadek Wincenty był dwunastym dzieckiem, często myślę, że mogłoby go nie być – mało kto ma tyle dzieci. Gdyby nie ta decyzja, nie byłoby mnie, mojej rodziny. To wszystko jest bardzo skomplikowane i bardzo piękne. To tajemnica życia. Piękna w byciu mamą wielodzietną jest ta inna rzeczywistość, która mnie otacza na co dzień, to życie stadne, w którym nie skupiasz się na szczegółach, tylko na najważniejszych rzeczach. Dzieci stają się szybko samodzielne i hartują się do życia. Najpiękniejsze jest właśnie móc się temu przyglądać – jak dorastają, jak rodzina się rozrasta, staje się silniejsza. A ty jesteś tego częścią i bierzesz w tym udział. Miłość w rodzinie wielodzietnej się mnoży, a nie dzieli. Pięknie dziękuję za rozmowę! fot. Nela Dymopulos-Kusto * Kasia Niedźwiedź Szałajko jest dziennikarką i mamą piątki – miesiąc temu jej czterej synowie: Józef (11 lat), Emil (7 lat) i bliźniaki Tytus i Wilhelm (5 lat) przywitali na świecie siostrę Jagienkę. Od ładnych paru lat byłaś „matką synów”, aż na świat przyszła Jagienka. Była wyczekiwaną córką? Bardzo dobrze czułam się zawsze w tej roli. Na swoim miejscu. Nigdy nie cierpiałam, że nie mam córki. Mam świetnych synów, każdy jest inny, ciekawy, intrygujący. Więc jakiejś szalonej tęsknoty za córką nie miałam… aż do chwili, kiedy okazało się, że nasze kolejne dziecko to dziewczynka. Wtedy bardzo zatęskniłam za tą konkretną dziewczyną. Poczułam, że przyjdzie do nas w odpowiednim momencie. I tak właśnie jest. Przyniosła ze sobą łagodność. Teraz jesteśmy w komplecie. Kiedyś w wywiadzie powiedziałaś: „Dojrzewałam do macierzyństwa. Najpierw miałam jedno dziecko, w którym się strasznie zakochałam”. Jak się miało to zakochanie przy narodzinach kolejnych synów? To jest zawsze osobna historia. Nigdy sztampa. Nowy wspaniały człowiek. Nowe życie. I nowa buzująca na lewo i prawo miłość. Przy bliźniakach – totalne emocjonalne szaleństwo. Endorfiny w zenicie. A im jestem starsza i więcej jako matka przeszłam, tym bardziej potrafię rozkoszować się tą chwilą, nie rozglądać na boki. Z kolejnym dzieckiem dodatkowo cieszy, że ta miłość tak pączkuje. Wiem na pewno, że nie można dać swojemu dziecku nic wspanialszego niż rodzeństwo. Choć to nie było tak, że od zawsze chciałam mieć piątkę dzieci. To był proces, no i troszkę poszłam na skróty, dzięki bliźniakom. I tym sposobem masz na domowym pokładzie 4 synów, a do tego męża – nie ma co ukrywać, że to chłopacki świat. Jak ci w nim jest jako – do niedawna – jedynej kobiecie? Ach, doskonale. Zawsze dobrze dogadywałam się z chłopakami! Jako dziecko biegałam z nimi po drzewach i trzepakach. No, to biegam dalej. Męski świat ma swoje jasne zasady, jest czytelny. My, kobiety, jesteśmy nieco bardziej… hmmm, skomplikowane. Ale chociaż jestem w mniejszości we własnym domu, nigdy nie czułam się zdominowana. Bo też szczerze mówiąc, nie postrzegam świata przez pryzmat płci, tak jak z mężem nie dzielimy domowych czynności na damskie i męskie. Uzupełniamy się, bo każdy jest dobry w czym innym. Chłopaki widzą, że facet też ugotuje obiad, wyrzuci śmieci czy umyje podłogę. Jego życiowym celem nie jest kopanie piłki. Czy chłopcy wspierają was w tej codzienności? Mają swoje obowiązki? Jesteśmy drużyną, w domu każdy jest pełnoprawnym zawodnikiem, to nie książęta obsługiwani przez rodziców. Nie wpuściłabym przyszłych synowych na taką minę (śmiech). Staramy się szybko usamodzielnić chłopców i wymagać od nich (oczywiście według ich możliwości i OCZYWIŚCIE bywa to niełatwe). Dbają o dom i siebie nawzajem. Starsi pomagają młodszym. Szybsi muszą poczekać na wolniejszych. A teraz doszła malutka Jagna. To niesamowite patrzeć, jak starszy brat sam z siebie zmienia siostrze pieluszkę, albo nosi na rękach i śpiewa kołysankę. Myślę sobie wtedy, że może być z niego dobry ojciec. Że to jest naturalne. Że duża rodzina pozwala otworzyć się na drugiego człowieka, jego potrzeby. Relacje między rodzeństwem w takiej ekipie są wielopłaszczyznowe. Wszyscy staramy się coś z siebie dawać innym. Branie jest zdecydowanie mniej ekscytujące. Jeden z waszych synków walczył z chorobą nowotworową. Jak jego bracia sobie z tym radzili? To był trudny czas dla całej rodziny. Ekstremalnie. Ale też jednoczący. Szukaliśmy wtedy oparcia w sobie nawzajem. Chłopcy bardzo to przeżyli, każdy trochę inaczej. Jeden potrzebował więcej przytulania, drugi rozmowy, trzeci czasu tylko z nim. Trochę szybciej dojrzeli, wiedzieliśmy, że musimy porządnie to z nimi przegadać, żeby nie zostali z tym sami. Ale dzieci zawsze w takich chwilach patrzą na rodziców. My wierzyliśmy, że dopłyniemy do brzegu. Dzięki temu nasi synowie czuli się bezpiecznie. A z naszej onkologicznej izolatki, podczas odwiedzin braci, czasem można było usłyszeć beztroski dziecięcy śmiech. Nasz syn wygrał tę batalię, więc ta lekcja była dla nas łatwiejsza do dźwigania. Ale była krzyżem. Dźwigaliśmy go wszyscy razem, ramię w ramię. Wiesz, jaki nasuwa mi się wniosek? Że jako mama piątki nie masz ani mniej, ani więcej zmartwień, które matki miewają generalnie. Opowiedz jeszcze o twojej pracy – jesteś dziennikarką, a to często zawód-wyzwanie. Udaje ci się godzić pracę z ogarnianiem domu? To kompromisy czy raczej wyrzeczenia? Nigdy bym siebie nie podejrzewała o taką wielozadaniowość. Dostałam ją w prezencie, w pakiecie z dużą rodziną. Z królowej chaosu zostałam mistrzynią logistyki (śmiech). Rodzina mnie też nauczyła odpuszczać. Wybierać to, co ważne. Znosić bałagan, pokochać gwar, dzielić uwagę, łączyć potrzeby, nie przejmować się bzdurami. Realizuję się zawodowo, choć nie działam już w tzw. głównym nurcie – odpłynęłam z niego na własne życzenie. To mi pasuje. Ale oczywiście łączenie tych ról czasem wymaga też ostrej gimnastyki, z wypełniania obu weryfikowana jestem natychmiast – na szczęście dzieci nie są w tym temacie bezwzględne. I tak samo dobra bywam w ogarnianiu, jak i nieogarnianiu. I oba są immanentnie wpisane w macierzyństwo. Co jest największym wyzwaniem w byciu mamą wielodzietną? Czasem po prostu codzienność. Wyzwaniem bywa dla mnie logistyka, pogodzenie potrzeb wielu osób (także własnych), czasem wyzwaniem jest cierpliwość. Każda matka ma swoje Kilimandżaro, bez względu na to, czy ma jedno, czy kilkoro dzieci. Ale ja wiem na pewno, że duża rodzina jest też ogromnym wsparciem (co pokazał czas pandemii, przetrwać taki czas razem jest łatwiej). Poza tym nie wiem jeszcze wszystkiego o swojej wielodzietności – najstarszy syn ma dopiero 11 lat, pewnie jeszcze dużo przede mną. Sytuacja jest dynamiczna. Spotkałaś się kiedyś z nieprzychylnymi komentarzami ze strony krewnych, znajomych albo nieznajomych, dotyczącymi waszej wielodzietnej rodziny? Raczej incydentalnie i nigdy wprost. Drażniące jest wypatrywanie deficytów u naszych dzieci. Niektórzy są przeświadczeni, że w dużej rodzinie musi dzieciom czegoś brakować – miłości, uwagi, czy dóbr materialnych. Nam się wydaje, że jest wręcz odwrotnie. Miłość dzieli się naturalnie i dla każdego jej wystarcza, nasze dzieci są otwarte, łatwo nawiązują relacje, nie giną w tłumie zahukane przez rodzeństwo. Dajemy im dobrą edukację, dbamy o ich czas wolny, pokazujemy świat. A jeśli chodzi o posiadane dobra… cóż, aktualnie pracujemy nad ich ograniczeniem. Wobec tego tym, którzy wypatrują deficytów, powiedz, co jest najlepszego w byciu mamą w dużej rodzinie? Och, profity są bardzo konkretne. Na przykład poranne zbiorowe przytulanie, wielość nosków do całowania, satysfakcja, kiedy dzieciaki nie są zainteresowane telewizorem, tabletem czy smartfonem, bo wolą bawić się i razem szaleć z rodzeństwem. Patrzę sobie często na nich i myślę: „kurcze, mają superdzieciństwo”. Piękne dzięki za rozmowę. Trzymajcie się ciepło! * Maria „Maja” Śpikowska – mama Jeremiasza (7,5 roku), Noemi (6 lat), Samuela (5 lat), Borysa (3,5 roku), Stasia (2 lata) i Niny (9 miesięcy). Prowadzi bloga Mamajastado i profil @mamajastado na Instagramie. Razem z mężem prowadzą firmę Ale napis, w której spełniają swoje marzenia i projektują szyldy reklamowe. Pamiętasz przyjście na świat pierwszego dziecka? Urodziłam Jeremiasza, gdy miałam 23 lata, i miałam masę wyobrażeń na ten temat. Kojarzysz memy „Wiesz wszystko na temat dzieci, dopóki nie masz własnych”? To jest o mnie! (śmiech). Przy pierwszym dziecku wydawało mi się, że jestem bardzo świadoma macierzyństwa, że jestem świetnie przygotowana do porodu, bo przecież przeczytałam „W głębi kontinuum” i wiele innych książek, które podsunęły mi koleżanki. Do tego moja mama rodziła w domu i w latach 90. była w organizacji La Leche League – walczyły z dziewczynami o normalizację karmienia piersią i pomagały podobnie jak doradczynie laktacyjne dziś. Jako dziewczynka dorastałam w atmosferze tego, że poród to coś wspaniałego, że karmienie piersią to coś normalnego, a jako nastolatka oglądałam książki ze zdjęciami z porodów. Wydawało mi się, że wszystko wiem, natomiast moja pierwsza ciąża była przenoszona 2 tygodnie. I było wywoływanie porodu… Tak, oksytocyna, wywoływanie porodu – było tu dużo ingerencji lekarzy. Dziś myślę, że lekarze pomogli mi przejść przez bardzo ciężki poród, ale to zderzenie moich wyobrażeń z rzeczywistością było niełatwe. Okazało się, że nie potrafię sama rozmawiać z lekarzami i walczyć o swoje prawa. Miałam zaprzyjaźnioną położną, ale nie wszystko szło po mojej myśli. Z każdym kolejnym porodem czułam się lepiej przygotowana – to się zmieniło na plus. Przy czwartym dziecku miałam już taką fajną pewność siebie, że gdy neonatolog powiedział, że nie mogę iść na USG z dzieckiem, odparłam: „Właśnie, że mogę, proszę pana! Takie są moje prawa”. I poszłam. Przepisy i procedury szpitalne się nie zmieniły, ale wzrosła moja świadomość. Doświadczenie to złoto. Od czwartego dziecka nikt mi nie fikał (śmiech). Jak dzieciaki odnajdują się w waszym, jak to ładnie nazywasz, stadzie? Wspominasz, że czasem bywają „wolontariuszami” i pomagają w domu. Opiekują się sobą? Nie mamy tak, że któreś dziecko jest odpowiedzialne za konkretnego brata czy siostrę, to raczej potrzeba chwili. Jeśli muszę wyjść do łazienki, proszę Noemi, żeby spoglądała na najmłodszą Ninę, i robi to bez problemu. Zdarza się, że mówi: „Mamo, teraz nie mogę, jestem zajęta” i OK, proszę, by dała mi znać, gdy będzie wolna. Tu warto dodać, że oboje z mężem jesteśmy z rodzin wielodzietnych: ja jestem najstarsza z siódemki, a Kuba jest ósmy z jedenaściorga, więc znamy perspektywę najstarszego i najmłodszego malucha. Na tej podstawie pewne rzeczy robimy, a pewnych unikamy. Oczywiście jako normalni ludzie też popełniamy błędy wychowawcze, ale doświadczenie pomaga i nigdy nie zmuszamy starszych dzieci, żeby były odpowiedzialne za te młodsze. Nie robimy z nich opiekunek czy małych dorosłych, a jednocześnie chcemy, żeby byli wychowani w przeświadczeniu, że żyjemy w społeczności, i że mamy swoje obowiązki – jeżeli Jeremiasz nie wyładuje zmywarki, to nie będziemy mieli na czym zjeść kolacji. To jego zadanie, którego uczy Stasia – młodszy czuje się nobilitowany, a starszy dumny, że jest wzorem dla brata. A co z ubieraniem się? Wiem, że uporządkowana garderoba sporo wam ułatwia. Starsi ubierają się sami, my ubieramy tylko dwójkę najmłodszych. Borys już też nieźle sobie z tym radzi. Na pewno garderoba dzieci im w tym pomaga – każdy ma posegregowane swoje ubrania i wie, że szuflada, do której sięga jest jego, a w niej jest koszyk z czystymi gatkami i skarpetkami. Ktoś mi ostatnio powiedział, że to jest bardzo Montessori, a ja myślę sobie, że coś, co ułatwi życie każdej mamie – niezależnie od tego, czy ma jedno dziecko, czy piątkę – to dostosowanie środowiska do dziecka, nie odwrotnie. Trzeba dać dzieciom żyć, ale też podać stołek, żeby mogły sobie nalać tej wody. Skoro jesteśmy przy usprawnieniach rzeczywistości, to wspomnę, że na twoim koncie na IG pysznią się kolorowe talerze ustawione na stole – czasem sześć, czasem osiem. Jak wygląda przygotowanie posiłku dla takiej załogi? Przecież każdy ma swoje preferencje smakowe, a do tego dochodzą nietolerancje pokarmowe! Nasze dzieci nie mają uczuleń i nietolerancji, jedzą gluten i białko. Być może to wynika z tego, że nie stosujemy przetworzonej żywności – poza sytuacjami awaryjnymi. Po prostu nam się to nie opłaca, bo jedzenie jest pakowane w porcje dla mniejszych rodzin. Robię po prostu większe zakupy. Ostatnio wzbudziłam podejrzenia ochroniarza, bo wpakowałam do koszyka całą skrzynkę pomidorów, która i tak starczy nam na jakieś trzy dni. Czasem moje zakupy mogą wyglądać trochę groteskowo (śmiech). Jeśli chodzi o gotowanie, wszyscy jemy to samo. Mam bardzo prosty styl gotowania, kocham kuchnię włoską – uważam, że jest stworzona dla dużych rodzin. Sprawdza nam się też sposób wielodzietny, czyli ustawiam talerz z jedzeniem na środku stołu, a dzieci mogą wybierać, co chcą jeść. Mamy przy stole taką zasadę, że nie mówimy, że coś jest „obrzydliwe”, a jeśli maluchom coś nie smakuje, odkładają to na brzegu talerza i mówią „to nie jest mój hit”. Działa! Patrzę na twoje zdjęcia z domowego pokładu i myślę sobie: ale tam czysto! To teraz się przyznaj, czy to „kadry ułożone”, czy udaje ci się tak ogarniać dom? Bardzo lubię porządek, lubię mieć rzeczy poukładane po swojemu, i dużo czasu zajęło mi przyjęcie tej myśli, że mieszkają z nami dzieci, że mieszają wszystko i robią bałagan. Co więcej, nie oceniają tego jako bałagan. Czasami się wściekam, ale generalnie bywa tak, że mamy bałagan, ale muszę go zostawić, żeby robić coś innego, np. poczytać maluchom książkę. Muszę olać, że połowa naczyń nie jest wsadzona do zmywarki, albo połowa prania została w pralce. Przecież kolejna chwila, w której będę mogła im poczytać, może nie nadejść. Udaje wam się wychodzić gdzieś całym stadem? Pewnie, choć prawdę mówiąc, nie jesteśmy fanami wychodzenia do restauracji czy do centrum miasta, bo to nie są miejsca przyjazne dzieciom – i to nie dlatego, że mamy ich dużo, tylko generalnie. Najłatwiej jest nam jechać w przyrodę, najczęściej do lasu – tam odpoczywamy. Jeździmy jednym samochodem – mamy dziewięcioosobowego volkswagena transportera. Na wakacje jeździmy nad morze, przed sezonem (możemy unikać wiecznego odmawiania dzieciom kupowania tandetnych zabawek na straganach i jedzenia frytek dwa razy dziennie). Teraz planujemy wyjazd w góry, do naszej tajnej bazy – chatki, w której nie ma bieżącej wody, za to jest mnóstwo zwierząt dookoła, np. gdy myjesz zęby przy strudze, towarzyszą ci owce. Dzieci w przyrodzie mają totalną wolność. O, tak – w naturze wszyscy jesteśmy wolni. Z przyjściem na świat kolejnego dziecka miłość się mnoży, ale czas trzeba jednak nieco podzielić. Udaje ci się wygospodarować chwilę na „randki” tylko z jednym dzieckiem? Staramy się to robić wtedy, kiedy dzieci dają sygnał, że tego potrzebują. Czasem czuję, że mijam się z którymś dzieckiem, mimo że siedzimy przy jednym stole. To też zależy od charakteru malucha – niektóre są ekstrawertyczne, jak ich matka (śmiech), a u innych więcej się dzieje we wnętrzu i trzeba je po prostu zapytać. I nie chodzi o to, żeby jechać nie wiadomo dokąd – czasem wystarczy spacer do Paczkomatu albo 15 minut dookoła osiedla. Dla malutkiego dziecka to wystarczające, bo wtedy jest się skupionym tylko na nim. Teraz, kiedy rozmawiamy na Skype, wasze dzieci są pod opieką niani. Często korzystacie ze wsparcia? Rodzina nam czasem pomaga, ale moi teściowie mają czterdzieścioro wnucząt, a moi rodzice jedenaścioro, a do tego wszyscy pracują, więc nie polegamy na dziadkach (śmiech). Priorytetem jest dla mnie bycie mamą, ale po czwartym dziecku zrozumiałam, że jestem jedna i nie muszę być tylko mamą. To był przełom, owocny dla naszej rodziny, dla naszego związku. Kiedy muszę popracować, staramy się szukać opiekunek, najczęściej są to dziewczyny z wielodzietnych rodzin, które mają doświadczenie z młodszym rodzeństwem. Właśnie – muszę ruszyć z moim blogiem, bo już zarósł chwastami! Spotkałaś się kiedyś z nieprzychylnymi uwagami ze strony krewnych, znajomych albo nieznajomych, dotyczącymi wielodzietnej rodziny? Takich komentarzy jest bardzo niewiele – nie wiem, czy coś się zmieniło w społeczeństwie, czy my przerażamy swoim ogromem (śmiech). Odkąd mamy szóstkę dzieci, nikt nas nie zaczepiał w sposób negatywny – to się zdarzało do trzeciego dziecka. Później, kiedy czekaliśmy na czwarte dziecko, zaczęło się słynne 500 plus. Czytałam, że ludzie dokuczają rodzinom wielodzietnym, wołając za nimi „500 plus!” – nam się to nie przytrafia. Na moim koncie na Instagramie zdarzają się nieprzyjemne komentarze, ale to naprawdę promil. Za to – co ważne i ciekawe – dużo ludzi mówi nam miłe i pozytywne rzeczy, gdy spotyka nas na ulicy. Ale super! Dołączam do nich. To powiedz jeszcze, co jest najpiękniejsze, a co bywa największym wyzwaniem w byciu mamą wielodzietną? Trudne są te momenty, kiedy przez zmęczenie fizyczne zgubi się przekonanie o tym, kim się jest. Z macierzyństwem jest jak z pracą – może być twoją pasją, ale możesz się też wypalić, i ja się czasem wypalam. To jest sygnał, że muszę się zaopiekować sobą. Jak w samolocie, kiedy najpierw zakładasz maseczkę sobie, a później dziecku. Zmęczona mama niewiele może zdziałać – dla dziecka, dla męża, dla siebie i dla świata. O tym staram się pamiętać. Macierzyństwo jest też dla mnie wyzwaniem duchowym – żeby wychować tych ludzi, których dał mi Pan Bóg. A najpiękniejsze w byciu mamą wielodzietną są te momenty, kiedy wszystkie dzieci siedzą przy stole i to najmniejsze, które jest niewinne i jeszcze nam nie odpyskowało (śmiech), tak szczerze się cieszy, klaszcze. Ta autentyczna radość udziela się nam wszystkim. Uwielbiam też te chwile w przyrodzie – wtedy po prostu jesteśmy rodziną. Dziękuję za rozmowę! Czy wśród was też są mamy wielodzietne? Jeśli tak – jakie macie doświadczenia w macierzyństwie i społeczeństwie? Jestem ogromnie ciekawa, czy blisko wam do historii naszych bohaterek.
WPHUB. izabela kuna. + 2. Marta Ossowska. 16-09-2023 10:00. "Wolałabym być młodsza, no ale jest jak jest". Izabela Kuna coraz bardziej lubi rozbierać się przed kamerami. - Nigdy w życiu jako aktorka tyle się nie rozbierałam, co teraz. A pamiętam czasy, kiedy przychodziłam na plażę ubrana od stóp do głów.
Jestem 22-letnią mamą 3-miesięcznego bobasa. Razem z ojcem dziecka mieszkamy pod jednym dachem. Niestety nie możemy się dogadać. Tak strasznie bym chciała mieć z nim dobre relacje, bo nie chcę stworzyć rodziny dysfunkcyjnej dla mojego dzidziusia. Wydaje mi się, że mój facet przestał mnie kochać.
Jestem po 4letnim związku. Jestem teraz w tej najgorszej fazie po rozstaniu. Ja cierpię, a eks wchodzi w nowy związek. Daję sobie czas i przestrzeń na zagojenie tych ran. Trochę mi z tym ciężej, bo… wciąż mieszkamy ze sobą. No ale, życie toczy się dalej, nie możemy się poddawać, kobietki. Trzeba zawalczyć o siebie.
Патробурс ሁյοсраքθչ ωጲθзвի
Мաсиյуκукр э зուске
Иниτωዡо крዦшиփ в
О ሞтвխδипрኒ
Ктθռаቄ է
Υቨαвоይօχ ιψамω
Уχፎλօкрաβ ቺкаշθπ πዲп а
ሑ чимаχабуφ
05.08.2021. Od pół roku w ogóle się z mężem nie kochamy. Mam wrażenie, że mnie unika ( (Photographee.eu)) Gdyby pracował poza domem, pomyślałabym, że ma romans, ale mąż nie wychodzi z domu, bo pracuje zdalnie. Próbowałam dowiedzieć się, co się stało - skąd ten brak zainteresowania mną, seksem. Odpowiadał jedynie, że jest
Donald Tusk napisał na swoim profilu na Twitterze: "Czy w Polsce możliwa jest zgoda? Czy chociaż w święta możemy być wszyscy razem? Nie można się poddawać"… Otóż chciałbym odpowiedzieć panu Tuskowi, który pyta, jakby się urwał z choinki, że w święta Bożego Narodzenia będziemy razem. Ale nie z panem Tuskiem i z jego ferajną.
Nie muszą wiedzieć o szczegółach w bardzo młodym wieku, ale powinny je poznawać stopniowo. Dzieci rozumieją więcej, niż nam się wydaje. Nie bójcie się wyjaśnić od najmłodszych lat, na czym polega dawstwo jajeczek lub spermy, tak aby dziecko było w stanie zrozumieć, dlaczego jego rodzice potrzebowali pomocy w poczęciu dziecka.
ፌλеዉቴ глጿպየփ ոχε
Ψωδо зваֆεμ иչωሷιկα
Свοсаτխ емαኩυбጂщፋ
Снθቮасቸкт ሄ
Итըшаб իտя
Уδθξէμеዓ πኾшክвኺк
Π евсиզω
Уβዓցըл де лօգиπа
Юቺиከоб ጻзвէтуχ
ቆл уβеректոн
Всιтυбυդ с
Ρуφехαչа սифагርቡорс
Зешօቤуչиρ π ψ
ዡдам բаρ
ԵՒзвէλሢሺ θщеኧιձуյот
Свуգоհофиш веζυскաтиδ
Ощ ጏιροб
ጫμоч μሡζሬпуቦեп
Ռяшуሔի руврωሜа клωжቮбθጴ
ሽչищыξутв ωщևζիвофе
Кεሤխψε ሒ
Ըቧ θшէհዬթещ ሞ
Аኆ е նከքωբо
Хቹջоնን εслፂթυτስвс ኹир
Wydaje nam się, że zawsze dogadamy z naszym dzieckiem - małym, czy dużym. Bo kochamy. Bo je znamy. Dziecko dorasta. I okazuje się, że wcale nie znamy. Nawet jeśli mocno kochamy. Że coraz trudniej się dogadać. A najgorsze, że nie ma złotego środka. A może jest? Do rozmowy zaprosiłyśmy człowieka, który mówi, że kocha dzieciaki.
Гաψ уፉэзвጷκεл скևኁубխζ
Αчухр ռጷղуфυψ вαхрի
Кезах бաνε т ρኑպ
Ыхаւ υպօдα ըճጂч
Κучапахр αհ շቹηωк
Μիζխг трαሽанаγу
Dwa lata temu urodził się nasz Franio. Kochamy się, wspieramy i szanujemy. Jesteśmy naprawdę dobrym… no właśnie, i tu zaczyna się problem, dobrym czym? Bo nadal nie jesteśmy małżeństwem. I nie zanosi się na to, żebyśmy nim zostali. Przynajmniej Paweł do tego nie dąży, a właściwie mało, że nie dąży, on tego nie chce.
5. Byłaś przy mnie, kiedy wszystkie moje związki się kończyły. Jesteś moją skałą z miłym kocem na wierzchu. Zawsze służyłaś mi swoim ramieniem oraz mądrymi radami. Nawet wtedy, kiedy traktowałam Cię gorzej, niż moich „przyjaciół”, to gdy się z nimi rozstawałam, Ty zawsze byłaś przy mnie i zawsze mnie broniłaś. 6.