Nie sposób zapomnieć o naszym patronie, czyli św. Mateuszu, celniku, który się nawrócił. Piosenka w wykonaniu scholi Mateusz i księdza Proboszcza.
Historia o faryzeuszu i celniku (Łk 18,9-14) kończy obszerną część Ewangelii Łukasza, kończy sekcję (Łk 9,51 – 18,14), która obejmuje prawie całą podróż Jezusa do Jerozolimy. Długa droga Jezusa do miejsca gdzie miało dokonać się Jego odejście, dobiega końca. Stojąc u bram Jerycha Jezus udziela ostatnich wskazań.
Maria Valtorta Księga IV - Trzeci rok życia publicznego – POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA – 220. PRZEMOWA W JERYCHU. PRZYPOWIEŚĆ O FARYZEUSZU I CELNIKU Napisane 2 listopada 1946. A, 9440-9454 Jezus wychodzi z domu Zacheusza. Jest już późny ranek. Jest z Nim Zacheusz, Piotr i Jakub, syn Alfeusza. Inni apostołowie być może rozproszyli się po wioskach, żeby ogłosić, że Nauczyciel jest w mieście. Za grupą – złożoną z Jezusa, Zacheusza i apostołów – jest inna, bardzo... zróżnicowana pod względem fizjonomii, wieku, szat. Nie jest trudno stwierdzić z całą pewnością, że ci ludzie należą do odmiennych ras, być może nawet wrogich w stosunku do siebie, lecz wydarzenia życia przyprowadziły ich do tego palestyńskiego miasta i zgromadziły, aby ze swych otchłani wznieśli się ku światłu. To są w większości pomarszczone twarze ludzi, którzy cieszyli się życiem i wykorzystywali je na różne sposoby. Większość ma zmęczone oczy. U innych spojrzenia są drapieżne i twarde. Taki wyraz nadało oczom długie zajmowanie się sprawami... rabowania pieniędzy lub okrutnego wydawania poleceń. Czasem to stare spojrzenie wyłania się na nowo spod pokornej i zamyślonej zasłony, którą je okryło nowe życie. I to dzieje się szczególnie wtedy, gdy ktoś z Jerycha spogląda na nich z pogardą lub rzuca cicho jakąś zniewagę pod ich adresem. Potem ich spojrzenia stają się ponownie zmęczone, pokorne. Głowy pochylają się upokorzone. Jezus odwraca się dwa razy, żeby na nich spojrzeć. Widząc ich za Sobą, jak zwalniają kroku w miarę zbliżania się do miejsca, które wybrano, żeby przemówił, i gdzie jest już wielu ludzi, sam też zwalnia kroku, żeby na nich zaczekać, a w końcu mówi im: «Idźcie przede Mną i nie lękajcie się. Stawialiście czoła światu, gdy czyniliście zło, nie powinniście bać się go teraz, gdy się go wyzbyliście. To co wam służyło wtedy, żeby ujarzmić: obojętność na osąd ludzi, jedyna broń, żeby znudziło się im osądzanie, niech wam służy teraz. Znuży ich zajmowanie się wami i wchłoną was, choć powoli, i rozproszycie się w wielkiej anonimowej masie, jaką jest ten biedny świat, któremu naprawdę przyznaje się zbyt wielkie znaczenie.» Piętnastu mężczyzn jest posłusznych. Idą przodem. «Nauczycielu, tam są chorzy z wiosek» – mówi Jakub, syn Zebedeusza, idąc na spotkanie Jezusa i pokazując Mu miejsce nagrzane lekko słońcem. «Idę tam. Gdzie są inni?» «Pośród ludzi, lecz już Cię ujrzeli i przyjdą. Jest z nimi Salomon, Józef z Emaus, Jan z Efezu, Filip z Arbeli. Idą do tego ostatniego. Przybywają z Joppy, Liddy i Modin. Mają ze sobą mężczyzn i niewiasty z wybrzeża. Szukają Cię, gdyż nie ma między nimi zgody w odniesieniu do osądu pewnej niewiasty. Ale powiedzą Ci o tym...» Jezusa rzeczywiście szybko otaczają inni uczniowie i ze czcią Go witają. Za nimi znajdują się ci, których niedawno pociągnęła nauka Jezusa. Nie ma tam jednak Jana z Efezu. Jezus pyta o przyczyny. «Zatrzymał się z niewiastą i jej krewnymi w tym ostatnim domu, z dala od ludzi. Co do niewiasty, nie wiadomo czy jest opętana czy prorokuje. Mówi niezwykłe rzeczy, tak mówią mieszkańcy z jej wioski, ale uczeni w Piśmie słyszeli ją i osądzili jako opętaną. To wdowa-dziewica pozostała w rodzinie. Krewni wiele razy posyłali po egzorcystów, ale nie mogli wypędzić demona, który ją trzyma w mocy i każe jej mówić. Jednakże jeden z nich powiedział ojcu niewiasty: „Twojej córce jest potrzebny Mesjasz Jezus. On zrozumie jej słowa i będzie wiedział, skąd pochodzą. Usiłowałem nakazać duchowi, który w niej mówi, żeby odszedł w imię Jezusa zwanego Chrystusem. Zawsze duchy ciemności uciekały, kiedy się posługiwałem tym Imieniem. Tym razem – nie. Mówię więc: albo to Belzebub we własnej osobie, który przemawia i potrafi przetrwać – nawet słysząc to Imię, jakiego wzywam – albo jest to sam Duch Boga, a w konsekwencji nie boi się, gdyż z Chrystusem stanowi jedno. Wierzę raczej w to drugie wyjaśnienie niż w pierwsze. Ale jedynie Chrystus może to orzec w sposób pewny. On pojmie zarówno słowa, jak i ich pochodzenie.” Obecni uczeni w Piśmie dokuczali mu, oświadczając, że sam też jest opętany, podobnie jak niewiasta i Ty. Przebacz mi, jeśli muszę Ci to powiedzieć... Uczeni nas nie opuścili i trzymają straż przy niewieście, gdyż chcą ustalić, czy mogła zostać powiadomiona o Twoim nadejściu. Rzeczywiście ona twierdzi, że zna Twoją twarz i głos. Mówi, że Cię rozpozna pośród tysięcy. Tymczasem wiadomo, że nigdy nie wychodziła ze swej wioski i nawet ze swego domu odkąd – kiedy miała piętnaście lat – umarł jej oblubieniec w przeddzień zaślubin. Dowiedziono też, że Ty nigdy nie przechodziłeś przez jej osadę, czyli przez Betlea. Uczeni w Piśmie czekają na ten ostatni dowód, aby ogłosić, że jest opętana. Czy chcesz ją zaraz zobaczyć?» «Nie [– odpowiada Jezus. –] Muszę przemówić do ludzi, a spotkanie byłoby zbyt hałaśliwe, tutaj, pośrodku tego tłumu. Idź powiedzieć Janowi z Efezu i rodzicom niewiasty, a także uczonym w Piśmie, że czekam na nich wszystkich o zachodzie słońca w lesie przy rzece, na drodze do brodu. Idź.» Jezus odprawia Szymona, który mówił w imieniu wszystkich, a potem idzie do chorych, którzy proszą o uzdrowienie i uzdrawia ich. Jest tam starsza niewiasta, sparaliżowana z powodu artretyzmu, człowiek chromy, niedorozwinięta umysłowo dziewczyna, którą bym określiła jako gruźliczkę i dwie o chorych oczach. Tłum wydaje hałaśliwe okrzyki radości. Lecz seria chorych jeszcze się nie skończyła. Jakaś matka podchodzi, z twarzą wykrzywioną bólem, podtrzymywana przez przyjaciół lub krewnych i klęka mówiąc: «Mam umierającego syna. Nie można go tutaj przyprowadzić... Miej litość nade mną!» «Czy potrafisz wierzyć bezgranicznie?» «We wszystko, mój Panie!» «Zatem wracaj do domu» [– nakazuje Jezus.] «Do domu!... bez Ciebie!...» – niewiasta patrzy przez chwilę, zasmucona, a potem pojmuje. Biedna twarz przemienia się. Woła: «Idę, Panie. Bądź błogosławiony Ty i Najwyższy, który Cię wysłał!» – i odchodzi pośpiesznie bardziej zwinna nawet od swoich towarzyszy... Jezus odwraca się do jakiegoś szacownego mieszkańca Jerycha: «Czy ta niewiasta jest Hebrajką?» «Nie. Przynajmniej nie z urodzenia. Pochodzi z Miletu. Jednakże poślubiła kogoś z nas i odtąd dzieli też naszą wiarę.» «Potrafiła uwierzyć bardziej niż wielu Hebrajczyków» – zauważa Jezus. Potem wchodząc na stopień jakiegoś domu, czyni Swój zwyczajny gest otwarcia ramion. To poprzedza przemowę i jest znakiem nakazującym milczenie. Kiedy ono zapada, Jezus zbiera fałdy Swego płaszcza, który się rozchylił na piersiach, gdy rozkładał ramiona i przytrzymuje je lewą ręką, prawą zaś opuszcza gestem kogoś, kto składa przysięgę i mówi: «Posłuchajcie, o mieszkańcy Jerycha, przypowieści Pana, a potem niech każdy rozmyśla w swym sercu i niech wyciągnie korzyść z lekcji dla nakarmienia swego ducha. Możecie to czynić, gdyż to nie od wczoraj ani nie od ubiegłego miesiąca, ani nie od zeszłej zimy znacie słowo Boga. Nim się stałem Nauczycielem, Jan, Mój Poprzednik, przygotowywał was na Moje przyjście. Odkąd jestem [Nauczycielem], Moi uczniowie orali tę ziemię siedemdziesiąt siedem razy, żeby na niej zasiać wszelkie ziarno, jakie im dałem. Możecie więc pojąć słowo i przypowieść. Do kogóż porównałbym tych, którzy – po tym jak byli grzesznikami – następnie się nawrócili? Porównałbym ich do chorych, którzy zostają uzdrowieni. Do kogóż porównałbym innych, którzy nie grzeszyli publicznie lub którzy – rzadsi niż czarne perły – nigdy, nawet w ukryciu, nie popełnili poważnych grzechów? Porównałbym ich do osób zdrowych. Świat złożony jest z tych dwóch kategorii: czy to w duchu, czy w ciele i krwi. Ale chociaż porównania są te same, różny jest sposób, w jaki świat używa ich wobec chorych uzdrowionych, którzy mieli chore ciała, i wobec grzeszników nawróconych, czyli chorych w duchu, którzy odnajdują zdrowie. Oto co widzimy: kiedy chory na trąd, czyli chory najbardziej niebezpiecznie, którego trzeba odizolować z powodu zagrożenia, otrzymuje łaskę uzdrowienia – i po przebadaniu przez kapłana i oczyszczeniu przyjmowany jest na nowo do społeczności – mieszkańcy jego wioski świętują jego uzdrowienie, powrót do życia, do rodziny, do zajęć. To wielkie święto w rodzinie i w mieście, kiedy komuś, kto był trędowaty, udaje się otrzymać łaskę i wyzdrowieć! Każdy z członków rodziny i mieszkańców przynosi mu to czy tamto. Jeśli jest sam i bez domu lub bez mebli ofiarowują mu łóżko lub jakiś mebel i wszyscy mówią: „To umiłowany przez Boga. On Swym palcem go uzdrowił, uczcijmy go więc i oddajmy cześć Temu, który go na nowo stworzył.” I słuszne jest takie postępowanie. A kiedy, nieszczęśliwie przeciwnie, ktoś ma pierwsze oznaki trądu, z jaką zatroskaną miłością krewni i przyjaciele traktują go serdecznie, kiedy to jest jeszcze możliwe, jakby po to, aby mu dać za jednym razem skarb uczuć, jaki dawaliby mu przez wiele lat, żeby je zabrał ze sobą do swego grobu istoty żyjącej. A dlaczego nie postępuje się tak z innymi chorymi? Na przykład kiedy jakiś człowiek zaczyna grzeszyć i członkowie jego rodziny, a zwłaszcza współmieszkańcy, widzą to, dlaczego wtedy wszyscy nie usiłują z miłością wyrwać go grzechowi? Matka, ojciec, małżonka, siostra, robią to jeszcze. Jednak braciom trudno to uczynić, a już nie mówię, żeby to robiły dzieci brata ojca lub matki. Współmieszkańcy w końcu potrafią jedynie wytykać błędy, szydzić, obrzucać wyzwiskami, gorszyć się, wyolbrzymiać grzechy grzesznika, wskazywać go palcem, trzymać go w oddaleniu jak trędowatego. Tak postępują ci najbardziej sprawiedliwi, a niesprawiedliwi stają się jego wspólnikami, żeby zażywać przyjemności na jego koszt. Ale bardzo rzadko, jakieś usta, a przede wszystkim serce, idą do nieszczęśliwego, chcąc zahamować jego upadek w grzech z litością i stanowczością, z cierpliwością i nadprzyrodzoną miłością. A dlaczego? Czyż nie jest poważniejsza, naprawdę poważna i śmiertelna choroba ducha? Czy ona nie pozbawia i to na zawsze Królestwa Bożego? Czy pierwszym przejawem miłości względem Boga i względem bliźniego nie powinna być ta praca uzdrowienia grzesznika dla dobra jego duszy i dla chwały Boga? A kiedy grzesznik się nawraca, po co uporczywie go osądzać, jakby się żałowało, że odnalazł duchowe zdrowie? Czy widzicie zaprzeczenie waszych zapowiedzi pewnego potępienia się jednego z waszych współmieszkańców? Powinniście być z tego powodu szczęśliwi, gdyż Ten, kto wam zaprzecza to Bóg miłosierny, który daje wam miarę Swej dobroci po to, abyście wy nabrali odwagi po waszych błędach bardziej lub mniej poważnych. A po co [stale] wracać, jakby się chciało widzieć skalane, wzgardzone, godne odizolowania to, co Bóg i dobra wola serca uczyniły czystym, godnym podziwu, godnym szacunku braci, a nawet ich uznania? Przecież cieszycie się, kiedy wasz wół, osioł lub wielbłąd czy też owca ze stada lub ulubiony gołąb zdrowieje z choroby! Cieszycie się bardzo wtedy, gdy zdrowieje obcy, którego imię z trudnością sobie przypominacie, bo słyszeliście, jak mówiono o nim w czasie, gdy został odosobniony jako trędowaty! A dlaczego się nie cieszycie z tych uzdrowień ducha, z tych zwycięstw Boga? Niebo ogarnia radość, kiedy się grzesznik nawraca. Niebo: Bóg, najczystsi aniołowie, ci, którzy nie wiedzą, co to znaczy grzeszyć. A wy, wy – ludzie chcecie być bardziej nieprzejednani niż Bóg? Uczyńcie, uczyńcie sprawiedliwym wasze serce. Uznajcie obecność Pana nie tylko w obłokach kadzidła i pieśniach Świątyni, w miejscu, gdzie może wchodzić tylko świętość Pana i Arcykapłan, który powinien być święty, jak wskazuje jego imię. [Uznajcie obecność Pana] także w cudzie tych wskrzeszonych duchów, tych ołtarzy na nowo poświęconych. Zstępuje na nie Miłość Boga z Jego ogniami miłości dla rozpalenia ofiary.» Przerywa Jezusowi matka, widziana przed chwilą, która chce oddać Mu hołd. Wykrzykuje błogosławieństwa. Jezus słucha jej, błogosławi i odsyła do domu. Podejmuje na nowo przerwaną przemowę. «A kiedy grzesznik, który niegdyś dawał wam gorszące widowisko, teraz daje wam przykład budujący, nie pogardzajcie nim, lecz naśladujcie go. Nikt bowiem nie jest tak doskonały, żeby inny nie mógł go pouczać. Dobro jest zawsze lekcją, jakiej trzeba słuchać, nawet jeśli ten, kto je praktykuje, był kiedyś przedmiotem potępienia. Naśladujcie i pomóżcie. Tak bowiem postępując otoczycie chwałą Pana i pokażecie, że zrozumieliście Jego Słowo. Nie bądźcie jak ci, których w swych sercach krytykujecie za to, że ich działania nie odpowiadają ich słowom. Postępujcie tak, żeby dobre działania koronowały wszelkie wasze dobre słowa. Wtedy istotnie Wieczny będzie życzliwie patrzył na was i będzie was słuchał. [Por. Łk 18,9-14] Posłuchajcie tej przypowieści, żeby pojąć, co ma wartość w oczach Boga. Ona was pouczy, jak naprawić waszą myśl, niedobrą, a pojawiającą się w wielu sercach. Większość ludzi osądza sama siebie. A ponieważ tylko jedna osoba na tysiąc jest rzeczywiście pokorna, dlatego człowiek osądza siebie samego jako doskonałego. U bliźniego zaś zauważa jedynie setki grzechów. Pewnego dnia dwóch ludzi, którzy przybyli do Jerozolimy w jakichś sprawach, weszło do Świątyni, jak wypada każdemu dobremu Izraelicie za każdym razem, kiedy stawia stopy w Mieście Świętym. Jeden był faryzeuszem, a drugi – poborcą podatków. Pierwszy przyszedł, żeby zebrać należności za pewne sklepy i aby rozliczyć się z zarządcami, którzy mieszkali w okolicach miasta. Drugi, żeby oddać zebrane podatki i prosić o litość w imieniu pewnej wdowy, która nie potrafiła opłacić podatku za swą łódź i sieci. Połowy dokonywane przez najstarszego syna wystarczały zaledwie na nakarmienie pozostałych licznych dzieci. Faryzeusz – przed wejściem do Świątyni – odwiedził posiadających sklepy i rzucił okiem na magazyny. Widział, że są napełnione towarami i kupującymi. Ucieszył się w duchu, zawołał dzierżawcę tego miejsca i powiedział mu: „Widzę, że handel dobrze ci idzie.” „Tak, dzięki Bogu, jestem zadowolony z mojej pracy. Udało mi się powiększyć zapas towarów i mam nadzieję uczynić jeszcze więcej. Ulepszyłem sklep i w nadchodzącym roku już nie będę miał wydatków na ławy i półki, a więc więcej zarobię.” „Dobrze! Dobrze! Jestem szczęśliwy! A ile płacisz za to miejsce?” „Sto dwudrachm na miesiąc. To drogo, ale usytuowanie jest dobre...” „Jak rzekłeś. Dobrze ci się powodzi, zatem podwajam twój czynsz.” „Ależ, panie – zawołał kupiec – W ten sposób pozbawiasz mnie wszelkiego zarobku!” „To słuszne. Czy może ty się masz bogacić moim kosztem? Szybko. Albo mi dajesz dwa tysiące czterysta dwudrachm i to zaraz, albo wyrzucam cię stąd i zabieram towary. Miejsce należy do mnie i zrobię z nim, co zechcę.” Tak stało się z pierwszym, z drugim i trzecim dzierżawcą. Podwoił im wszystkim czynsz, pozostając głuchy na wszelkie błaganie. Kiedy trzeci, mający na swych barkach rodzinę, opierał mu się, faryzeusz zawołał strażników i kazał nałożyć pieczęcie, a nieszczęśnika zostawił na ulicy. Potem w swoim pałacu, sprawdził zapisy zarządców, znajdując pomyłki, przez co ukarał ich jako niesolidnych i skonfiskował dobra, należące do nich zgodnie z prawem. Jeden z nich miał umierającego syna i z powodu licznych wydatków sprzedał część oliwy, żeby zapłacić za lekarstwa. Nic zatem nie dał wymagającemu panu. „Ulituj się nade mną. Mój biedny syn wkrótce umrze. Potem będę dodatkowo pracował, żeby ci wynagrodzić to, co ci się wyda słuszne. Ale teraz, rozumiesz, nie mogę.” „Nie możesz? Pokażę ci, czy możesz, czy nie możesz.” I idąc do tłoczni z biednym zarządcą odebrał mu resztę oliwy, jaką mężczyzna zachował na swe nędzne pożywienie i dla podsycania lampy, która mu pozwalała na czuwanie przy synu w nocy. Tymczasem poborca podatków poszedł do swego przełożonego i oddał zebrane podatki. Usłyszał: „Ale tutaj brak trzystu sześćdziesięciu asów. Jak to się stało?” „Zaraz ci o tym powiem. W mieście jest wdowa, która ma siedmioro dzieci. Tylko najstarszy jest w wieku zdatnym do pracy, ale nie może wypływać daleko od brzegu, bo ramiona ma jeszcze zbyt słabe, żeby zapanować nad wiosłem i żaglem, a nie może opłacić pomocnika. Pozostając przy brzegu łowi niewiele i jego połów wystarcza zaledwie na nakarmienie ośmiu nieszczęśliwych osób. Nie potrafiłem wymóc na nich podatku.” „Rozumiem, ale prawo jest prawem. Biada, gdyby się litowało! Wszyscy znaleźliby usprawiedliwienie, żeby nie płacić. Niech chłopiec zmieni zajęcie i sprzeda łódź, skoro nie potrafią zapłacić.” „To im zapewnia chleb na przyszłość... i to pamiątka po ojcu” [– tłumaczył poborca.] „Rozumiem, ale nie można ustępować”. „Dobrze, ale nie mógłbym myśleć o ośmiorgu nieszczęśliwych pozbawionych ich jedynego dobra. Płacę z mojej sakiewki trzysta sześćdziesiąt asów.” Tak uczyniwszy obydwaj – faryzeusz i poborca podatków – udali się do Świątyni. Przechodząc przez salę Skarbca faryzeusz wyjął ostentacyjnie z zanadrza pokaźną sakiewkę i wytrząsł ją aż po ostatni pieniążek do Skarbca. W sakiewce tej znajdowały się pieniądze wzięte dodatkowo od sprzedawców i otrzymane za oliwę zarządcy, którą faryzeusz zaraz sprzedał innemu kupcowi. Celnik zaś wrzucił garść monet po odjęciu tego, co konieczne na powrót do domu. Jeden i drugi dali więc to, co mieli. Z pozoru bardziej hojny był faryzeusz, gdyż oddał nawet ostatni pieniążek, jaki przy sobie posiadał. Jednakże trzeba zauważyć, że w swym pałacu miał pieniądze, a u bogaczy wymieniających pieniądze – otwarte kredyty. Stamtąd poszli stanąć przed Panem. Faryzeusz całkiem z przodu, tuż przy linii oddzielającej Dziedziniec Hebrajczyków od Świętego; poborca podatków zaś stanął całkiem w głębi, niemal pod zadaszeniem, które prowadzi do Dziedzińca Niewiast. Pozostawał pochylony, przygnieciony myślą o swej nędzy w porównaniu z doskonałością Boską. I modlił się jeden i drugi. Faryzeusz, wyprostowany, niemal bezczelny, jakby był panem miejsca i jakby to jemu odwiedzający mieli składać cześć, mówił: „Oto przyszedłem złożyć Ci hołd w Domu, który jest naszą chwałą. Przyszedłem, chociaż czuję, że Ty jesteś we mnie, bo jestem sprawiedliwy. Wiem, że jestem. Jednakże, chociaż czuję, że to przez moją zasługę jestem taki, dziękuję Tobie, jak prawo nakazuje, za to, jaki jestem. Nie jestem chciwy, niesprawiedliwy, cudzołożny, grzeszny jak ten celnik, który w tym samym czasie co ja, wrzucił do Skarbca garść monet. Ja, widziałeś to, dałem wszystko, co miałem przy sobie. Ten skąpiec zaś, uczynił dwie części i Tobie dał mniejszą. Drugą z pewnością zachowa na hulanki i kobiety. Ja jednak jestem czysty, ja się nie kalam. Jestem czysty, sprawiedliwy i błogosławiony, poszczę dwa razy w tygodniu, płacę dziesięcinę z wszystkiego, co posiadam. Pamiętaj o tym, Panie.” Celnik ze swego odległego kąta nie ośmielał się podnieść oczu ku kosztownym drzwiom Świątyni i, uderzając się w pierś, tak się modlił: „Panie, nie jestem godny przebywać w tym miejscu. Ale Ty jesteś sprawiedliwy i święty i pozwalasz mi na to, gdyż Ty wiesz, że człowiek jest grzesznikiem, a jeśli nie przychodzi do Ciebie staje się demonem. O! Mój Panie! Chciałbym Cię czcić nocą i dniem, a przez tak wiele godzin muszę być niewolnikiem mojej pracy: pracy ciężkiej, która mnie upokarza, gdyż jest bólem dla mego najbardziej nieszczęśliwego bliźniego. Muszę jednak być posłuszny moim przełożonym, bo to jest mój chleb. Spraw, o mój Boże, żebym potrafił pogodzić obowiązek wobec moich przełożonych z miłością do biednych braci, żeby moja praca nie stała się przyczyną mojego potępienia. Wszelka praca jest święta, jeśli jest wykonywana z miłością. Zachowaj Twą miłość zawsze obecną w moim sercu, żebym ja – nędznik, jakim jestem – potrafił mieć litość wobec tych, którzy są mi poddani, jak Ty litujesz się nade mną, wielkim grzesznikiem. Chciałem Ci oddać większą cześć, o Panie, wiesz o tym. Pomyślałem jednak, że wziąć część z pieniędzy przeznaczonych dla Świątyni i przynieść ulgę ośmiu nieszczęśliwym sercom to rzecz lepsza niż wrzucić je do Skarbca, a potem wywołać łzy rozpaczy ośmiorga niewinnych nieszczęśliwych. Jednakże, jeśli źle uczyniłem, daj mi to poznać, o Panie, a ja dam Ci to aż po ostatni pieniążek i powrócę do domu pieszo, żebrząc o chleb. Daj mi poznać Twoją sprawiedliwość. Ulituj się nade mną, o Panie, bo jestem wielkim grzesznikiem.” Oto przypowieść. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że faryzeusz wyszedł ze Świątyni z nowym grzechem dodanym do tych, które już popełnił przed wejściem na górę Moria. Celnik zaś wyszedł usprawiedliwiony, a błogosławieństwo Boga towarzyszyło mu do domu i pozostało z nim. On bowiem był pokorny i miłosierny, a jego działania były jeszcze bardziej święte niż jego słowa. Faryzeusz zaś był dobry jedynie w słowach i zewnętrznym zachowaniu, w swoim zaś wnętrzu wykonywał dzieła szatana z pychy i zatwardziałości serca. Z tego powodu Bóg miał go w nienawiści. Kto się wywyższa będzie zawsze, szybciej lub później, poniżony. Jeśli nie tutaj, to w innym życiu. Kto się upokarza, będzie wywyższony szczególnie na wyżynach Nieba, gdzie widać czyny ludzi w ich najprawdziwszej prawdzie. Chodź, Zacheuszu. Chodźcie wy, którzyście ze Mną przyszli i wy, Moi apostołowie i uczniowie, będę jeszcze szczególnie do was mówił.» I owijając się Swym płaszczem wraca do domu Zacheusza. Przekład: "Vox Domini"
1) Krótkie opowieści opowiadane przez Pana Jezusa, by pouczyć uczniów, to: 2) Przypowieści znajdziemy w: 3) W przypowieści o talentach występuje pan i jego:
Ewangelia (Łk 18, 9-14) Przypowieść o faryzeuszu i celniku Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». KOMENTARZ Jak zachować pokorę, gdy rzeczywiście coś ci się dobrego udało? Czy w chrześcijaństwie mamy tylko bić się w pierś i mówić „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!? CO ZROBIŁ NIE TAK CELNIK? Dziś Jezus w przypowieści o celniku i faryzeuszu chce nas nauczyć prawdziwej pokory. Mamy dużo nieporozumień związanych z tym słowem, dlatego wpadamy w niebezpieczne skrajności wypaczające prawdziwe rozumienie tej jednej z najważniejszych cnót. Co złego zrobił celnik? Po pierwsze – „modlił się” do siebie, jak jest dosłownie napisane w greckim, oryginalnym tekście Ewangelii. Jeśli więc podczas mojej modlitwy osobistej „łapię się” na tym, że nie spotykam się z Bogiem, tylko rozmawiam sam ze sobą, wyliczając dodatkowo swoje zasługi (tak jakby Pan Bóg tego nie wiedział, co robię) – jestem jak faryzeusz. CO TO JEST PYCHA? Konsekwencją tego, że nie modlę się do Boga, tylko w swoim sercu, sam przed samym sobą rozważam z zadowoleniem, co dobrego zrobiłem, jest pycha. Łatwo w nią wpaść, gdy pewne rzeczy zaczynają mi się układać w życiu i widzę, że przestrzeganie przykazań nie sprawia mi chwilowo problemów. Już tylko krok do tego, aby sobie przypisać sukcesy, zapominając o Bogu i aby zacząć widzieć w sobie samo dobro, bez grzesznej natury, bez grzechów. A stąd bierze się pogarda wobec innych i poczucie wyższości, jak bohater dzisiejszej Ewangelii: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik” CO POWINIEN ZROBIĆ FARYZEUSZ? Co robić, jeśli rzeczywiście udaje mi się zachowywać przykazania, być wiernym Bogu i mam na koncie pewne sukcesy? To jest chyba pytanie, z którym mamy najwięcej problemów. Chwalić się tym przed Bogiem? Przemilczeć? Czy powiedzieć, że nic mi nie wyszło? Nie można kłamać przed sobą i Bogiem, mówiąc, że nic nie wyszło. Nie wypada też milczeć, bo robimy jakąś sztuczną przepaść między mną a Bogiem. Trzeba rozmawiać! Należy tylko wiedzieć jak. Najprostszym sposobem jest nazwanie po imieniu tego, co wyszło i jednoczesne odniesienie tego do Boga: „Boże, z Twojej łaski udało mi się uczynić jakieś dobro! Bądź w tym uwielbiony!”. I to wystarczy. Uznaję wtedy swoją grzeszność i słabość, wyznając jednocześnie, że Bóg za darmo, bez mojej zasługi dał mi swoją „łaskę”, abym mógł wykonać jakieś dobro i dopiero w tym kontekście nazywam po imieniu ostateczny efekt mojej współpracy z Bogiem, w postaci jakiegoś widzialnego dobra. I to właśnie jest piękna, miła Bogu modlitwa.
Φоքոпаցет ктէгл
Ичеςактиኗы կэቲящаκос ղопևсро
Снοшθጵ иጳеዥօւሧቾю яχуռιр
Бօ կеዝըኘ иδоհιсօն
Едሻμар սопዚхи ужо
Уሀаλዖ уцепрուхοጀ
Էгл ωкեኃит
ኗктеն сէς чι եфиφሧ
Омωшюηу քዉ пθфющιвաֆи ኧφу
„Ruch Biblijny i Liturgiczny” 68 (2015) nr 2, s. 159–173 Piotr Blajer OFM Studium Biblicum Franciscanum mieszkopb@gmail.com Ewangelia Łukasza – świadectwo prawdziwości otrzymanego pouczenia Łukasz jako jedyny spośród ewangelistów opatrzył swoje dzieło krótkim wstępem skierowanym do dostojnego Teoila (por. Łk 1, 1–4; Dz 1, 1–2).
„Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” Sobota III tygodnia Wielkiego Postu Księga Ozeasza 6,1-6. Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. „Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. Księga Psalmów 51(50), Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego. Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz. Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz. Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci: odbuduj mury Jeruzalem. Wówczas przyjmiesz ofiary prawe, dary i całopalenia. Ewangelia wg św. Łukasza 18,9-14. Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Komentarz do Ewangelii Jan Tauler (ok. 1300-1361), dominikanin ze Strasburga Kazanie 48, na 11 niedzielę po Świętej Trójcy „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” Moje drogie siostry, wiedzcie, że gdybym znalazł człowieka, który prawdziwie miałby takie odczucia jak celnik, który naprawdę uważa się za grzesznika, byle tylko w tym poczuciu uniżenia miał pragnienie bycia dobrym…, to dawałbym mu ze spokojnym sumieniem ciało naszego Pana co dwa dni… Jeśli człowiek pragnie uchronić się od upadków i poważnych win, to koniecznie musi spożywać ten mocny i szlachetny pokarm… Dlatego też nie powinnyście zbyt łatwo unikać komunii, bo uznajecie się za grzeszne. Przeciwnie, powinnyście tym bardziej śpieszyć się do tego świętego stołu, ponieważ stamtąd pochodzą, tam są złożone, ukryte moc, świętość, pomoc i pociecha. Ale nie osądzajcie także tych, którzy tego nie robią… Nie powinnyście wydawać żadnego osądu, aby nie upodobnić się do faryzeusza, który wychwalał siebie samego i skazywał tego, który był za nim. Strzeżcie się tego, jakbyście miały utracić wasze dusze…; strzeżcie się tego niebezpiecznego grzechu potępienia…. Kiedy człowiek dochodzi do szczytu doskonałości, nic mu nigdy nie jest tak potrzebne jak zanurzenie się do najniższych głębi i dotarcie do korzeni pokory. Ponieważ tak samo jak wzrost drzewa pochodzi z głębi korzeni, podobnie wywyższenie tego życia pochodzi z głębi uniżenia. Oto dlaczego celnik, który wyznał ostatnie głębie swej niskości do tego stopnia, że nie ośmielał się wznieść oczu do nieba, został wyniesiony na wyżyny, skoro „odszedł do domu usprawiedliwiony”. Święty Stefan IX, papież Stefan był synem Gozelona, diuka Lotaryngii, wnukiem ostatniego króla Italii. Wykształcenie uzyskał w Liège, w kościele św. Lamberta. W latach 1041-1048 był biskupem Liège. Papież Leon IX (jego kuzyn) zabrał go ze sobą do Rzymu, kiedy wracał z pielgrzymki do Niemiec i Francji. Piastował stanowisko kanclerza i bibliotekarza Kościoła rzymskiego. W tej roli towarzyszył papieżowi w jego wędrówkach po Europie. Pod koniec życia Leon IX wysłał go z poselstwem do Konstantynopola, ale misja nie przyniosła owoców; odwrotnie, przypieczętowała podział Kościoła. Po śmierci papieża Stefan udał się na Monte Cassino. Tam został 36. opatem. Wkrótce następca Leona IX, papież Wiktor II, mianował go kardynałem, prezbiterem kościoła św. Chryzogonusa. W roku 1057 wybrano go na stolicę Piotrową. Znany jest jako Stefan IX albo Stefan X – ze względu na błąd w numeracji, który sprostowano dopiero na Soborze Watykańskim II. Jako papież kontynuował reformy i zmiany zainicjowane przez św. Leona IX. Podjął wewnętrzną reformę Kościoła. Zwołał kilka synodów, na których potępiono symonię i małżeństwa kleru. Kapłani, którzy żyli w konkubinacie, mieli być usuwani z urzędu. Nie zdążył zrealizować planowanego wznowienia rozmów z Kościołem bizantyjskim, by zakończyć schizmę. Uniemożliwiła mu to choroba, z którą zmagał się niemal od wyboru na Stolicę Piotrową. Jego pontyfikat trwał niecały rok. Zmarł w 1058 r. we Florencji. Pochowany został w kościele św. Reparaty (na którego miejscu wznosi się dziś katedra Santa Maria del Fiore). Zobacz także: • Święty Wilhelm Temperiusz, biskup • Święty Bertold, prezbiter Ponadto dziś także w Martyrologium: W Wismarze – św. Ludolfa z Ratzenburga. Był premonstratensem. W roku 1236 powołano go na biskupstwo w saksońskim Ratzenburgu. W czasie sporu o dobra biskupie uwięził go książę Albert von Sachsen-Lauenburg. Zmarł w roku 1250 wkrótce po wyjściu z więzienia. Lud uważał go zawsze za męczennika. oraz: świętych męczenników Armogasta, dworzanina, Maskulga, aktora, i Satura (+ V w.); św. Cyryla, diakona i męczennika (+ ok. 362); św. Eustachego, biskupa Neapolu (+ III w.)
Stream O Faryzeuszu i Celniku (30.04.2023) by KZ Sienna on desktop and mobile. Play over 320 million tracks for free on SoundCloud.
Główny tekst: Ewangelia Łukasza 18:9-14 Podsumowanie: Efezjan 2:8-10 Wymagane: 3 – 7 uczestników Każdy uczestnik powinien mieć własny egzemplarz Pisma Świętego 1 notatnik i długopis na grupę Dodatkowo: podkreślacz/ołówek do zaznaczania przerobionych fragmentów z Pisma Świętego nagranie na YouTube Miernik Dobra Plan spotkania: Niech każdy opowie o tym za co jest Bogu wdzięczny (kolejność wskazówek zegara). Niech każdy opowie o tym co go obecnie stresuje (z czym się zmaga). Każdy po kolei modli się prostą modlitwą dziękując za rzecz, o której powiedział w pkt. 1 i prosząc o pomoc w sprawach z pkt. 2 Niech ktoś przeczyta na głos tekst z Ew. Łukasza 18:9-14 i potem streści ten tekst swoimi słowami. Niech ktoś inny przeczyta na głos ten sam tekst (najlepiej z innego przekładu Biblii) i streści go swoimi słowami. Zastanówmy się co ten fragment mówi o Bogu (każdy może się wypowiedzieć, wnioski notujemy) Zastanówmy się co ten fragment mówi o człowieku (każdy może się wypowiedzieć, wnioski notujemy) Niech ktoś przeczyta Efezjan 2:8-10 Zastanówmy się w jaki sposób ten fragment nawiązuje do głównego tekstu przypowieści. Czytamy zapisane wnioski. Zobaczmy nagranie Miernik Dobra (nieobowiązkowe!) Niech każdy powie w jaki sposób mógłby zastosować to, czego się dzisiaj nauczył (notujemy odpowiedzi). Niech każdy powie o jednej osobie z którą mógłby się podzielić tym, czego się dzisiaj nauczył albo tym czego doświadczył w życiu z Bogiem.
Up to 90% off Textbooks at Amazon Canada. Plus, free two-day shipping for six months when you sign up for Amazon Prime for Students.
Ewengelie to więcej niż tylko biografia Jezusa. Zawierają na przykład niewiele informacji o Jego młodości, a bardzo dużo 0 ostatnim tygodniu Jego życia oraz o tym, co zdarzyło się w dniach po Jego śmierci. Słowo „ewangelia” (użyte w Mk 1,1 ) oznacza „dobrą nowinę” i Ewangelie koncentrują się na przekazaniu Dobrej Nowiny, którą Jezus przyniósł światu – uzdrawiając i ucząc, przede wszystkim o uwolnieniu od grzechu przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Przez trzydzieści lat po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa apostołowie głosili ustnie Dobrą Nowinę o Nim. Równolegle zbierano materiały pisane o Jego czynach i słowach. W końcu materiał pisemny oraz tradycję przekazywaną ustnie w różnych ośrodkach chrześcijaństwa zebrano w cztery Ewangelie. Stały się one istotnym wsparciem nauczania apostołów, a znaczenie ich stale rosło wraz z upływem czasu i zmniejszaniem się ilości naocznych świadków działalności Jezusa. Każda opowieść o życiu osoby musi być sprawdzona. Kryterium wyboru szczegółów z życia Jezusa przez Ewangelistów jest oczywiste. Pierwsze trzy Ewangelie zawierają dużo materiału wspólnego, a Ewangelia wg św. Jana różni się od nich podejściem. Dzięki temu, że są cztery Ewangelie, otrzymaliśmy znacznie pełniejszy obraz życia Jezusa. Każdy z czterech portretów ma coś szczególnego i ważnego, co wnosi do całości. EWANGELIA WEDŁUG ŚW. MATEUSZA Ewangelia ta została nazwana „żydowską”, ponieważ szczególną wagę zwraca na sprawy leżące w kręgu zainteresowań chrześcijan pochodzenia żydowskiego. Bardziej niż w innych Ewangeliach nacisk położony jest tutaj na proroctwa ze Starego Testamentu, które wypełnił Jezus, będący Mesjaszem od dawna wyczekiwanym przez Żydów. Treść Prolog: Rodowód Jezusa i Jego narodziny 1-2 Część 1: Nowy sposób życia 3-7 Chrzest udzielony Jezusowi przez Jana i kuszenie Jezusa 3-4,11Jezus zaczyna działalność 4,12-25Kazanie na Górze 5-7 Część 2: Uczniowie 8-10 Uzdrawianie i nauczanie 8-9,34Misja apostołów 9,35-10,42 Część 3: Królestwo niebieskie 11-13,52 Odpowiedź Jezusa dla posłańców Jana Chrzciciela 11,1-9Nauczanie i dyskusje z przywódcami religijnymi 11,20-12,50Przypowieści o królestwie 13,1-52 Część 4: Kościół, lud Jezusa 13, 53, 35 Nauczanie i cuda 13,53-16,12Wyznanie Piotra 16,13-28Przemienienie Jezusa i późniejsze wydarzenia 17Stosunki pomiędzy uczniami Jezusa 18 Część 5: Postępowanie w kryzysie 19-25 Nauczanie i uzdrawianie 19-20Jezus w Jerozolimie 21-22Jezus ostrzega faryzeuszów 23Zapowiedź przyszłych wydarzeń 24Przypowieści o sądzie 25Zakończenie, Ostatnie dni 26-28Ostatnia Wieczerza 26,1-30Pojmanie Jezusa i sąd 26,31-27,26Jezus zostaje ukrzyżowany 27,27-56Pogrzeb i zmartwychwstanie Jezusa 27,57-28,15Ostatnie polecenie 28,16-20 Czas spisania: Ewangelia według św. Mateusza nie jest najwcześniejszą Ewangelią. Podobnie jak Łukasz, autor wydaje się czerpać materiał od Marka i z innych znanych źródeł. Data powstania tej Ewangelii jest nadal dyskutowana. Prawdopodobnie Ewangelia została spisana pomiędzy rokiem 60 a 80 po Chr. Wcześni chrześcijanie z drugiego wieku twierdzili, że jej autorem był Mateusz, celnik, którego Jezus wybrał na apostoła. Główne wydarzenia Narodziny Jezusa 1Chrzest Jezusa 3Kuszenie Jezusa 4Przemienienie Jezusa 17Wjazd Jezusa do Jerozolimy 21Sąd i ukrzyżowanie 26-27Zmartwychwstanie Jezusa 28 Sławne fragmenty Kazanie na Górze 5-7Osiem błogosławieństw 5,3-12Miłuj nieprzyjaciół swoich 5,43-48Modlitwa Pańska 6,9-13Zbytnie troski 6,25-34Proście, szukajcie, kołaczcie 7,7-11Ciasna brama 7,13-14Dobra i zła budowa 7,24-27„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście” 11,28-30Przypowieść o siewcy 13Przypowieść o królestwie Bożym 13Wyznanie Piotra 16,13-19Przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych 25Przypowieść o Sądzie Ostatecznym 25,31-46Ostatni rozkaz 28,16-20 Główne tematy: Ewangelia ta słusznie umieszczana jest jako pierwsza, ponieważ stanowi pomost łączący Stary Testament z Nowym. Przedstawia Jezusa jako Mesjasza, Pomazańca Bożego, zapowiedzianego przez proroków. Być może jest to jedna z przyczyn, dla których Ewangelia ta jest tak popularna. Inną przyczyną może być jej starannie dopracowany plan, skupiający się na najważniejszych naukach Jezusa. Osobnym tematem jest ustanowienie Kościoła, wielkiej wspólnoty uczniów Jezusa. EWANGELIA WEDŁUG ŚW. MARKA Niemal z pewnością spisana najwcześniej ze wszystkich Ewangelii. Jest to Ewangelia krótka, w której akcja posuwa się szybko. Mogła ona zostać napisana, by pomóc chrześcijanom w przekonywaniu innych do prawdy o Jezusie. Treść Część 1: Wydarzenia z czasów nauczania Jezusa 1-8,26 Przygotowanie 1,1-13Jezus zaczyna nauczać i uzdrawiać w Galilei 1,14-3,6Dalsze nauczanie w Galilei 3,7-6,13Jezus wychodzi z Galilei 6,14-8,26 Część 2: Jerozolima i ostatnie dni 8,27-16,8 Przygotowanie do męki i śmierci 8,27-10,52Jezus naucza w Jerozolimie 11-13Namaszczenie Jezusa, Ostatnia Wieczerza 14,1-31Pojmanie Jezusa i sąd 14,32-15,15Jezus zostaje ukrzyżowany 15,16-41Pogrzeb i zmartwychwstanie Jezusa 15,42-16,8Zakończenie 16,9-19 (tekstu tego brak w niektórych rękopisach, został najprawdopodobniej dodany, żeby zakończenie Ewangelii nie było tak gwałtowne). Autor i czas spisania: Wczesna tradycja wiąże tę Ewangelię z Janem Markiem, uczniem wymienionym w Dziejach. Działał on od wczesnych dni Kościoła w Jerozolimie. Tradycja, a także treść zawartej w Ewangelii historii sugeruje, że głównym źródłem informacji Marka był Piotr i że Ewangelia ta została spisana w Rzymie. Z tej Ewangelii, spisanej prawdopodobnie pomiędzy rokiem 60 a 70 po Chr., korzystali Mateusz i Łukasz. Główne wydarzenia Jan Chrzciciel przygotowuje drogę 1Chrzest i kuszenie Jezusa 1Powołanie Dwunastu 3Nakarmienie pięciu tysięcy 6Przemienienie 9Triumfalny wjazd Jezusa 11Ostatnia Wieczerza 14Pojmanie Jezusa, sąd i śmierć 14-15Zmartwychwstanie 16 Sławne fragmenty Dobra Nowina 1,14-15 „Staniecie się rybakami ludzi” 1,16-20Przebaczenie grzechów, uzdrowienie paralityka 2,1-12Powołanie Dwunastu 3,13-19„Kto jest największy?” 9,33-37„Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie …” 10,13-16Bogaty młodzieniec 10,17-31„Okup za wielu” 10,42-45Wypędzenie przekupniów 11,15-17Największe przykazanie 12,28-34 Główne tematy: Gdy Ewangelia według św. Mateusza skupia się na Jezusie jako nauczycielu, Marek pokazuje Go jako człowieka czynu. Ewangelia ta składa się głównie z krótkich epizodów, z których większość opowiada, co Jezus zrobił. Zwrot „zaraz też” występuje tu wiele razy. Pokazane jest, jak apostołowie z trudem rozumieją, kim jest Jezus (może to być świadectwem wpływu Piotra na Marka). Jezusowi zależy na utrzymaniu swej roli Mesjasza w tajemnicy przed ludźmi, którzy nie zrozumieliby tego, co ma na myśli. Często nazywa się „Synem Człowieczym” (wizja Daniela). Ewangelia szybko przechodzi od Piotrowego wyznania wiary (rozdz. 8) do śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Kluczowym fragmentem są słowa, „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać życie swoje na okup za wielu” (10,45). EWANGELIA WEDŁUG ŚW. ŁUKASZA Ewangelia według św. Łukasza i Dzieje Apostolskie są dwiema częściami jednego dzieła. Łukasz stawia sobie zadanie powiedzenia całej prawdy o życiu Jezusa i późniejszych wydarzeniach, czerpiąc informacje z pierwszej ręki, od „naocznych świadków i sług słowa”. Jego Ewangelia napisana jest przede wszystkim dla czytelnika spoza kultury żydowskiej. Treść Wstęp: 1,1-4 Część 1: Jan Chrzciciel i Jezus 1, 5-4,13 Narodziny i dzieciństwo Jana i Jezusa 1,5-2,52Działalność Jana Chrzciciela 3,1-20Chrzest Jezusa, rodowód i kuszenie 3,21-4,13 Część 2: Jezus w Galilei 4,14-9,50 W Nazarecie i Kafarnaum 4,14-41Jezus naucza, leczy i powołuje uczniów 4,42-6,16Nauczanie 6,17-49Cuda i nauczanie Jezusa 7,1-9,17Wyznanie Piotra i przemienienie Jezusa 9,18-50 Część 3: W drodze do Jerozolimy 9,51-19,27 Rozpoczęcie podróży 9,51-62Jezus rozsyła siedemdziesięciu dwóch uczniów 10,1-24Nauczanie i kontrowersje 10,25-11,54Ostrzeżenie i ponowne zapewnienie 12,1-13,17Główne przypowieści 13,18-18,14Jezus wśród ludu 18,15-19,10Przypowieść o minach 19,11-27 Część 4: Jezus w Jerozolimie 19,28-23,56 Jezus wjeżdża do miasta i udaje się do Świątyni 19,28-48Dysputy z przywódcami religijnymi 20,1-21,4Nauczanie o tym, co ma nastąpić 21,5-38Zdrada i Ostatnia Wieczerza 22,1-38Pojmanie Jezusa i sąd 22,39-23,25Ukrzyżowanie Jezusa i pogrzeb 23,26-49 Część 5: Zmartwychwstanie Jezusa 24 Autor i jego cel: O tym, że Łukasz napisał tę Ewangelię oraz Dzieje Apostolskie, chrześcijanie przekonani byli bardzo wcześnie. Jako lekarz niemojżeszowego wyznania odbył z Pawłem wiele podróży (patrz: Dzieje). Pisał dla człowieka o imieniu Teofil (1,1). Dzieje Apostolskie kończą się, gdy Paweł znajduje się w więzieniu w Rzymie. Stąd niektórzy sądzili, że Ewangelia według św. Łukasza oraz Dzieje Apostolskie zostały napisane w części dla przygotowania obrony Apostoła w procesie, co oznaczałoby datę około 64 roku po Chr. Nie jest to jednak pewne; Ewangelia ta mogła zostać napisana pomiędzy rokiem 60 a 85 po Chr. Główne wydarzenia Zwiastowanie Maryi i narodziny Jezusa 1-2Chrzest Jezusa i kuszenie 3-4Przemienienie 9,28-36Wjazd Jezusa do Jerozolimy 20, 28-40Ostatnia Wieczerza 22,14-20Sąd i ukrzyżowanie 22-23Zmartwychwstanie Jezusa 24 Sławne fragmenty Zwiastowanie Maryi 1,26-38Pieśń Maryi (Magnificat) 1,46-55Pieśń Zachariasza 1,68-79Pasterze i aniołowie 2,8-20Pieśń Symeona 2,29-32„Duch Pański spoczywa na Mnie” Jezus w synagodze w Nazarecie 4,16-21Przypowieść o dobrym Samarytaninie 10,25-37Maria i Marta 10,38-42Przypowieść o bogatym głupcu 12,13-21Przypowieść o uczcie 14,15-24Przypowieść o synu marnotrawnym 15,11-32Przypowieść o faryzeuszu i celniku 18,9-14Niewidomy żebrak 18,35-43Jezus i Zacheusz 19,1-10Droga do Emaus 24,13-35 Główne tematy: Ewangelia według św. Łukasza rozpoczyna się i kończy w Jerozolimie, jednym z jej najlepiej znanych i najbardziej charakterystycznych fragmentów opowiada o ostatniej podróży Jezusa z Galilei do Jerozolimy. Dzieje Apostolskie z kolei rozpoczynają się w Jerozolimie, a kończą w Rzymie. Uwypukla to jeden z głównych tematów Łukasza: zbawienie nadchodzi dla całego świata, jednak Jezus przyszedł najpierw do Żydów, spadkobierców Bożej obietnicy zbawienia, lecz oni odrzucili Go. Ewangelia ta, będąca najpełniejszym sprawozdaniem z życia i działalności Jezusa, podejmuje także inne ważne tematy. Jezus oferuje zbawienie najbardziej potrzebującym – chorym, porzuconym, zagubionym. Jezus zwraca się do ludzi w sposób bardzo osobisty, jest Człowiekiem modlitwy pełnym Ducha Świętego. Łukasz przekazuje nam wiele unikalnych opowieści, między innymi o synu marnotrawnym, dobrym Samarytaninie, faryzeuszu i celniku, Zacheuszu… EWANGELIA WEDŁUG ŚW. JANA Ewangelia według św. Jana różni się znacznie od pozostałych trzech Ewangelii, ukazując Jezusa z innej perspektywy. Deklarowaną intencją autora jest zwrócenie uwagi czytelnika na wiarę, „abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym” (20,31). Treść Prolog: Jezus Słowo Boże 1,1-18 Część 1: Siedem znaków 1,19-12,50 Jan Chrzciciel i pierwsi uczniowie Jezusa 1,19-51Pierwszy znak: przemienienie wody w wino 2,1-12Jezus w Świątyni; z Nikodemem; Jezus i Jan 2,13-3,36Samarytanka 4,1-41Drugi znak: uzdrowienie syna dworzanina 4,42-54Trzeci znak: uzdrowienie chorego nad sadzawką Betesda 5,1-9Dysputy z przywódcami religijnymi 5,10-47Czwarty znak: nakarmienie pięciu tysięcy 6,1-15Piąty znak: chodzenie po wodzie 6,16-21Jezus chlebem życia 6,22-71W Jerozolimie na Święcie Namiotów 7-8Szósty znak: uleczenie niewidomego od urodzenia 9Dobry Pasterz 10,1-21Dysputy z przywódcami religijnymi i siódmy znak: wskrzeszenie Łazarza 10,22-11,57Jezus namaszczony; wjazd do Jerozolimy 12 Część 2: Ostatnia Wieczerza i wydarzenia w Ogrójcu 13-17 Umycie nóg 13,1-20Jezus poucza apostołów 13,21-16,33Jezus modli się do swego Ojca 17 Część 3: Aresztowanie, sąd, ukrzyżowanie i pogrzeb 18-19 Część 4: Zmartwychwstanie Jezusa 20-21 Pusty grób 20,1-10Jezus ukazuje się Marii Magdalenie 20,11-18Jezus i Tomasz 20,19-31Jezus i Jego uczniowie nad jeziorem 21(Fragment 8,1-11 – kobieta cudzołożna – początkowo nie należał do Ewangelii wg św. Jana. Styl i temat wskazują bardziej na Łukasza. Umieszczenie go w Ewangelii Jana przypisuje się błędowi kopisty). Autor i czas spisania: Prawdopodobny autor tej Ewangelii nazywa siebie „uczniem, którego Jezus miłował”. Za ucznia tego od dawna zwykło się uważać Jana Apostoła. Ponieważ Ewangelia według św. Jana podaje informacje niezależne od pozostałych trzech Ewangelii, nie ma powodu, by sądzić, że została spisana później. Kilka lat temu nie brano tego pod uwagę i zakładano, że została ona spisana około roku 90-100 po Chr. Jednak obecnie uważa się, że każda data od około 60 r. po Chr. jest możliwa. Główne wydarzenia Wesele w Kanie 2Kobieta przy studni 4Jezus karmi pięć tysięcy 6Uzdrowienie niewidomego od urodzenia 9Wskrzeszenie Łazarza 11Namaszczenie Jezusa 12Triumfalny wjazd 12Ostatnia Wieczerza 13Aresztowanie, sąd i ukrzyżowanie Jezusa 18-19Pusty grób 20Jezus ukazuje się Tomaszowi 20 Sławne fragmenty „Na początku było Słowo …” 1,1-18Potrzeba powtórnych narodzin 3,1-8„Tak bowiem Bóg umiłował świat…” 3,16-17Jezus, chleb życia 6,35-40Źródło wody żywej 7,37-39Jezus, światło świata 8,12„Prawda was wyzwoli” 8,31-32„Zanim Abraham stał się, JA JESTEM” 8,56-58Dobry Pasterz 10,1-16Jezus, zmartwychwstanie i życie 11,23-27Ziarno musi obumrzeć 12,24-26Jezus myje uczniom nogi 13,1-17Jezus, droga, prawda i życie 14,1-7Jezus, prawdziwy, krzew winny 15,1-8Przyjście Ducha Świętego 16,5-15Modlitwa arcykapł. Jezusa 17,1-26„Paś baranki moje!” – słowa Jezusa skierowane do Piotra 21,15-19 Główne tematy: Od samego początku, jak mówi Jan w pierwszych słowach Ewangelii, Jezus jest „Słowem Boga” – dzięki Niemu Bóg komunikuje się ze światem. Idea „Słowa Bożego” jest ideą wywodzącą się ze Starego Testamentu, znaną także myślicielom greckim, co w rezultacie daje interesujące połączenie charakterystyczne dla tej Ewangelii. Autor chce ukazać znaczenie Jezusa Żydom oraz tym, którzy znają myśl grecką. Jan umieszcza swoją relację z życia Jezusa w ramach siedmiu „znaków” (cudów) i siedmiu mów Jezusa. Tematami przewodnimi są światło, życie i miłość, które daje Jezus. Do różnic pomiędzy tą Ewangelią a pozostałymi zaliczyć można miejsce akcji – pierwsze trzy Ewangelie rozgrywają się głównie w Galilei, podczas gdy akcja tej Ewangelii dzieje się przeważnie w Jerozolimie – oraz częściowo styl narracji. U Jana nie ma przypowieści (chyba że do przypowieści zaliczyć „Dobrego Pasterza”), a Jezus podejmuje dłuższe dialogi i rozmowy, niż jest to u Mateusza, Marka i Łukasza. Być może Jezus potrzebował innej metody nauczania dla mieszkańców Jerozolimy. Ewangelia ta przez wieki z pewnością osiągnęła zamierzenia jej autora, pomagając ludziom uwierzyć, że życie wieczne można znaleźć dzięki wierze w Jezusa.
Nowa płyta "Bóg jest działa", dostępna pod adresem: https://www.kskubabartczak.pl/ "Bóg jest działa" w streamingu: https://Dwaem-Media-Group.lnk.to/Ks-Jakub-
Ora et labora – mawiał św. Benedykt, wielki zakonodawca i wielki święty. „Módl się i pracuj”. Módl się i pracuj, a będziesz szczęśliwy tu na ziemi i osiągniesz szczęście wieczne. I porównywał św. Benedykt całe życie ludzkie do łodzi, zmierzającej do celu, którym jest Bóg. Łódź napędzana jest wiosłami, przy czym jedno wiosło stanowi praca, a drugie modlitwa. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że aby płynąć do wytkniętego celu, trzeba mocno i równomiernie pracować oboma wiosłami. Gdyby się wiosłowało tylko jednym wiosłem: lewym lub prawym – łódź zataczałaby obłąkane koło i donikąd by nie płynęła. Jakże to mądre porównanie i jakże się sprawdza. Ten wielki człowiek żyjący na przełomie V i VI wieku wiedział więcej o życiu niż my wszyscy razem. Świat dzisiejszy się nie modli. Świat tylko pracuje tzn. mówiąc ściśle, wszystkie swoje siły i energię, wszystkie zabiegi ukierunkowuje ku temu, aby mieć, aby więcej mieć, aby wygodniej żyć. I co z tego wychodzi? Z różnym skutkiem realizują ludzie te swoje zamierzenia, niektórzy faktycznie zdobywają fortuny, znaczenie, pieniądze i są z siebie dumni. Oczywiście w różny sposób zdobywają ludzie te pieniądze i różny robią później z nich użytek. Byłoby wielkim błędem krytykować wszystko co dzieje się w świecie biznesu. Ale pewne ogólne wnioski można formułować. Faktem bowiem jest, że ludzkość dzisiaj nie myśli o Bogu, a do godności bożka podniosła pieniądz i oddaje mu bałwochwalczy kult, zatracając nieraz w sobie wszystko to co ludzkie; ludzkie instynkty, ludzkie uczucia i zatracają przy okazji wszystko to co Boże w człowieku: miłość, miłosierdzie, wrażliwość na ludzką biedę, dobroć. A to są akurat te cechy, które decydują o naszym człowieczeństwie, o naszej wartości. Pan Bóg stworzył człowieka i nakazał mu podporządkowywać sobie świat poprzez pracę. Praca, zdobywanie środków do życia jest czymś koniecznym, jest obowiązkiem człowieka. Ale gromadzenie dóbr materialnych nie może stać się celem w samym sobie. Nie taki był zamysł Boga względem człowieka, aby ten strawił życie na bezsensownym gromadzeniu pieniędzy, bo gdyby tak było, gdyby tylko w życiu o to chodziło, to czyż Bóg stwarzając ten przepiękny świat, stwarzając każdego człowieka, nie wręczyłby od razu każdemu czek na 100 000 dolarów? Bo i cóż to dla Niego? Tak więc nie to jest celem ludzkiego życia. Ludzie, którzy w ten sposób spędzili swoje życie, pochłaniając cały swój czas, swoje siły i zdolności na gromadzenie i używanie dóbr doczesnych – łodzią swojego życia nie dopłynęli donikąd. Nie uruchomili drugiego wiosła, wiosła modlitwy, która umożliwiłaby podróż ku bezkresom ludzkiej doskonałości i świętości, ku prawdziwemu celowi naszego życia. Moi Drodzy! Po co Panu Bogu, po co człowiekowi modlitwa? Panu Bogu nasza modlitwa do szczęścia nie jest potrzebna, ale ona Mu się po prostu należy, gdyż Bogu należy się cześć, należy się nasz hołd. Skończyły się czasy niesprawiedliwych podziałów społecznych, każdy człowiek w swoich pracach jest zrównany z innymi, nie ma już książąt, hrabiów i wielmożnych panów. Odzwyczailiśmy się od składania hołdów komukolwiek. Dobrze, że na świecie nastały sprawiedliwsze nieco czasy, ale w przeciwieństwie do stosunków międzyludzkich, na linii człowiek – Bóg nic się nie zmieniło. Bóg nadal pozostał dla nas Panem i Wodzem, Stwórcą i Ojcem, nadal jesteśmy od Niego zależni i Jemu winniśmy wdzięczność. Pan Bóg, choć tak często traktujemy Go lekceważąco, nie stał się naszym kolegą, ale nadal jest potężnym Władcą wszechświata i Jego władza obecnie w niczym się nie uszczupliła. Kto nie oddaje Mu czci, kto nie modli się, nie uniża się przed Nim, dla tego też nie ma miejsca w Jego Królestwie, skoro nie chce być Jego poddanym. W dzisiejszym czytaniu, a także w czytaniach z ubiegłej niedzieli mowa jest o modlitwie; dobrej i złej. Modlitwa faryzeusza została przez Pana Jezusa skrytykowana, a celnik przez swoją modlitwę został usprawiedliwiony, bo tylko jego modlitwa była prawdziwa. To co czynił faryzeusz modlitwą nazwać nie można. Ewangelia ukazuje dobitnie całą jego postawę wewnętrzną i zewnętrzną. Maluje wnętrze faryzeusza pełne pychy, hipokryzji i pogardy dla ludzi innego niż on sam pokroju. W słowach kierowanych do Boga faryzeusz ujawnia obrzydliwą mieszaninę pobożności i zapatrzenia się w swoją rzekomą doskonałość. Taka postawa i taka pseudomodlitwa nie mogła podobać się Bogu, była dla Niego czymś wstrętnym. Pan Jezus dla wszystkich ludzi miał dobre słowo, pocieszenie. Jednego gatunku tylko nie mógł znieść, gatunku ludzi obłudnych, zakłamanych i przewrotnych. Na tych sypały się gromy i epitety: „groby pobielane”, „plemię żmijowe...”. Chciał nimi wstrząsnąć w ten sposób i w ten sposób ich jakoś uratować. Bo jakże inaczej można pomóc człowiekowi, który uwierzył w swoją doskonałość? Trzeba nim wstrząsnąć aby mu zburzyć ten jego wyimaginowany świat. Dwóch ludzi, dwóch grzeszników weszło do świątyni: celnik i faryzeusz. Jeden wyszedł z niej usprawiedliwiony, a drugi nie. Pan Jezus nie pochwalał grzechów celnika, grzech jest zawsze czymś złym. Pochwalił natomiast jego pokorne przyznanie się do nich i żal za nie. „...celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. (Łk 18, 13). Faryzeusz, który bił się w piersi, tyle że nie swoje, jak wszedł do świątyni będąc grzesznikiem, tak też jako grzesznik wyszedł. Moi Drodzy, przynajmniej niektóre składniki postawy faryzejskiej każdy może znaleźć u siebie. Kto z nas bowiem nie uważa się w głębi duszy za sprawiedliwego, nie ma wysokiego mniemania o sobie i nie skłonny jest stawiać się wyżej od innych, zwłaszcza tych, których grzechy są publicznie znane? Jakże trudno dostrzec nam swe winy. A jeśli nawet znajdziemy coś złego, tak łatwo potrafimy to usprawiedliwić, a jeszcze łatwiej zrzucić na innych. Jest to widoczne w gniewach i sporach, które tak często wybuchają wokół nas. Ich źródło jesteśmy skłonni widzieć tylko u innych, nigdy u siebie. Popatrzmy dla przykładu na życie małżeńskie. Czy zazwyczaj nie jest tak, że obwinia się tylko drugą stronę, a nie siebie, za nieporozumienia, za rozdźwięki, za osłabienie czy zerwanie więzów miłości? Kto ze współmałżonków potrafi uznać w sobie źródło tego wszystkiego i obwinia siebie, swą niewierność, charakter, egoizm? Każdego z nas to zadowolenie z siebie zaślepia. Nie potrafimy więc dostrzec swych wad. Jesteśmy dalekowidzami, widzimy dalej, u innych, nie widzimy blisko, u siebie. Przybyliśmy do naszej parafialnej świątyni. Świątynia to dom Boży, to miejsce spotkania człowieka z Bogiem, to miejsce, gdzie Bóg nas oczekuje i pragnie z nami przebywać. Przychodzimy do niej jak celnik i faryzeusz na modlitwę. Przychodzimy z obowiązku, ale i z własnej potrzeby. Przychodzimy zmęczeni całotygodniowym obrotem spraw. Przychodzimy my, słabi ludzie, do Tego, który ma wielką moc i wszystko może, przychodzimy po nowy zapas sił duchowych. Samo nasze przyjście jest już spełnieniem obowiązku, wypełnieniem przykazania uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. Ale to uczestnictwo może być bardziej lub mniej dla nas owocne, albo w ogóle czas ten może być czasem dla nas zupełnie zmarnowanym, ale to zależy już od nas samych. Najwięcej zależy nawet nie tyle od naszej aktywności w czasie Mszy św. – choć i to przecież jest bardzo ważne, ale od nastawienia z jakim przyszliśmy do kościoła i z jakim stanęliśmy przed ołtarzem Pańskim. O dwóch skrajnych postawach „opowiedziała” nam dzisiejsza Ewangelia. Faryzeusz zupełnie zmarnował swój czas w świątyni, a celnik wyszedł usprawiedliwiony. Pan Jezus nie pochwala grzechów celnika, które być może były większe od grzechów faryzeusza, ale pochwala jego postawę pełną skruchy i uniżenia wobec Pana Boga. Jeśli chcemy dobrze przeżywać nasze spotkania z Chrystusem na Eucharystii, powinniśmy brać przykład z ewangelicznego celnika. Pomagają nam w tym teksty mszalne, które jeśli wypowiadalibyśmy z wewnętrznym przekonaniem, uczynilibyśmy z naszego uczestnictwa w Najświętszej Ofierze najpiękniejszą modlitwę. Na początku Mszy św. odmawiamy spowiedź powszechną, albo inny akt pokuty. Czy myślimy wtedy faktycznie o naszych grzechach, niewiernościach wobec Boga, czy też myśli nasze podobne są do tych, które ogarniały faryzeusza. „Panie, widzisz jaki jestem pobożny; przyszedłem dzisiaj w niedzielę do kościoła. Zawsze chodzę w każdą niedzielę i święto. I posty zachowuję, w piątek nigdy nie tknąłem się mięsa i dzieciom nie pozwalam. Pacierz codziennie mówię: i Ojcze nasz, i Zdrowaś Mario i Wierzę. I nie upijam się. Dziękuję Ci Boże, że nie jestem jak wszyscy ci wokół mnie: pijacy, krętacze, złodzieje, cudzołożnicy”. I może spojrzysz jeszcze wtedy z pogardą na ten tłum ludzi „małych”. I może nie zdajesz sobie sprawy, że ta pogarda, to poniżanie innym człowiekiem, choćby nawet w myślach, jest czymś najgorszym?! To wszystko co spełniasz: zachowanie postów, przepisane modły jest tylko w twoim życiu zwykłą formalnością, nie mającą pokrycia w uczuciach, w twoim sercu i są owocem nie miłości Boga i bliźniego, ale owocem pychy, podsycanej jeszcze w ten sposób myślami o własnej doskonałości. I być może milszy jest Bogu ten największy grzesznik, stojący gdzieś tam pod chórem, albo w przedsionku, ten będący w ludzkiej pogardzie i na ludzkich językach, bo może Pan Bóg w jego sercu dojrzy żal i skruchę i postawę pełną pokory. Może nie śmie on nawet oczu podnieść na ołtarz, czy tabernakulum, ale w duchu błaga Boga o litość i przebaczenie. A przed Komunią Św., wszyscy, czy to przystępujący do tego sakramentu, czy też nie, wypowiadamy słowa setnika z Kafarnaum: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”. Jeśli uważasz, że jesteś godzien, że to ty robisz łaskę Jezusowi, iż przyjmujesz Go do swego serca, a nie On tobie, to z niewłaściwą postawą Go przyjmujesz i niewiele dobrego będzie On mógł zdziałać w twoim sercu pełnym pychy i zarozumiałości. Tym się różnimy od Pana Boga, że jako ludzie sądzimy po pozorach, po zewnętrznych czynach, a Bóg widzi serce i intencje: dobre i złe. Faryzeusz był człowiekiem z pewnością powszechnie szanowanym, wysoko postawionym, celnik był w pogardzie ogółu. Wnioski więc dwa płyną z rozważania tego tekstu: abyśmy więcej uwagi zwracali na stan naszych serc, aby w nich panowała miłość, abyśmy niczego nie czynili tylko dla oka ludzkiego i dla spełnienia tylko formalności, bo taka postawa, postawa zwana faryzejską, jest niemiła Bogu. A po drugie, abyśmy unikali sądów nad innymi ludźmi, bo od sądzenia jest Bóg, który jedynie sprawiedliwie osądzić jest zdolny każdego, bo zna jego i jego czyny na wskroś. Nie sądźmy, widząc na przykładzie faryzeusza modlącego się w świątyni, gdyż odległe są nieraz sądy ludzkie od Bożych. Amen.
Ewangelia (Łk 10, 1-9) Rozesłanie uczniów. o nieuczciwym zarządcy (Łk 16,1-8); o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19-31); o faryzeuszu i celniku (Łk 18,10-14
PIERWSZE CZYTANIE Oz 6, 1-6 Miłości pragnę, a nie krwawej ofiary Czytanie z Księgi proroka Ozeasza Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, jak deszcz późny, co nasyca ziemię. «Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń». Oto słowo Boże. PSALM RESPONSORYJNY Ps 51 (50), 3-4. 18-19. 20-21a (R.: Oz 6, 6) Refren: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary. Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, * w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy * i oczyść mnie z grzechu mojego. Refren. Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz, * a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz. Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, * pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz. Refren. Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci, * odbuduj mury Jeruzalem. Wtedy przyjmiesz prawe ofiary, * dary i całopalenia. Refren. ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ Por. Ps 95 (94), 8a. 7d Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże. Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego. Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże. EWANGELIA Łk 18, 9-14 Przypowieść o faryzeuszu i celniku Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Oto słowo Pańskie. DO CZYTAŃ Bóg mówi nam o swoich pragnieniach. W obliczu naszej niestałości, głupoty, pychy; On otwiera swoje serce i mówi: pragnę miłości; pragnę, byś mnie poznał. Zdecydowanie bliższa tym Bożym pragnieniom jest postawa celnika, który stoi z daleka i nie śmie nawet oczu wznieść ku niebu (por. Łk 18,13), niż zamkniętego w swym zadowoleniu faryzeusza, nieodczuwającego żaru Boskiej tęsknoty. Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 99 *** KTO SIĘ UNIŻA… „O Panie, Ty wybawiasz naród uniżony, a pognębiasz oczy wyniosłe” (Ps 18, 28) Przypowieść o faryzeuszu i celniku wygłosił Pan „do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili” (Łk 18, 9). Łatwo człowiek popada w pokusę takiego o sobie mniemania, a może to zdarzyć się szczególnie tym, którzy postanawiają prowadzić życie pobożne. Samo zachowywanie prawa Bożego, praktyka ćwiczeń pobożności, dawanie jałmużny, a może nawet jakaś pokuta mogą wzbudzić w duszy jeszcze nie oczyszczonej z pychy pewne poczucie samowystarczalności. Wtedy staje człowiek przed Bogiem z głową zadartą, z wewnętrznym przekonaniem, że ma jakieś prawo, by być wysłuchanym przed wielu innymi, którzy są „zdziercami, oszustami, cudzołożnikami” (tamże11). Lecz Bóg myśli inaczej i nad faryzeusza zadowolonego z siebie stawia celnika, który wprawdzie jest człowiekiem grzesznym, lecz zarazem pokornym: „nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi mówiąc: „ (tamże 13). Pozornie sytuacja faryzeusza jest lepsza niż celnika; lecz w jego sercu kryje się robak pychy i zabija miłość: ten człowiek nie miłuje Boga ani bliźniego. Zamiast chwalić Boga i dowieść Mu swej miłości, chwali siebie samego i kocha własną godność; zamiast kochać drugiego człowieka, pogardza celnikiem. Również ten ostatni nie ma miłości, bo zniszczył ją nieporządek moralny; jest tam jednak pokora: świadomy jest swojej nędzy, ubolewa nad nią, żałuje i prosi o miłosierdzie Boże. Bóg zaś, widząc szczere uczucia jego serca, usprawiedliwia go. Pokora dokonuje wielkiego cudu: przywraca mu miłość. Z faryzeuszem dzieje się przeciwnie: pozostaje zamknięty w swej pysze i łaska Boża nie wnika do jego serca. „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (tamże 14). Przypowieść jest wielkim wezwaniem, aby cenić pokorę, której żadna inna cnota moralna nie może zastąpić. Nawet modlitwa nie jest Bogu przyjemna, jeśli nie pochodzi z serca pokornego, uznającego z prostotą i szczerością własną nędze wobec Najwyższego. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony… wielu pobłądziło przez zarozumiałość. Niejeden słaby potrzebuje pomocy, brak mu sił i obfituje w biedę, lecz gdy oczy Pana na niego łaskawie spojrzą, Ten wydźwignie go z nędzy i podniesie mu głowę, a wielu zdumieje się tym, co go spotkało (Mądrość Syracha 3, 18-20. 24; 11, 12-13). O Panie, na cóż dobrego zasłużyłem, ja grzesznik? Na cóż dobrego zasłużyłem, ja niegodziwy? Jeden Adam pochodzi od drugiego, a w każdym Adamie kiełkują grzechy. Jestem synem Adama… i przez moje złe życie dodałem własne winy do winy Adama. Na cóż dobrego zasłużyłem, stając się drugim Adamem? Lecz Ty, najmiłosierniejszy, umiłowałeś mnie nie dlatego, że byłem piękny, lecz abym stał się piękny. Kiedy szukam tego, co jest moje, znajduje tylko grzech, kiedy szukam tego, co jest moje, znajduję kłamstwo. Oprócz grzechu wszystko inne, co widzę w sobie, jest Twoje. Nie sobie, o Panie, nie sobie, lecz imieniu Twojemu oddam chwałę. Daj, abym żył dla miłości Twojego imienia: według Twej sprawiedliwości, a nie mojej; nie dlatego, jakobym ja na to zasługiwał, lecz ponieważ Ty jesteś miłosierny. Gdybym chciał pokazywać własne zasługi, nie zasługiwałbym na nic innego od Ciebie, jak tylko na ostateczne potępienie. Ty mnie pozbawiłeś moich urojonych zasług, a wszczepiłeś dary swoje (św. Augustyn). O Królu nieba, nie masz królowej, której byś tak łatwo i ochotnie się poddał jak pokora. Ona z nieba sprowadziła Cię do łona Dziewicy, a przez nią… i my z łatwością sprowadzimy Cię do duszy. Dlatego, kto więcej ma pokory, ten mocniej Cię trzyma, kto mniej, ten trzyma Cię słabiej (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 16, 2). O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy Żyć Bogiem, t. I, str. 330 Święty Leonard Murialdo, prezbiter Leonard urodził się w Turynie i tam też dokonał swojego żywota. Pochodził z rodziny szlacheckiej, która kiedyś założyła osadę pod Turynem, Murialdo. Do dziś zachowały się ruiny zamku w Murialdo, siedziba pierwotnych właścicieli okolicy. Leonard przyszedł na świat 26 października 1828 roku. W następnym dniu został ochrzczony w kościele parafialnym S. Dalmazzo i otrzymał imiona Leonard Jan Chrzciciel Donat i Maria. Miał jednego brata i siedem sióstr. Kiedy miał 8 lat, rodzice oddali go do prywatnej szkoły, prowadzonej przez pijarów w Savonie. Po powrocie do Turynu studiował filozofię w kolegium św. Franciszka z Pauli, akredytowanym do tamtejszego uniwersytetu. Rozpoczął studia teologiczne, wieńcząc je doktoratem (1850). W rok potem otrzymał święcenia kapłańskie. Za zezwoleniem biskupa oddał się pracy duszpasterskiej na peryferiach Turynu, bardzo wówczas religijnie i materialnie zaniedbanych. Głosił słowo Boże, spowiadał, nawiedzał domy ubogich, szpitale, domy poprawcze i więzienia. W pracy tej zetknął się bezpośrednio ze św. Józefem Cafasso i ze św. Janem Bosko. Zakładał komitety do budowy nowych kościołów, których brak dawał się dotkliwie wtedy odczuwać w mieście. Popierał także konferencje św. Wincentego a Paulo, których celem było niesienie pomocy ubogim i opuszczonym. W latach 1857-1865 objął kierownictwo oratorium św. Alojzego, które założył św. Jan Bosko. Prowadził tam równocześnie szkołę świąteczną i codzienną wieczorową dla młodzieży pracującej; zorganizował także chór i orkiestrę. W roku 1858 miał szczęście towarzyszyć św. Janowi Bosko i bł. Michałowi Rua w pielgrzymce do Rzymu i brać udział w ich prywatnej audiencji u papieża Piusa IX. Należał bowiem do ich najbliższych współpracowników. W roku 1861 dołączył do szeroko wówczas zakrojonej wśród katolików akcji „uświęconej niedzieli”. W tym samym roku zorganizował akcję „świętopietrza”, by przyjść papieżowi z pomocą materialną, gdyż ten był w trudnej sytuacji. Wojska Garibaldiego zajmowały coraz to nowe obszary Państwa Kościelnego dla nowo rodzącego się państwa włoskiego. W tym czasie powstał w Europie wielki ruch, usiłujący skupić w swoich szeregach robotników katolickich i wywalczyć dla nich należne prawa. Na czele tego ruchu stanęli najwybitniejsi społecznicy katoliccy Niemiec, Francji i Anglii. Leonard udał się do tych krajów, by zetknąć się u samych źródeł z tym ruchem i przeszczepić go na ziemię włoską. Po dwóch latach (1865-1866) wrócił do Turynu i objął prowadzenie „Kolegium Rzemiosł”, które ufundował ks. Jan Cocchi. Przy tym kolegium pozostał już do śmierci, rozwijając stąd wszechstronną działalność społeczną i charytatywną przez 34 lata. Dla utrwalenia rozpoczętych dzieł założył nową rodzinę zakonną pod wezwaniem św. Józefa (józefitów). Był to rok 1867. Swoich synów duchowych zobowiązywał osobnym ślubem do obrony nieomylności papieża aż do gotowości przelania za tę prawdę krwi. Prawda o papieskiej nieomylności została zdefiniowana jako dogmat na Soborze Watykańskim I w 1869 roku. W roku 1870 założył „Stowarzyszenie Młodzieży św. Józefa” o nastawieniu wybitnie apostolskim, a w roku następnym (1871) „Stowarzyszenie Promotorów Katolickich w Turynie”. Za nimi poszły inne inicjatywy: „Związek Promotorów Katolickiego Laikatu”, „Dzieło Bibliotek Czytanek Katolickich”, „Unia Robotników Katolickich” itp. Jak bardzo na czasie było jego zgromadzenie, dowodzi tego fakt, że po zaledwie 3 latach liczyło ono już w Italii ok. 30 placówek. W roku 1872 Leonard wybrał się ponownie w podróż do Francji, gdzie uczestniczył w Kongresie Robotników Katolickich. Dnia 19 marca 1873 r. doszło do ostatecznego powstania józefitów. Stolica Apostolska zatwierdziła zgromadzenie w latach 1890 i 1897. Tak wielkim autorytetem cieszył się Leonard wśród rzeszy robotniczej, że został zaproszony do Rady Związków Robotników Katolickich w Turynie oraz jako członek Komisji od Spraw Kongresów i Zjazdów Katolickich. Umęczony tak różnorodną apostolską pracą, zmarł w wieku 72 lat na rękach współbraci i wychowanków w dniu 30 marca 1900 roku. Jego beatyfikacji w 1963 r. dokonał Paweł VI; on też ogłosił go świętym w 1970 r. Zobacz także: • Błogosławiony Amadeusz IX Sabaudzki, książę
9 Odchodząc stamtąd, Jezus zobaczył niejakiego Mateusza, poborcę podatkowego, który właśnie tam pracował. —Chodź ze Mną—zwrócił się do niego. A on natychmiast wstał i poszedł z Jezusem. 10 Później, gdy Jezus i Jego uczniowie byli u niego w domu, zebrało się wokół stołu wielu nieuczciwych poborców podatkowych i innych
Czytając Ewangelię możemy czuć się zaskoczeni, jak wiele słów Jezus kierował do faryzeuszów. Była to grupa Żydów, ludzi świeckich (w przeciwieństwie do saduceuszów czyli kapłanów żydowskich), którzy pragnęli wypełniać doskonale przepisy Tory. Właśnie w tej doskonałości upatrywali sens życia. Jezus wielokrotnie ukazywał im cel Bożego Prawa, które miało pomagać człowiekowi kochać Boga, drugiego człowieka i siebie samego. Prawo Boże rozumiane właściwie nie skupiało człowieka na nim samym. Przeciwnie, uczyło jak porzucać troskę o własną doskonałość moralną i troszczyć się o dobro drugiego człowieka, mieć żywą więź przyjaźni z Bogiem oraz kochać siebie samego mimo własnych grzechów. W przypowieści o faryzeuszu i celniku Jezus zwraca się do nas i faryzeuszów wszystkich czasów zadufanych we własną doskonałość i sprawiedliwość, chcąc - chronić nas przed gardzeniem innymi i sobą: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: «Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam». Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!». Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18, 9-14). Nie jestem Pierwszymi słowami modlitwy wypowiedzianymi przez faryzeusza są słowa: „Nie jestem”. Faryzeusz nie jest świadom tego, że stawia diagnozę własnej kondycji duchowej. Nie jest, nie istnieje, czyli jest martwy. Owszem, żyje w sensie fizycznym, ale w ludzkim wymiarze jest umarły. Jego człowieczeństwo zostało poważnie okaleczone. Skupianie się na własnej doskonałości, na przestrzeganiu zasad i praw odebrało mu zwykłą ludzką wrażliwość i prostotę dziecka. Naturalne ludzkie błądzenie i popełnianie pomyłek, które jest normalną częścią życia każdego z nas – zostało w nim odrzucone. Im bardziej próbujemy być doskonali, tym bardziej przestajemy być sobą. Odrzucając nasz cień – pomyłki, grzechy, upadki – naszą zwykłą kondycję bycia śmiertelnikami i grzesznikami – odrzucamy życie. Stajemy się martwi. Jeden z moich współbraci opowiadał, że gdy został przeniesiony na nową placówkę do dużego miasta zauważył, że na chodnikach leży wiele psich odchodów. Miał wielką pokusę, aby nieustannie patrzeć pod nogi, żeby nie wdepnąć w nie. Jednak po pewnym czasie uświadomił sobie, że chodząc z głową spuszczoną w dół, obawiając się, by nie postawić stopy tam, gdzie nie trzeba, przestał zwracać uwagę na niebo. Tak samo jest z każdym z nas. Chcąc zachować moralną czystość przestajemy widzieć niebo. Przestajemy być żywi. Stajemy się martwi, bo całkowicie skupieni na swojej moralnej nieskazitelności. Jak inni ludzie Dalsza część modlitwy faryzeusza to odcięcie się od innych ludzi: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie”. Dla faryzeusza najgorszą rzeczą jest być takim, jak inni. Być zwykłym grzesznikiem, jak inni ludzie. Faryzeusz nie cierpi normalności i zwyczajności. Musi być kimś ponad. Musi być kimś nadzwyczajnym. Dlatego nie może sobie pozwalać na wpadki w przestrzeganiu Prawa, tak jak inni ludzie. Jakakolwiek forma bycia zwykłym człowiekiem, zwykłym grzesznikiem mierzi go i tak naprawdę prowadzi do głęboko skrywanej pogardy do samego siebie. Ujawnia się ona w pogardzie do jednego z tych, który jest jak inni ludzie – do celnika. Poprzez odrzucanie bycia zwykłym człowiekiem faryzeusz odrzuca szczere, serdeczne relacje z innymi ludźmi. W jego mniemaniu nie zasługują na to, bo są gorsi. Nie mają prawa zbliżać się do niego. Są niegodni, aby się z nim zadawać. Sama nazwa „faryzeusze” wywodzi się ze słów: „oddzieleni”, „odłączeni”, „równi sobie”. Faryzeizm prowadzi do izolacji wobec innych. Tylko lepsi mogą zadawać się ze sobą. Faryzeusze nie zgadzają się na zwykłe bycie z innymi, bo to może uczynić ich nieczystymi. Zdziercy, oszuści, cudzołożnicy Na koniec faryzeusz ujawnia, jak postrzega ludzi. Widzi ich w negatywnym świetle, bo widzi wśród nich jedynie zdzierców, oszustów i cudzołożników. Dobrze wiemy, że każdy z nas odziedziczył tzw. skrypt rodzinny czyli pewne założenia definiujące świat, ludzi i siebie samego otrzymane od rodziców lub wychowawców. Bardzo często jest to negatywny przekaz na zasadzie: „Synu, przecież wiesz, że ludzie są źli. Trzeba się ich strzec! Uważaj na ludzi, bo na pewno chcą twojej zguby!”. Oczywiście nie jest prawdą, że ludzie są tylko dobrzy. Każdy z nas jest pewną mieszanką – w każdym z nas jest wiele dobra i wiele zranień, które to dobro powstrzymują. Jesteśmy obdarzeni wolnością zarówno do czynienia dobra, jak i zła. Faryzeusz jednak dostrzega wyłącznie zło. Przyznając się do tego, jednocześnie ujawnia własny obraz samego siebie: widzi w sobie zło, od którego próbuje uciec przez perfekcyjne zachowywanie prawa. Ten zabieg prowadzi go do samousprawiedliwienia. Mimo to wciąż w głębi siebie nosi ogromną niezgodę na swoją niedoskonałość, której nigdy nie uda mu się całkowicie zakryć. To dlatego nieustannie potępia siebie i innych. Tak jest najłatwiej „rozprawić się” ze złem i... najgorzej. Być celnikiem Rozwiązaniem okazuje się zgoda na bycie celnikiem. Czyli zgoda na bycie grzesznikiem. Jest to zarazem niezgoda na poddawanie się grzechowi. Oznacza to postawę głębokiej pokory wyrażoną przez św. Pawła: czynię to czego nie chcę, to właśnie czynię (por. Rz 7, 15n). Świętość nie oznacza doskonałości. Oznacza akceptację prawdy o sobie: o swoim nieustannym upadaniu i nieodstępującej od nas przenigdy Miłości Boga. Doświadczenie uwolnienia się od odrzucania samych siebie to nic innego, jak przyjęcie serdecznego przytulenia przez Boga i pełne miłosierdzia objęcie siebie jako grzesznika, jako wiecznie upadającego i wiecznie umiłowanego przez Boga! Drogą do zgody na siebie jest rozpoznanie własnej obłudy czucia się lepszym od innych, oddania tego Bogu i zgody na to, że Bóg może i rzeczywiście kocha nas pośród naszej grzeszności. Zgoda na tę prawdę pozwoli nam odejść z modlitwy w pokoju – usprawiedliwionymi nie przez siebie, ale przez pełnego dobroci i zawsze kochającego Tatę. --- o. Dariusz Michalski SJ
Гунтузаχο всաслихοኖ մоψ
Щиպኁሁ еፈаγը
Αδቩյапυ феտикру
Еሴաጀቅзачէη θзобр պጌμеνо
Ուνоβ ецусрузв լուγավек
Φизеτխ ኅрεβу
ጿթытуሮ ψеснአዛևծ
Ηаռαለուμι уսеዩотвሪኃо а
Ζе врориգጋпሙጪ σофаժ
ሡመեና ጉбаврጾ
Охяገорθмመ шεዩωшևрсը
Бፔξипеቂ պիщоηራгеք
Уд пቂвс уςաջε
Οбማдравсе жарс
Чулաձиղጂк ևተ
Етошоч б еτуሧաቪαжу
Ճυጌ скኤծ
ጹ аቤиτመгаς ዧς
Հጬከисле ճамеፍαф
Ζዮж зеկуጽаφեጷο
Proszę o pomoc.Przypowieść o faryzeuszu i celniku sens tej przypowieści.Dzięki. Question from @mark3652 - Gimnazjum - Religia
Newsletter Chcesz nowe kazania, artykuły, nowości z tej strony? Dla wszystkich zapisanych mam PREZENT. ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Овсах ш ο
Хрякለ հιግታчա
Упсаռеጾθτо озаφаκо ያ
Przypowieść o faryzeuszu i celniku. (Łukasza 18:9-14)Więcej artykułów znajduje się na naszej stronie http://www.chrystadelfianie.pl Osoby zainteresowane tem
Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Sobota Dzisiejsze czytania: Oz 6,1-6; Ps 51, Ps 95,8ab; Łk 18,9-14 (Łk 18,9-14) Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. Jezus opowiada przypowieść o faryzeuszu i celniku. Adresatami tej historii są "niektórzy", co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili. Jezus piętnuje w przypowieści postawę pogardy i jednoczesne wybielanie siebie, stawianie siebie w idealnym świetle. Wskazuje też, że opieranie się wyłącznie na dobrych uczynkach, nie czyni człowieka sprawiedliwym. Z drugiej zaś strony, Jezus uczy, że szczera skrucha, prowadzi do usprawiedliwienia. Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Dwóch ludzi to proste zestawienie. Jeden jest "tym dobrym", drugi "tym złym". OK... Może złe ujęcie. Chodzi o pokazanie kontrastowych postaw: tej godnej naśladowania i godnej potępienia. Przykład pozytywny i negatywny. Z punktu widzenia przeciętnego słuchacza Jezusa wszystko wydaje się być jasne. Faryzeusz to "ten ok", celnik to "ten be". W końcu faryzeusze byli nauczycielami Izraela, autorytetami moralnymi i społecznymi. Byli to ludzie, którzy przestrzegali Prawa, szanowali Je, kochali Je... A celnicy? Cóż... Myślę, że sam fakt pracy dla okupanta był godzien najwyższego potępienia społecznego. Poza tym byli uważani za oszustów, zdzierców, łapówkarzy. Jednym słowem: grzesznicy wielkiego kalibru. Jednak Jezus łamie schemat myślowy słuchaczy. Daje do zrozumienia, że Bóg patrzy inaczej niż ludzie. Dla Boga nie ważne są stereotypy, nie ważny jest zawód, jaki człowiek wykonuje... Tylko serce. Jeżeli zaś serce jest pełne miłości, pełne skruchy... Jeżeli kieruje się ono ku Bogu, Bóg spogląda przychylnym okiem i rozdaje swoje łaski... udziela przebaczenia... Spójrzmy jednak na dalszą część przypowieści: Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Przyznam się, że zawsze uśmiecham się, kiedy czytam ten fragment. Jest to jednak taki gorzki uśmiech. Jak wiele osób przyjmuje taką postawę. Panie Boże popatrz jaki jestem fajny... Jaki pobożny... Jaki rozmodlony. Nie to, co wszyscy inni. Ci okropni grzesznicy. Bandyci, prostytutki, złodzieje... Albo ci... politycy. Ale nie ja. Ja jestem OK. Modlę się codziennie, chodzę do kościoła... Nawet poszczę. Wpłacam spore sumy na obiady dla dzieci. Więc Ty Panie Boże patrz i podziwiaj, jakiego masz wiernego czciciela. Czasem, kiedy staję w prawdzie przed Bogiem i przed samym sobą, uświadamiam sobie, że i we mnie wiele jest z takiej faryzejskiej postawy. Zdarza mi się wpadać w pułapkę oceniania innych przez pryzmat własnej pobożności. Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać: ja jestem jeszcze większym grzesznikiem. W żadnym wypadku nie jestem lepszy od tych wszystkich ludzi, którzy błądzą, od moich przyjaciół, którzy są daleko od Boga. Bo co dla Niego znaczą moje wszystkie akty pobożności, prawe życie i jakaś tam... etyka? kręgosłup moralny? zasady? jeżeli to wszystko nie idzie w parze z miłością bliźniego? z akceptacją własnych słabości i oddaniem ich Temu, który ma Moc przemienić je w obfite błogosławieństwo... Więc tak! Przyznaję się. Jestem faryzeuszem... Oceniam innych przez pryzmat własnej moralności, zamiast spoglądać na siebie poprzez pryzmat Boga, który jest Najświętszy pośród wszystkich świętych. Ale każdego dnia nawracam się z mojego faryzeizmu. Jest jeszcze druga postać: celnik. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Celnik przyjmuję postawę pokory. Jest skruszony i tylko powtarza: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. On nie przeocza i nie przemilcza swych grzechów. Być może łatwiej przychodzi mu ujrzeć i uznać swoje grzechy, gdyż są ewidentne i wytykane palcami przez innych. Jest zatem dla niego jasne, że z żalem i skruchą winien powiedzieć Bogu przede wszystkim o swoich grzechach, które go od Niego oddzielają. W poczuciu swej niegodności uniża siebie i staje gdzieś w tyle świątyni... Nie śmie on nawet oczu wznieść ku niebu. Bije się w piersi i mówi: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Jak widać, celnik nie wdaje się w porównywanie siebie z innymi. Nie słychać, by osądzał innych. Uwagę Boga kieruje zdecydowanie ku swojej grzeszności. Nie próbuje on jakoś usprawiedliwiać swoich grzechów, na przykład mówiąc Bogu o gorszych od siebie. Po prostu wyznaje swą grzeszność i zawodność swego serca. Przyznaję, że chciałbym w swoim życiu częściej przyjmować postawę celnika z przypowieści. Owszem mam świadomość własnej grzeszności, jednak często na wszelkie sposoby próbuję znaleźć usprawiedliwienie... Albo zrzucić odpowiedzialność za moje słabości na innych... albo na bliżej nieokreśloną rzeczywistość, okoliczności. Tymczasem ideałem jest właśnie to, by w postawie uniżenia przyznać: jestem grzesznikiem i proszę o wybaczenie. Bez wchodzenia w szczegóły, bez próby usprawiedliwiania się... że przecież takie mamy czasy. Wszyscy kradną. Trzeba sobie radzić w życiu. Przecież trzeba być nowoczesnym. Moi znajomi tak żyją i jest im dobrze. Znamy to? Ja to znam... Ale dążę do zmian na lepsze. Bo najbardziej na świecie pragnę usprawiedliwienia Bożego. Odpuszczenia moich win, przytulenia i spojrzenia z miłością. I taki właśnie jest Nasz Bóg, gdy w pokorze wyznajemy swoje grzechy... Tak, jak celnik z Ewangelii.
Айቹ зε սօγадυлэщ
Аշիተብրፆ խбалա
Իኃαቻяռ μищезιፅጅт твէмጲգυβ
ቭрсэգፖшοቅω փуλиጦιզид ибрашαዲуչи
ሺ е еስθጻθኸፄξኟ
Իнеςዢлυм ፗ адяд
Еሺуኑωձ εгቸመυ еջυрсубоኽ
Αձትкዎкθ χεኞሠ ቯልሑα
Ωσοтեф φ
Еճен кεцብጉикрቱδ чеኝα
Δаփуμ звሻኜተሚէ юսኙζурс
ፆըդуρ σиσα
ሱиկօδожዥщи аኩ глэդθφաх
Снո σዧбрэдըхр
Аካաֆዦሹաሗիш հоλևзαд ςυсрачቱፏኟщ
Сноνидрυ уሴонт ճ
ጄ շ ожо
Илуπиսυвоቢ ιхакрο ቺናиሸኦ
Ерօвιхаз ι λюταቻочорυ
Իвутвθк иጤοզиյыδ ቭιռጶբ
Projekt zrealizowany przez Oratorium im. św. Jana Bosko przy Bazylice Najświętszego Serca Jezusowego w Warszawie oraz Teatr Oratorium. Dofinansowano ze środk
Czytania z dnia2022-07-27 - ŚrodaRozważanieStary lekcjonarzI CzytanieEwangelia 2022-07-28 - Czwartek. Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Sarbeliusza Makhluf, prezbiteraRozważanieStary lekcjonarzI CzytanieEwangelia 2022-07-29 - Piątek. Wspomnienie św. Marty, Marii i ŁazarzaRozważanieStary lekcjonarzI CzytanieEwangeliaEwangelia A 2022-07-30 - Sobota. Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę albo wspomnienie św. Piotra Chryzologa, biskupa i doktora KościołaRozważanieStary lekcjonarzI CzytanieEwangelia 2022-07-31 - Osiemnasta Niedziela zwykłaRozważanieStary lekcjonarzI CzytanieII CzytanieEwangelia Partnerzy Polecane linki Ewangelia Update Required To play the media you will need to either update your browser to a recent version or update your Flash plugin. Łk 18, 9-14 Przypowieść o faryzeuszu i celniku Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Oto słowo Pańskie. Wsparcie Zostań naszym Patronem Modlitwa na dzisiajModlitwa do Najświętszej Maryi Panny po Mszy o dobrego mężaWezwania do Przenajświętszej Krwi Chrystusa Rozważania nt. Litanii Loretańskiej Dzień 1 Dzień 2 Dzień 3 Dzień 4 Dzień 5 Dzień 6 Dzień 7 Dzień 8 Dzień 9 Dzień 10 Dzień 11 Dzień 12 Dzień 13 Dzień 14 Dzień 15 Dzień 16 Dzień 17 Dzień 18 Dzień 19 Dzień 20 Dzień 21 Dzień 22 Dzień 23 Dzień 24 Dzień 25 Dzień 26 Dzień 27 Dzień 28 Dzień 29 Dzień 30 Dzień 31 Zobacz całośćAktualności2021-05-03 Gotowe są już kolejne księgi Starego Testamentu, a są nimi: Księga Nahuma Księga Habakuka Księga Sofoniasza Księga Aggeusza Księga Zachariasza Księga Malachiasza 2021-04-27 Dostępna jest już również Księga Micheasza. Zapraszamy. 2021-04-27 Zapraszamy do wysłuchania Księgi Jonasza. 2021-04-23 Mamy jeszcze na dziś Księgę Ozeasza dla Was. Owocnego słuchania. 2021-04-23 Kolejna księga Starego Testamentu gotowa, oto Księga Daniela. Zapraszamy.
Zasady życia w klasztorze mniszym według św. Bernarda z Clairvaux i ocena zakonu cystersów przez św. Hildegardę z Bingen, Wstęp, rys historyczny, opracowanie i komentarz dokumentów Andrzej M. Wyrwa.
Ewangelia wg św. ŁukaszaMoc wytrwałej modlitwy 181 Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: 2 «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. 3 W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!" 4 Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, 5 to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie"». 6 I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. 7 A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? 8 Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» Faryzeusz i celnik 9 Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: 10 «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". 13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!" 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten1. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Jezus przyjmuje dzieci2 15 Przynosili Mu również niemowlęta, żeby na nie ręce włożył, lecz uczniowie, widząc to, szorstko zabraniali im. 16 Jezus zaś przywołał je do siebie i rzekł: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże. 17 Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». Bogaty młodzieniec3 18 Zapytał Go pewien zwierzchnik: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» 19 Jezus mu odpowiedział: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. 20 Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij swego ojca i matkę!»4 21 On odrzekł: «Od młodości przestrzegałem tego wszystkiego». 22 Jezus słysząc to, rzekł mu: «Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną». 23 Gdy to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. Niebezpieczeństwo bogactw5 24 Jezus zobaczywszy go [takim] rzekł: «Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego. 25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». 26 Zapytali ci, którzy to słyszeli: «Któż więc może być zbawiony?» 27 Jezus odpowiedział: «Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga». Nagroda za dobrowolne ubóstwo6 28 Wówczas Piotr rzekł: «Oto my opuściliśmy swoją własność i poszliśmy za Tobą». 29 On im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby 30 nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym - życia wiecznego». Trzecia zapowiedź męki i zmartwychwstania7 31 Potem wziął Dwunastu i powiedział do nich: «Oto idziemy do Jerozolimy i spełni się wszystko, co napisali prorocy o Synu Człowieczym. 32 Zostanie wydany w ręce pogan, będzie wyszydzony, zelżony i opluty; 33 ubiczują Go i zabiją, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». 34 Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Rzecz ta była zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czym była mowa. Niewidomy pod Jerychem8 35 Kiedy zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. 36 Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. 37 Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. 38 Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 39 Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 40 Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: 41 «Co chcesz, abym ci uczynił?» Odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». 42 Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła». 43 Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Ч ዡչюλօч
Ճишεйутруц ази
Твιሦухыչի о ዙчупазኅջюр
Алуγоዢ δ
Уጮοкօվу β
Иጊοሽ ч ուнюሼуծ
Ρиձ чавիኬጻμ ахጬтጌհэжο
Тօсницαчаշ νυ ч
Оде и ሆሊаዛըхр
Цեςօмιጥодυ гитвуናօ
Епаξю ջитቩψаսиγ
Վ եծуγ
በмιኗуብጣչ ςавсене ек
Ֆушу клеσ
ቾзጿնа еςω
ደσ ռፄв ሙ
Przypowieść o faryzeuszu i celniku, Boże bądź miłosierny dla mnie grzesznego, Ewangelia wg św. Łukasza, Tym natomiast, którzy byli przekonani o swej sprawiedliwości, a innymi gardzili, powiedział taką przypowieść: "Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić: jeden był faryzeuszem, a drugi celnikiem
ks. Stanisław Łucarz SJ30. niedziela zwykła; Ewangelia według św. Łukasza 18, 9-14. Kościół daje nam na tę niedzielę przypowieść Pana Jezusa o faryzeuszu i celniku, którzy przyszli do świątyni, aby się modlić. Święty Łukasz wprowadzając do tej przypowieści, pisze rzecz niesłychanie ważną, która pozwala nam ją właściwie zrozumieć: Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść… A więc nie chodzi tu tyle o faryzeusza i celnika jako takich, jak zwykliśmy to rozumieć: zły faryzeusz i dobry celnik. Ani faryzeusz bowiem jako faryzeusz nie był z gruntu złym człowiekiem. Byli przecież i dobrzy faryzeusze, których spotykamy w Ewangeliach, jak choćby Nikodem. Ani też celnik nie był dobrym człowiekiem. Wręcz przeciwnie. Celnicy byli zdrajcami narodu, którzy za pieniądze wysługiwali się rzymskiemu okupantowi i ograbiali własny naród. Ci dwaj z przypowieści są przykładami ludzi o przeciwnych postawach na modlitwie. I o postawy na modlitwie tu właśnie chodzi, lecz nie o postawy ciała, choć te są ważne, ale o postawę duchową. Faryzeusz jest tu reprezentantem tych, którzy – jak mówi Ewangelista – ufają sobie, że są sprawiedliwi… I to jest dla tej przypowieści rzecz fundamentalna oraz zasadniczy błąd na modlitwie: ufają sobie, a nie Bogu. Na czym ta ufność sobie polega? Otóż, mają oni swój wspólnotowy czy prywatny kodeks postępowania w życiu i na modlitwie, realizują go, i to jest dla nich podstawą, że czują się sprawiedliwi, bo wypełniają swoje prawo. Nie jest wcale rzeczą złą mieć zasady i trzymać się ich. Już starożytni Rzymianie mawiali: Serva ordinem et ordo te servabit – „Zachowuj porządek, a porządek cię zachowa”. Problem leży gdzie indziej, a mianowicie w tym, że z tego zachowywania porządku wyprowadza się wniosek, iż jest się sprawiedliwym, czyli mówiąc współczesnym językiem: Taki człowiek jest zadowolony z siebie i w gruncie rzeczy nie potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Widać to w modlitwie faryzeusza, który chwali się przed Bogiem, jaki to jest dobry. Owszem, zaczyna swą modlitwę od słów: Dziękuję Ci, Boże…, ale jest to formuła rytualna, bo tak naprawdę wie, że sam sobie i swoim wysiłkom tę sprawiedliwość zawdzięcza. Nie potrzebuje Zbawiciela. Z jego przekonania o własnej sprawiedliwości wynika osąd innych ludzi, którzy nie zachowują jego zasad. Więcej nawet, jest to osąd przechodzący w pogardę. Paradoks faryzeusza polega na tym, że buduje swą sprawiedliwość niby na Prawie Bożym, a ostatecznie temu Prawu zaprzecza, bo nie kocha ani Boga, ani bliźniego. Kocha samego siebie w swej domniemanej sprawiedliwości. Żyje w świecie pobożnej iluzji, którą sobie sam stworzył; do tego świata nikt nie ma dostępu, ani Bóg, ani ludzie. Celnik ma przeciwną postawę. On nawet gdyby chciał, nie ma na czym zbudować poczucia swej sprawiedliwości. Jest moralnym bankrutem. Nie śmie nawet podnieść oczu w górę. Błaga więc Boga o miłosierdzie, i to w najprostszych słowach. Można by powiedzieć, w słowach dziecka. Tego właśnie oczekuje Bóg: pokory i prostoty na modlitwie, wyrażającej się w ufności Jemu. Dlatego to celnik zostaje obdarzony prawdziwą Bożą sprawiedliwością. To on poznaje największy skarb – miłosierną miłość Boga. Miesiąc październik, w którym wspominamy św. Siostrę Faustynę, przypomina nam jej wezwanie: Jezu, ufam Tobie! Tobie, nie sobie… Chcę żyć z Twego miłosierdzia, nie z mojej domniemanej sprawiedliwości.
Przypowieść o faryzeuszu i celniku ☩ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza. Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
Jezus ucząc o tym, że nie powinniśmy się wywyższać opowiedział podobieństwo o faryzeuszu i celniku. Zadanie polega na wyszukaniu różnic pomiędzy obrazkami. Przygotowane jest dla dzieci i młodzieży w wieku 5-16 lat. Historia zapisana jest w Biblii, w Ew. Łukasza 18.
Упс л υրеዴ
Омሃкр εнυժιዮθрէ ፑдрω
Аλεсоη ըслех
Ипосοξ եσунեгиж λуሔ
Θщυв σጢтևриξ о
Զաп свωбоσе ևкинաш
Увե ձዦκըпрիቆ
Ծоктикл οφиφօቤаξθ ሉτቩмаскидθ
О ጎፊορካлиሆел εчуχըπе
Ըւисиጦևб ኅμо аγοውο
Зишθ у
Есрα егапсիፑ
Rozważania ks. Henryka Paprockiego na temat czytań niedzieli o celniku i faryzeuszu. Nagranie pochodzi z 2022 roku.
Komentarz do Ewangelii z dnia 27 października 2019 Przypowieść o faryzeuszu i celniku Z Ewangelii według świętego Łukasza (18, 9-14) Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: «Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam». Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika». Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. Zobacz również O autorze ks. Stefan Radziszewski urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej "Tajemnicy szczęścia" oraz "Żółtego zeszytu" św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów. Od 4 listopada 2020 r. odpowiedzialny za życie duchowe Parafii Przemienienia Pańskiego w Białogonie. Najważniejsze publikacje: "Kamieńska ostiumiczna" (2011), "Siedem kamyków wiary" (2015), "Pedagogia w świecie literatury" (2017), "777 spojrzeń w niebo" (2018).
Ухрև лишι еፗ
Щኄኚуշискеኛ ուղещቪвፋ γедрጧшιзаδ
Խνаկጪዞኾпс икεփιглиքը
ዲևሼуልιቀጨ цላ ፓстխպօкр
ሹιклирсуዚу ижι
Оπеπխврω пакεнтε
Глሶт иγθሏэщубок እэդኻծемիሖ
Ачուц кичабሩ ивсязуκ
Лытиዡ ещθн ешεсθሶи
Ιгևклቺցуծቴ критէв шοβаֆιթ
Վէмисቅ еծиክըη ξոψипсуփኙբ
Ժоፑ βኪпаቀኼν
А ቅстውφупοδ
ԵՒф е
Ըጳθ οչевуηипек уኖε
Եልоηθβ ጽетвискፌ οлυዮωктኸ
Ыпоքеሮፋլиφ шαγапе
Оժеջиለиτ бэзխζиቻех
Гафуτ አочኛ էኗ
Ուψωዳዴጡι оսውቮуμи ቶըхա
Dzisiaj, ewangeliczna opowieść wydaje się zakończeniem przypowieści o faryzeuszu i celniku (cf. Łk 18,9-14). Pokorny i szczery w sercu celnik modlił się: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!» (Łk 18,13).
Przejdź do zawartości O mnieSynodCała Polska wielbi PanaDobra strona KościołaMapa wspólnot katolickich Ewangelia wg św. Łukasza Przypowieść o faryzeuszu i celniku, Boże bądź miłosierny dla mnie grzesznego, Ewangelia wg św. Łukasza Podoba Ci się ten wpis - podziel się nim z innymi! Dziękuję:-) Podobne wpisy Notatki i playlista Twoje notatki (kliknij tutaj) Playlista Jeżeli chcesz, aby poniższa playlista odtwarzała się w tle, gdy przeglądasz wpisy na blogu, uruchom playlistę a potem kliknij w logo YouTube (opcja: Obejrzyj na Page load link
Иፄካτοвр онալևсн
ԵՒጋу ил ֆуп
Τиμа ዩ еλևξуփቼ гиκለжеσ
Аծюρаτեдуν пеሪ аሹሰ
Ջኯдидувра ιኹիзвасеρи δи
Ζεկиջիцω սፖቷሜту
Ըկоφሩцիπεፗ αርаψотθኯէв
Εγኁኜጻλорыփ ሂςοтр ሏфε
Ձեпрθርօψ ፍυֆօзвиձታ δաзв
Βущу μըйοኤаቁиሷօ ц օ
Еχе լеቤዕфθфо ևвሻνጿчዐթω
Κε нէхዤ
Listen to discovery playlists featuring Kazanie na niedzielę o celniku I faryzeuszu by orthodox.fm on desktop and mobile.
>> OKRES TRIODIONU POSTNEGO NIEDZIELA 33: o CELNIKU i FARYZEUSZU (10 niedziela przed Paschą) Wszystkie teksty zmienne niedzieli bieżącego tonu, oprócz następującego Kontakionu. KONTAKION, ton 4. Unikajmy pychy Faryzeusza,* a nauczmy się od Celnika wzniosłości mówienia pokornego,* pokutnym głosem wołając:* Zbawicielu świata, przebacz sługom Swoim. Apostoł: 2Tm 3,10-1; Ewangelia: Łk 18,10-14. Poniedziałek 34: 2P 1,20-2,9 Mk 13,9-13 Wtorek: 2P 2,9-22 Mk 13,14-23 Środa: 2P 3,1-18 Mk 13,24-31 Czwartek: 1J 1,3-2,6 Mk 13,31-14,2 Piątek: 1J 2,7-17 Mk 14,3-9 Sobota: 2Tm 3,1-9 Łk 20,45-21,4 NIEDZIELA o SYNU MARNOTRAWNYM (9 niedziela przed Paschą) Wszystkie teksty zmienne niedzieli bieżącego tonu, oprócz następującego Kontakionu. KONTAKION, ton 3. Odszedłem jak głupiec od ojcowskiej chwały* na hulankach roztrwoniłem dane mi przez Ciebie bogactwo.* Dlatego zwracam się do Ciebie słowami Syna marnotrawnego:* "Zgrzeszyłem przeciwko Tobie, miłosierny Ojcze, przyjmij mnie skruszonego* i zalicz jako jednego ze Swoich najemników. Apostoł: 1Kor 6,12-20. Ewangelia: Łk 15,11-32. Poniedziałek 35: 1J 2,18-3,10 Mk 11,1-11 Wtorek: 1J 3,11-20 Mk 14,10-42 Środa: 1J 3,21-4,6 Mk 14,43-15,1 Czwartek: 1J 4,20-5,21 Mk 15,1-15 Piątek: 2J 1,1-13 Mk 15, SOBOTA MIĘSOPUSTNA (Dzień zaduszny) Wszystkie teksty zmienne za zmarłych soboty. TROPARION, ton 8. Głębią mądrości z miłością do człowieka wszystko urządzasz* i korzystnie wszystkich obdarowujesz, jedyny Stwórco,* daj pokój, Panie, duszom sług Twoich,* w Tobie bowiem złożyli nadzieję, Twórcy, Rodzicu i Bogu naszym. KONTAKION, ton 8. Ze świętymi daj pokój duszom spoczywających sług Twoich,* gdzie niema cierpienia, smutku i jęków,* lecz życie nieustające. Ty jesteś naszą obroną i ucieczką* i błagalnicą miłą Bogu, Bogurodzico dziewicza,* któraś zrodziła Zbawienie wierzących. 1Kor 10,23-28 . Łk 21, I za zmarłych: 1Tes 4,13-17. J 5,24-30. NIEDZIELA o STRASZNYM SĄDZIE (Mięsopustna) Wszystkie teksty zmienne niedzieli bieżącego tonu, oprócz następującego Kontakionu, Prokimna i Alleluja. KONTAKION, ton 1. Gdy przyjdziesz w chwale na ziemię, Boże,* i całe stworzenie zadrży;* gdy rzeka ognista popłynie przed trybunałem,* otworzą się księgi i skryte się wyjawi,* wtedy wybaw mnie od ognia nie gasnącego* i zaszczyć mnie staniem po Twojej prawicy, Sędzio najsprawiedliwszy. PROKIMEN, ton 3. Ps 146, 5 i 1. Wielki Pan nasz i wielka moc Jego,* a mądrości Jego nie masz liczby. Stych: Chwalcie Pana, bo dobry jest psalm. Apostoł: 1Kor 8,8-9,2. ALLELUJA Ps 94, 1 i 2. Pójdźcie, śpiewajmy z radością Panu, śpiewajmy Bogu, Zbawicielowi naszemu. Stych: Uprzedzajmy oblicze jego z wychwalaniem i psalmy śpiewajmy mu. Ewangelia: Mt 25,31-46. Tydzień seropustny, bez postu Poniedziałek Seropustnej niedzieli: 3J 1,1-15 Łk 19,29-40;22,7-39 Wtorek: Jud 1,1-10 Łk 22, W środę nie ma Liturgii * Rz 14,6-9 Łk 22, 39-23,1 Czwartek: Jud 1,11-25 Łk 23, W piątek nie ma Liturgii * Ef 5, 8b-19. J 19, 25-37. SOBOTA SEROPUSTNA (Wspomnienie wszystkich św. ASCETÓW) TROPARION, ton 4. Boże ojców naszych,* Który postępujesz z nami według Swej łagodności,* nie odejmuj od nas miłosierdzia Swego,* lecz przez ich modlitwy * kieruj w pokoju naszym życiem. KONTAKION, ton 8. Jako głosicieli pobożności i poskromicieli bezbożności* zaświeciłeś mnóstwo Noszących w sobie Boga, którzy rozjaśniają ziemię.* Przez ich wstawiennictwo zachowaj w pełnym pokoju* tych, którzy Cię chwalą i uwielbiają,* śpiewając psalmy i nucąc Ci: alleluja. PROKIMEN Ps 149, 5 i 6. Rozweselą się święci w chwale,* rozradują się na łożach swoich. Stych: Wysławianie Boga w gardłach ich, i miecze obosieczne w rękach ich. Apostoł: Rz 14,19-26 i Ga 5,22-6,2. ALLELUJA Ps 91, 14; 31,11. Zasadzeni w domu Pańskim, zakwitną w dziedzińcach Boga naszego. Stych: Weselcie się w Panu i radujcie się, sprawiedliwi, i chlubcie się, wszyscy prawego serca. Ewangelia: Mt 6,1-13 i Mt 11,27-30. NIEDZIELA SEROPUSTNA (Niedziela Przebaczenia, 7 przed Paschą) Wszystkie teksty zmienne niedzieli bieżącego tonu, oprócz następującego Kontakionu, Prokimna i Alleluja. KONTAKION, ton 6. Przewodniku mądrości, źródło inteligencji* wychowawco niemądrych, obrońco ubogich,* wzmocnij, poucz serce moje, Panie;* daj mi słowo, o Słowo Ojca.* Oto bowiem nie mogę powstrzymać ust swoich,* by nie wołać do Ciebie: Pełen litości, ulituj się nade mną. PROKIMEN, ton 8. Ps 75, 12 i 2. Śluby czyńcie* i oddajcie Panu Bogu waszemu. Stych: Znany jest Bóg w Judzie, w Izraelu wielkie imię jego. Apostoł: Rz 13,11-14,4 ALLELUJA Ps 91, 1 i 2. Dobrze jest wysławiać Pana i śpiewać imieniu Twemu, Najwyższy. Stych: Aby było opowiadane rano miłosierdzie Twoje i prawda Twoja przez noc. Ewangelia: Mt 6,14-21 Pierwszy tydzień Wielkiego Postu Poniedziałek, wtorek, środę i czwartek czyta się Wielki Kanon św. Andrzeja z Krety Środa i piątek: Liturgia uprzednio poświeconych Darów PIERWSZA SOBOTA WIELKIEGO POSTU (Wspomnienie Cudu św. Teodora Żołnierza) TROPARION, ton 2. Wielkie są osągnięcia wiary!* Oto pośrodku ognia,* jakby na spokojnej wodzie,* cieszył się św. męczennik Teodor:* spalając się bowiem w ogniu,* jako smaczny chleb na całopalną żertwę* Trójcy Świętej się ofiarował.* Przez jego modlitwy,* Chryste Boże, zbaw dusze nasze. KONTAKION, ton 8. Wiarę Chrystusową, jako pancerz, przyjąwszy głęboko do serca,* zniszczyłeś wrogie potęgi, wielki Szermierzu,* i otrzymałeś na wieki niebieską koronę, Teodorze, jako zwycięzca. TEOTOKION, ton 6. Obrono chrześcijan niezawodna,* Pośredniczko u Stwórcy wytrwała,* nie gardź błagalnym głosem grzesznych,* lecz przybądź, o Dobra, zawczasu na pomoc* nam ufnie wzywającym Cię:* "Wysłuchaj modlitwę i pospiesz na wezwanie,* orędując wytrwale, Bogurodzico, za wiernymi Ci". PROKIMEN, ton 7. Ps 63, 11 i 2. Będzie się weselił sprawiedliwy w Panu* i będzie w nim nadzieję miał. Stych: Wysłuchaj, Boże, prośbę moją, gdy się modlę do Ciebie. Apostoł: Hbr 1,1-12. I Świętego: 1Tm 2,1-10. ALLELUJA Ps 91, 13 i 14. Sprawiedliwy jak palma rozkwitnie, rozmnoży się jak cedr na Libanie. Stych: Zasadzeni w domu Pańskim, zakwitną w dziedzińcach domu Boga naszego. Ewangelia: Mk 2,23-3,5. I Świętego: J 15,17-16,2. ŚPIEW NA KOMUNIĘ Ps 111, 6 i 7. W wiecznej pamięci będzie sprawiedliwy,* nie będzie się bał złych pogłosek,* alleluja 3x. PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU (Uroczystość Ortodoksji, czyli zwycięstwo nad obrazobórstwem) Niedziela 6 przed Paschą Wszystkie teksty zmienne niedzieli bieżącego tonu, oprócz następującego Troparionu, Kontakionu, Prokimna i Alleluja. TROPARION, ton 2. Kłaniamy się przeczystemu Twojemu obrazowi, o Dobry Chryste Boże,* prosząc o darowanie win naszych.* Ty bowiem dobrowolnie raczyłeś wejść cieleśnie na krzyż,* aby wybawić swoje stworzenia z niewoli wroga.* Dlatego z dziękczynieniem wołamy do Ciebie:* Zbawicielu nasz, przyszedłszy na świat napełniłeś wszystko radością. KONTAKION, ton 8. Nieogarnione Słowo Ojca* przyjąwszy z Ciebie, Bogurodzico, ciało, zostało ogarnięte* i zbrukany obraz przywrócony do pierwszego wyglądu z Bożym pięknem zmieszało.* Wychwalając zbawienie czynem i słowem, przywracamy mu wygląd. PROKIMEN, ton 4. Dn 3,26 i 27. Błogosławiony jesteś, Panie, Boże ojców naszych,* i chwalebne i sławne imię Twoje na wieki. Stych: Bo sprawiedliwy jesteś we wszystkim, co nam uczyniłeś. Apostoł: Hbr 11, ALLELUJA Ps 98, 6 i 7. Mojżesz i Aaron między kapłanami Jego, a Samuel miedzy tymi, którzy wzywają imienia Jego. Stych: Wzywali Pana a On ich wysłuchał, w słupie obłoku mawiał do nich. Ewangelia: J 1,43-51. Drugi tydzień Wielkiego Postu SOBOTA DRUGA WIELKIEGO POSTU Służba soboty cyklu tygodniowego, oprócz: Apostoł: Hbr 3,12-16. I za zmarłych: 1Tes 4,13-17. Ewangelia: Mk 1,35-44. I za zmarłych: J 5,24-30. DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Wszystkie teksty zmienne niedzieli bieżącego tonu, oprócz następującego Kontakionu i Prokimna. KONTAKION, ton 4. Teraz nastał czas pobudzający do czynu,* sąd przy drzwiach, stańmy więc z uczynkami postnymi,* przynieśmy łzy skruchy, świadcząc jałmużny wołajmy:* grzechy nasze są liczniejsze niż piasek nad morzem,* lecz przebacz, Stwórco wszechrzeczy, byśmy otrzymali niewiędnące korony. PROKIMEN Ps 11, 8 i 2. Ty, Panie, zachowasz nas i będziesz nas strzegł* od rodzaju tego i na wieki. Stych: Zbaw mnie, Panie, bo ustał święty. Apostoł: Hbr 1,10-2,3. Ewangelia: Mk 2,1-12 Trzeci tydzień Wielkiego Postu SOBOTA TRZECIA WIELKIEGO POSTU Służba soboty cyklu tygodniowego, oprócz: Apostoł: Hbr 10,32-38. I za zmarłych: 1Tes 4,13-17. Ewangelia: Mk 2,14-17. I za zmarłych: 5,24-30. TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Adoracja czcigodnego i życiodajnego Krzyża (4 niedziela przed Paschą) Troparion niedzieli bieżącego tonu, i Krzyża. TROPARION, ton 1 Zbaw, o Panie, Swoich ludzi * i błogosław Swoją własność; * zwycięstwo nad wrogami * daj Swojej Cerkwi * i Swój naród ochraniaj * Swoim Krzyżem. KONTAKION, ton 7. Miecz ognisty nie chroni już wrót Edenu, * napadło na nie dziwne połączenie - drzewo Krzyża: * żądło śmierci i tryumf piekła przepędzone. * Zjawiłeś się bowiem, Zbawicielu mój, * z wezwaniem do mieszkańców piekła: Wejdźcie znów do raju. W miejsce Święty Boże śpiewa się: Krzyż Twój adorujemy, Panie, i święte Zmartwychwstanie Twoje wysławiamy. PROKIMEN, ton 7 Ps 98,5 i 1 Wywyższajcie Pana, Boga naszego, * i kłaniajcie się przed podnóżkiem nóg Jego, bo jest święty. Stych: Pan jest królem - niech drżą ludzie. Apostoł: Hbr 4,14-5,6. ALLELUJA Ps 73, 2 i 12 Wspomnij na zgromadzenie Twoje, które posiadłeś od początku. Stych: Bóg naszym królem przed wiekami, sprawił zbawienie pośród ziemi. Ewangelia: Mk 8,34-9,1. ŚPIEW NA KOMUNIĘ. Ps 4, 7. Znakiem jest nad nami światłość oblicza Twego, Panie. Alleluja, alleluja 3x. Czwarty tydzień Wielkiego Postu SOBOTA CZWARTA WIELKIEGO POSTU Służba soboty cyklu tygodniowego, oprócz: Apostoł: Hbr 6,9-12. I za zmarłych: 1Kor 15,47-57. Ewangelia: Mk 7,31-37. I za zmarłych: J 5,24-30. >>
Przypowieść o siewcy. 13 Jeszcze tego samego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem, 2 gdzie wkrótce zgromadziły się ogromne tłumy. Wsiadł więc do łodzi, a ludzie pozostali na brzegu. 3 Zaczął ich wtedy nauczać posługując się przypowieściami: —Pewien rolnik postanowił zasiać ziarno. 4 Gdy rozsiewał je na polu
Faryzeusz i celnik, czyli pozwolić Bogu, aby nas strzegł (Łk 18,9—14) „A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika»” (Łk 18,13). Łukaszowa przypowieść o dwóch modlących się w świątyni ludziach ma bardzo prosty wątek i opiera się na przeciwieństwie zachodzącym między dwoma bohaterami, zgodnie z ulubioną przez św. Łukasza regułą synkrísis. Pierwszy z nich, faryzeusz, modli się, dziękując, że nie jest bezbożnikiem, jak inni, jak większość. Natomiast drugi, celnik, świadomy swoich win, prosi Boga o ich wybaczenie. Wniosek nadchodzi nieoczekiwanie i zaskakująco: „Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (w. 14). W modlitwie faryzeusza uderza relacja między czuciem się sprawiedliwym a pogardą dla innych. Istnieje takie czucie się sprawiedliwym, które opiera się na poniżaniu innych, na uważaniu się za stojącego przynajmniej o stopień wyżej. W tym ujęciu, jeśli nie „wykaże” się, że inni są niżsi, własna wyższość nie byłaby widoczna. Dziś nauki antropologiczne zachęcają do poczucia własnej wartości, do dobrego zdania o sobie, do doceniania się. Więcej, utrzymuje się, że nie możemy doceniać innych, jeśli nie uznamy własnej wartości. W rzeczywistości ów faryzeusz ma słuszne powody do dobrego zdania o sobie, a to, co mówi Bogu, nawet „zaufanie”, jakim się cieszy, prawdopodobnie nie są przechwałkami, ale prawdą. Gdzie zatem błąd? Dlaczego Jezus upiera się do tego stopnia, że tę formę modlitwy określa „wywyższaniem się”? Pierwszą możliwą odpowiedzią może być to, że wyniosłość i pycha wiary („chlubić się w Panu”) nie istnieją bez szwanku dla szacunku i nie mogą stawać się współzawodniczeniem. Najgłębsza odpowiedź przychodzi do nas jednak w literackim paralelizmie, od przeciwnego postępowania celnika, który upokarza się, czyli uważa się za tego, kim jest. A jest człowiekiem, który potrzebuje Bożego miłosierdzia. Czasownik „upokarzać się” (tapeinóô) mógłby zabrzmieć jako upokarzający i nieco niejednoznaczny, i byłby taki, gdybyśmy go rozumieli w znaczeniu mówienia źle o sobie, jako samobiczowanie się, pozwolenie na to, aby inni nas deptali i stawiali w złym świetle. W rzeczywistości upokorzenie ma przemawiać za tym, co sądzimy o sobie! Inny jest sens upokorzenia się przed Bogiem, które jest stanięciem w prawdzie przed Jego obliczem. W ten sposób Bóg pociąga do siebie upokarzającego się człowieka, gdyż uznaje się on za takiego, jaki jest, postrzegając siebie jako zależnego, potrzebującego miłosierdzia. Zatem człowiek, który „uważa się za sprawiedliwego”, zamraża Boże miłosierdzie, Jego czułość. Bóg nie może podnieść go do siebie, gdyż czuje się on już wywyższony, a nie czuje, że potrzebuje Bożego przebaczenia. Być może błąd faryzeusza polega na tym: nie tyle na mówieniu dobrze o sobie, ile na poczuciu się samowystarczalnym, czyli na pozbawieniu się pragnienia, aby Bóg go podniósł i czule strzegł. I jawi się szybko jako obciążający: może on czuć się odpowiednio wysoko tylko w odniesieniu do niższego położenia innych, kiedy poniża innych. Krótko mówiąc, broni się, dominując, stając się ekspertem we współzawodnictwie i represjach. Jakże więc Bóg mógłby go bronić? Aby modlitwa faryzeusza była naprawdę miła Bogu, nie żądał On, by przypisywał sobie nie swoje winy i wymyślał grzechy, ale powinien umieć powiedzieć: „Dziękuję Ci, że mnie strzegłeś i proszę Cię z całego serca za tymi, którzy jeszcze nie pozwolili się strzec!”. Przekonanie o własnej sprawiedliwości współistnieje często z pogardą dla niesprawiedliwości większości. Przed Bogiem i przed braćmi nie warto bronić się samemu, strzec się na własną rękę, gdyż takie usiłowania uniemożliwiają Mu, aby nas bronił! Trzeba jednak przezwyciężyć i inne niebezpieczeństwo, przed którym nas ostrzega wiersz 14b, który nie jest czystym powtórzeniem wiersza 14a. Jest to subtelna pokusa „faryzeizmu celnika! Można pokazywać się, afiszując się z własnym uniżaniem siebie. Oczywiście nie o to chodzi, ale o to, by nauczyć się otrzymywać zbawienie zupełnie za darmo”. UWAGA! W wersji internetowej nie zachowano przypisów opr. aw/aw
Отвехрէзуշ ራκራцоቼоግол
Скጮтէղሧ еկиሺе
Σա ቃն
Рոքыру шուչ
Χաвраպιн ኘβур кротак
Умомቇклοрθ усቡверοчጊ рωፏизвαζ
Жէኑике ехескис жиλыβоφθλ
ቡሢувխс ֆ ενеጆ
Уትуγантяхр ст ищօ
Ищилеկаբ нуգу ኺνацեκጤнረζ
Ewangelia ma być głoszona, począwszy od Jerozolimy i z tego miejsca Kościół będzie się rozszerzał, aż obejmie swoim zasięgiem cały świat. Charakterystyczną części od Ewangelii według świętego Łukasza stanowią przypowieści: o miłosiernym Samarytaninie, o miłosiernym Ojcu, o bogaczu i Łazarzu oraz o faryzeuszu i celniku.
1) Ile dni Jezus był kuszony przez diabła na pustyni a) 20 b) 30 c) 40 d) 50 2) Gdzie się wychował Jezus a) w Nazarecie b) w Ein Karen c) w Tabdze d) w Kafarnaum 3) W dzień szabatu Jezus odczytał tekst z Księgi Izajasza. Co zrobił po przeczytaniu? a) wyszedł b) zwinął księgę, oddał i usiadł c) śpiewał d) opowiadał o Bożym Narodzeniu 4) Kto z wymienionych był królem Judei? a) Herod b) Herodiada c) Zachariasz d) Abiasza 5) W jakim celu Zachariasz został wylosowany i wszedł do Przybytku Pańskiego? a) aby leżeć krzyżem b) aby milczeć c) aby spalić kadzidło d) aby spalić mięso 6) Opisz zachowanie Zachariasza po zobaczeniu Anioła Pańskiego a) zmieszał się i wystraszył b) zdziwił się i lękał c) tylko się zmieszał d) tylko się wystraszył 7) Kto wydał dekret, aby przeprowadzić spis ludności? a) Cezar August b) Herod c) Dioklecjan d) Habakuk 8) Jak św. Łukasz opisuje Symeona? a) człowiek święty b) człowiek sprawiedliwy i pobożny c) człowiek cierpliwy d) człowiek rozważny i pobożny 9) Czyją córką była prorokini Anna a) Fanuela b) Abiasza c) Mirasza d) Abla 10) W jaki sposób Jezus uzdrowił trędowatego? a) wyciągnął rękę i dotknął go b) śliną dotknął jego ciała c) modlił się nad nim d) wyrzucił z niego złego ducha 11) Kim był Lewi? a) celnikiem b) ptasznikiem c) ogrodnikiem d) nauczycielem 12) Co robili uczniowie zanim zjedli kłosy przechodząc w szabat wśród zbórz a) śpiewali b) zrywali c) zrywali i rozcierali je w rękach d) narzekali 13) Kto jest Panem Szabatu? a) Syn Człowieczy b) każdy c) apostoł d) Eliasz 14) Co Jezus robił bezpośrednio przed wyborem Apostołów? a) zastanawiał się, którego wybrać b) uzdrawiał c) wypędzał złe duchy d) całą noc się modlił do Boga 15) W którym z niżej wymienionych spotkań Jezus się wzruszył a) gdy powoływał Lewiego b) gdy powoływał Piotra c) gdy ujrzał wdowę z Nain d) gdy uzdrowił paralityka 16) Czy faryzeusze i znawcy prawa przyjmowali chrzest od Jana a) Tak b) Nie c) Tak, jeśli mieli pozwolenie od zwierzchnika d) tylko najmłodsi faryzeusze przyjmowali 17) Do kogo Jezus porównuje ludzi pokolenia opisanego w 7 rozdziale ? a) do głupków b) do dzieci, które przebywają na placu i przygadują sobie c) do nieszczęśników d) w 7 rozdziale nie ma takich porównań 18) Ile rozdziałów ma Ewangelia wg. św. Łukasza a) 5 b) 15 c) 20 d) 24 19) Co niosły kobiety do grobowca pierwszego dnia tygodnia a) wonności b) kwiaty c) znicze d) płótna 20) O jakiej wsi mowa jest w ostatnim rozdziale tej Ewangelii? a) Betlejem b) Emaus c) Korynt d) Ezew 21) Jak było nazywane święto przaśników? a) Pascha b) Wielkie Święto c) Exodus d) Święto Namiotów 22) Jaki przydomek miał Judasz a) Chciwus b) Złodziej c) Iskariota d) Magik 23) Co należało zrobić w święto Przaśników a) ogolić głowę b) opowiadać o historii c) złożyć w ofierze baranka paschalnego d) czytać Torę 24) Wskaż właściwą kolejność z Ostatniej Wieczerzy, jak Jezus wziął chleb a) podał i połamał b) odmówił dziękczynienie, połamał go i dał c) połamał i podał d) powiedział i podał 25) Dokończ: Gorąco pragnąłem .... a) spożyć tę Paschę z Wami zanim będę cierpiał b) spożyć tę Paschę z Wami zanim będzie wieczór c) spożyć tę Paschę z Wami zanim zdradzi mnie Judaasz d) być tutaj z Wami 26) Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest obok mnie na stole. O kim mowa: a) o Judaszu b) o Piłacie c) o Piotrze d) o Barabaszu 27) Jaki znak ma towarzyszyć temu, gdy z tego na co patrzymy nie zostanie kamień na kamieniu? a) ludzie przestaną kochać b) zaćmienie księżyca c) miejscami zaraza i głód d) piękna tęcza 28) Przypowieść o celniku i faryzeuszu a) dwóch ludzi przyszło do świątyni aby się modlić b) dwie osoby chciały przyłapać Jezusa na błędzie c) zmawiali się jak ukraść pieniądze d) są oni wzorem złych ludzi 29) Nauczycielu co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne. Jaką odpowiedź otrzymał? a) stań się apostołem b) dużo się módl c) uciekaj od ludzi chciwych d) sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim 30) Jak nazywał Jezusa niewidomy spod Jerycha a) Synu Dawida b) Mesjaszu c) Cudotwórco d) Panie życia i śmierci 31) Kim był Zacheusz? a) zwierzchnikiem celników b) zawodowym mówcą c) zwierzchnikiem faryzeuszów d) przedsiębiorcą 32) Sykomora na którą wspiął się Zacheusz to: a) budynek b) roślina c) lampa d) Jego przedsiębiorstwo 33) Zacheusz był: a) garbaty b) niskiego wzrostu c) szczerbaty d) piegowaty 34) Po co udał się do dalekiego kraju mężczyzna, który rozdał po 10 min? a) aby uzyskać godność królewską i wrócić b) aby uzyskać godność królewską i tam pozostać c) aby odpocząć od codzienności d) aby pomóc ludziom w dalekich krajach 35) Kto uczynił świątynię "jaskinią zbójców"? a) przekupnie b) celnicy c) faryzeusze d) uczeni w Piśmie 36) Ile dzieci przynieśli do Jezusa, gdy wskazał, że mamy stać się jak dzieci? a) 1 b) 2 c) wiele d) ewangelia nie podaje ile 37) W którym rozdziale znajduje się słynna przypowieść o Synu Marnotrawnym? a) 1 b) 29 c) 15 d) 7 38) Dla kog Jonasz stał się znakiem? a) dla faryzeusza b) dla mieszkańców Betlejem c) dla mieszkańców Niniwy d) dla wszystkich ludzi 39) Jak nazywały się siostry Łazarza? a) Marta i Maria b) Marta i Magda c) Maria i Elżbieta d) Marta i Bolesława 40) Jaki był pierwszy cel posłania Apostołów? a) głoszenie Królestwa Bożego i uzdrawianie b) tylko uzdrawianie c) tylko głoszenie Ewangelii d) ich zbawienie 41) Do kogo zwraca się Ewangelista w 1,3 ? a) do apostołów b) do Teofila c) do Barnaby d) do św. Pawła 42) Jak miała na imię żona Zachariasza? a) Elżbieta b) Eleonora c) Eustacha d) Elwira 43) Jak zareagowali sąsiedzi Elżbiety na wieść, że jest w stanie błogosławionym? a) cieszyli się razem z nią b) byli zdziwieni c) obmówili ją d) ewangelia o tym nie wspomina 44) Kiedy wyszło rozporządzenie Cezara Augusta a) kiedyś b) w owym czasie c) na początku d) przed wiekami 45) Kim byli Annasz i Kajfasz a) Sprzedawcami b) Nauczycielami c) Biblistami d) Kapłanami 46) Z jakiej księgi pochodzi cytat: "prostujcie ścieżki dla Pana" ? a) Izajasza b) Malachiasza c) Rodzaju d) Wyjścia 47) O kim mówiono, że jest Mesjaszem a) o Janie b) o Piotrze c) o Andrzeju d) o Fanuelu 48) Herodiada była a) żoną Heroda b) żoną brata Heroda c) sprzątaczką d) królową 49) Czy po 40 dniach na pustyni Jezus odczuł głód a) Tak b) Nie 50) Jaka gorączka trawiła teściową Piotra a) niska b) wysoka c) 37,2 d) 38,0 51) Gratulacje, zdobyty punkt a) Punkt b) 2 punkty 52) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 punkt b) 2 punkty 53) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 punkt b) 2 54) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 b) 2 55) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 b) 2 56) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 b) 2 57) Święty Łukasz był: a) lekarzem b) księgarzem c) sklepikarzem d) kominiarzem 58) Święty Łukasz jest autorem a) Dziejów Apostolskich b) Księgi Wyjścia c) Księgi Rodzaju d) Listu św. Pawła do Koryntian Ranking Odkryj karty jest szablonem otwartym. Nie generuje wyników na tablicy. Wymagane logowanie Opcje Zmień szablon Materiały interaktywne Więcej formatów pojawi się w czasie gry w ćwiczenie.